Tytuł: Dekonstrukcja Postrzegania (De-percepcja)

O autorze: Thanissaro Bhikkhu

Wersja pdf: pdf.gif

zobacz źródło

print

Wersja scribd: scrb1.jpg

bz_0057.jpg

Medytacja jest w stanie ukazać ci moc jaką ma twoja zdolność postrzegania. Uświadomisz sobie, jak ogromny wpływ na to, co dostrzegasz ma etykietowanie rzeczy, jak również tworzenie wyobrażeń, dzięki którym wizualizujesz rzeczywistość. Zorientujesz się, że te manipulacje przynoszą jedynie nową dawkę cierpienia i napięcia. Jednakże rozwijając medytację będziesz mógł także dostarczyć sobie potrzebnych narzędzi, aby uwolnić się od tego wpływu.

Na początku, gdy po raz pierwszy zdasz sobie sprawę z możliwości kryjących się w akcie postrzegania, łatwo poczujesz się przytłoczony jego wszechobecnością. Przypuśćmy, że skupisz się na oddechu. Prędzej czy później nadejdzie moment, w którym zaczniesz zastanawiać się, czy skupiasz się na samym oddechu, czy być może na wyobrażeniu oddechu. Kiedy pojawi się ta wątpliwość, naturalną reakcją stanie się próba rozwiania owego wyobrażenia i dotarcia do kryjącego się za nim czystego odczucia. Jeśli jednak w trakcie tej próby będziesz naprawdę wyczulony, zauważysz, że zaczynasz zastępować jedną karykaturę oddechu – inną, bardziej subtelną. Nawet najczystsze odczucie oddychania kształtowane jest przez sposób, w jaki je sobie wyobrażasz. Jakkolwiek byś nie próbował doznać czystego, niezmodyfikowanego odczucia oddechu, zawsze odkryjesz, że jest ono kształtowane jedynie przez twoje wyobrażenie tego, czym oddech po prawdzie jest. Im bardziej gonisz za rzeczywistością oddechu, tym bardziej oddala się ona od ciebie, niczym fatamorgana.

Sztuka polega na tym, by obrócić powyższy fakt na własną korzyść. Nie medytujesz przecież po to, by dosięgnąć oddech. Medytujesz, by zrozumieć procesy prowadzące do cierpienia – po to, by położyć im kres. Sposób, w jaki odnosisz się do swej zdolności postrzegania jest częścią tych procesów tworzących cierpienie. Zatem właśnie to powinno być obiektem, który chciałbyś zbadać. Musisz traktować doznawanie swego oddechu nie jako cel sam w sobie, lecz jako narzędzie do zrozumienia roli jaką ma zdolność postrzegania w tworzeniu cierpienia i napięcia.

Dokonasz tego za sprawą procesu dekonstrukcji postrzegania. Polega on na poddawaniu w wątpliwość swych przypuszczeń odnośnie oddychania, na umyślnym przekształcaniu ich oraz przyglądaniu się, co z tego wynika. Jednakże – bez stabilnego kontekstu – proces dekonstrukcji może łatwo zabłąkać się w przypadkowych abstrakcjach. Jeśli zatem uznasz koncentrację jako główny kontekst praktyki, dostarczysz procesowi de-percepcji zarówno ogólnego kierunku jego rozwoju, jak również określonych zadań, wymuszających konfrontację z oddziałującymi przypuszczeniami, które faktycznie kształtują twe doświadczanie tu i teraz.

Ogólny kierunek polega na próbach sprowadzania umysłu do głębszych i trwalszych poziomów spokoju, w celu usuwania coraz bardziej subtelnych poziomów napięcia. Nie chodzi o próbę pokazania, które sposoby postrzegania oddechu określają go najbardziej prawdziwie, lecz o to które z nich w danych sytuacjach najskuteczniej usuwają napięcie. Obiektywność, której szukasz, nie dotyczy oddechu jako takiego – szukasz obiektywności przyczyny i skutku.

Sprecyzowane zadania, stanowiące element tej nauki, rozpoczynają się od próby doprowadzenia umysłu do stanu, w którym przez długi okres czasu pozostanie wygodnie skupiony na oddechu. Wtedy też napotkać możesz dwie pilne kwestie: co to znaczy oddychać? Co to znaczy być skupionym?
Powszechnie myśli się o oddechu, jako o dostającym się i wydostającym przez nos powietrzu, co na początku może okazać się użytecznym sposobem postrzegania. Użyj jakichkolwiek wyrazistych doznań towarzyszących temu postrzeganiu – jako środków do ustanowienia uważności, rozwijania czujności i wyciszania umysłu. Kiedy jednak twoja uwaga stanie się bardziej subtelna, możesz odkryć, że oddech stał się zbyt słaby, by go dostrzec. Spróbuj wówczas myśleć o oddechu, jako o płynącej przez ciało energii, jako procesie, w którym zaangażowane jest całe ciało.

Następnie spróbuj poczuć się z tym doświadczeniem najwygodniej jak tylko się da. Jeśli poczujesz jakąkolwiek blokadę lub przeszkodę w oddychaniu, spróbuj zorientować się, co możesz zrobić, aby rozpuścić te doznania. Czy robisz coś, co je stwarza? Jeśli potrafisz złapać się na tym, że sam je stwarzasz, łatwo będzie pozwolić im odejść. Cóż bowiem innego zmusza cię do ich stwarzania – jeśli nie twe tendencyjne wyobrażenia dotyczące tego, jak powinna realizować się mechanika oddechu? Badaj więc te wyobrażenia: którędy oddech dostaje się do ciała? Czy dostaje się tylko za pośrednictwem nosa i ust? Czy ciało musi wciągać oddech? Jeśli tak – które doznania składają się na wciąganie? Które są przez wciąganie tworzone? Gdzie wciąganie się zaczyna? I skąd oddech jest wciągany? Które części ciała doznają oddechu, a które go nie posiadają? Jeśli odczuwasz jakąś blokadę – po której stronie tego doznania jesteś?

Powyższe pytania mogą brzmieć dziwnie, jednak wiele twych nie-werbalnych założeń dotyczących ciała jest równie osobliwych. Zdołasz je ujawnić tylko wtedy, gdy wyciągniesz je na wierzch i skonfrontujesz je z dziwnymi pytaniami. Tylko wtedy, gdy dostrzeżesz je wyraźnie, będziesz mógł zastąpić je innymi konceptami.

Jeśli zatem złapiesz się na tym, że – zgodnie z przyjętym założeniem – oddycha ci się niewygodnie, odwróć sytuację, aby dostrzec, jakie wrażenia przeważą przy przyjęciu nowego założenia. Spróbuj utrzymać nowe wrażenia tak długo, jak potrafisz, po to by je zbadać. Jeśli łatwiej jest ci przebywać z tymi doznaniami oddechu, niż ze wcześniejszymi, oraz jeśli dostarczają solidniejszej i bardziej przestronnej podstawy dla skupienia – wtedy oznacza to, że nowe założenie, które przyciągnęło do nich twą uwagę, będzie nowym, bardziej użytecznym narzędziem twej medytacji. Jeśli zaś nowe wrażenia nie okażą się przydatne w wyżej wymienionym sensie, możesz bez przeszkód odrzucić to nowe założenie.

Dla przykładu, jeśli masz poczucie znajdowania się po jednej stronie blokady, spróbuj wyobrazić sobie, że znajdujesz się po stronie przeciwnej. Spróbuj znaleźć się po obu stronach. Wyobraź sobie, że oddech wnika w ciało nie za pośrednictwem nosa i ust, ale poprzez środek klatki piersiowej, poprzez kark, każdym porem skóry, jakimkolwiek miejscem, które pomoże zmniejszyć odczuwaną potrzebę przyciągania i odpychania.

Może zacznij w ogóle badać niezbędność przyciągania i odpychania. Czy myślisz, że twoje bezpośrednie doświadczanie ciała odnosi się do jego materialnych składników i że to one muszą pokierować mechaniką oddychania, która, jak sądzisz w stosunku do ciała jest wtórna? Co się dzieje, gdy bezpośrednie doświadczenie własnego ciała zaczniesz odbierać w nieco inny sposób – jako obszar pierwotnej energii oddechu, traktując materialność ciała, jako zwykłą etykietę dołączoną do pewnych aspektów oddechu? Czegokolwiek doświadczasz, jako pierwotnego doznania cielesnego – myśl o tym jak o oddechu, bez zmuszania się do robienia czegokolwiek ponadto. Jak powyższe konkluzje wpływają na poziom stresu i napięcia w procesie samego oddychania?

A co z samym aktem bycia skupionym? Jak go sobie wyobrażasz? Czy znajduje się on za oddechem? Otoczony przez oddech? Do jakiego stopnia twój mentalny obraz skupiania się pomaga lub przeszkadza ci w utrzymaniu łatwej i stabilnej koncentracji? Na przykład, możesz dojść do wniosku, że umysł jest obecny w jednej części ciała, w innych zaś częściach go nie ma. Co się stanie, jeśli skupisz swą uwagę na tej pominiętej części? Czy umysł opuści swe naturalne siedlisko – dajmy na to umiejscowione w głowie – by podążyć ku tamtej części, czy też może ta inna część musi zostać sprowadzona do głowy? Jaki rodzaj napięcia jest stwarzany? Co dzieje się, jeśli myślisz o świadomości, jako umiejscowionej w tej innej części? Co się dzieje, gdy całkowicie odwrócisz sytuację: zamiast umysłu umiejscowionego w ciele, zobacz ile napięcia jest usuwane, gdy myślisz o ciele, które zanurzone jest w pierwotnie istniejącym obszarze świadomości?

Kiedy zadasz tego rodzaju pytania i uzyskasz satysfakcjonujące wyniki, umysł może osiąść na coraz to głębszych poziomach trwałości. Usuwasz ze swego skupienia bezużyteczne napięcie i presję – odnajdując sposoby dotarcia do siebie, do ulgi, do doświadczania bycia obecnym.

Kiedy umysł osiądzie, daj mu czas, by tam pozostał. Nie przynaglaj go zbyt skwapliwie, by posuwał się dalej. Na tym etapie pytania będą następujace: „Na których częściach procesu należało się skupić? Które teraz mogą zostać puszczone? Których należy się nadal trzymać, aby zachować skupienie?” Dostawanie się na właściwy poziom świadomości to jeden proces; pozostawanie na nim – to zupełnie inna sprawa. Kiedy nauczysz się, jak utrzymywać poczucie spokoju, spróbuj utrwalić je we wszystkich sytuacjach. Jakie odkrywasz przeszkody? Czy to twój własny opór przeciw zakłóceniom? Czy możesz uczynić swój spokój na tyle przenikliwym, że niepokoje przepłyną przez niego nie napotykając żadnych oporów, jednocześnie nie wytrącając twego centrum z równowagi?

Gdy coraz bardziej pochłania cię badanie tych kwestii, skupienie w coraz mniejszym stopniu staje się walką z zakłóceniami, a bardziej – okazją do wewnętrznej penetracji. Nie mając nawet specjalnych intencji, zaczynasz rozwijać cztery podstawy sukcesu: pragnienie zrozumienia natury rzeczywistości, wytrwałość podtrzymującą twe badanie, dokładną uważność, jaką przykładasz do przyczyny i skutku oraz pomysłowość, jaką wnosisz w formułowanie pytań. Wszystkie te właściwości składają się na twoją koncentrację, pomagają jej osiąść, utrwalić się, oczyścić.

Jednocześnie cechy te wspierają wnikliwość. Budda powiedział kiedyś, że sprawdzianem czyjejś dociekliwości jest sposób, w jaki on lub ona próbuje formułować pytania i odpowiadać na nie. Tak więc aby wspierać mądre rozważanie, nie możesz zwyczajnie przylgnąć do wcześniej przyjętych wskazówek dotyczących twej medytacji. Musisz oddać się w pełni praktyce formułowania pytań i sprawdzania karmy tych pytań poprzez poszukiwanie ich skutków.

Ostatecznie, kiedy uzyskasz takie postrzeganie oddechu, które umożliwi uspokojenie odczuć wdechu i wydechu, możesz rozpocząć badanie subtelniejszego postrzegania ciała. Przypomina to dostrajanie się do stacji radiowej. Jeśli odbiornik nie jest dokładnie dostrojony do częstotliwości sygnału, zakłócenia atmosferyczne przeszkadzają w odbiorze subtelności przekazu. Przy dokładnym dostrojeniu natomiast, odbierany jest każdy niuans. To samo dotyczy odczuwania twego ciała: kiedy poruszenia twego oddechu uspokoją się, ujawnią się subtelniejsze niuanse dotyczące tego, jak zdolność postrzegania wzajemnie oddziałuje z wrażeniami cielesnymi. Ciało wydaje się być mgłą drobiazgowych wrażeń i możesz zacząć widzieć, jak twoja zdolność postrzegania wzajemnie oddziałuje z tą mgłą. Do jakiego stopnia kształt ciała jest nieodłączny od tej mgły? Do jakiego stopnia jest zamierzony – jako coś dodanego? Co stanie się, kiedy porzucisz tę chęć tworzenia kształtu? Czy potrafisz skupić się na przestrzeni pomiędzy „kroplami” we mgle? Co się dzieje potem? Czy możesz tam pozostać? Co się stanie, gdy porzucisz postrzeganie przestrzeni i skierujesz uwagę na poznanie? Czy możesz tam pozostać? Co się stanie, gdy przestaniesz być jednością z poznaniem? Czy możesz tam pozostać? Co się stanie, gdy w ogóle spróbujesz zatrzymać etykietowanie czegokolwiek?

Gdy poczujesz się pewniej w tych bardziej bezkształtnych stanach, ważne jest, byś w dostrajaniu się do nich nie zapomniał o przyczynie dla której to robisz. Jesteś tu, aby zrozumieć cierpienie –a nie po to, aby nadinterpretować to, czego doświadczasz. Powiedzmy, na przykład, że osiadasz w odczuciu otaczającej cię przestrzeni lub świadomości. Łatwo wówczas wyciągnąć wniosek, że osiągnąłeś pierwotną świadomość, podstawę istnienia, z której wyłaniają się wszystkie rzeczy, do której wszystkie powracają – i która pozostaje w istocie nietknięta przez cały ten proces wyłaniania się i powracania. Możesz przypomnieć sobie opisy Nieuwarunkowanego i odnieść je do tego, czego doświadczasz. Jeśli trwasz w stanie ani percepcji ani braku percepcji, łatwo jest ujrzeć ten stan, jako wolny od więzów, pozbawiony rozróżnienia między postrzegającym a postrzeganym – dla umysłowej aktywności jest on tak nikły, że niemal niedostrzegalny. Bezwysiłkowość tego stanu może spowodować, że zdasz sobie sprawę, że oto wyszedłeś poza namiętność, niechęć i złudzenie, dzięki zwykłemu uznaniu ich za nierzeczywiste. Jeśli zawiesisz się na podobnym założeniu, możesz łatwo dojść do wniosku, że osiągnąłeś koniec ścieżki, choć twoja praca nie została w rzeczywistości ukończona.

Jedynym zabezpieczeniem jest potraktowanie tych założeń jako form postrzegania – jednocześnie rozkładając je na części pierwsze. Tutaj właśnie cztery szlachetne prawdy pokazują swoją wartość jako narzędzia demontażu jakiegokolwiek założenia, wykrywając w każdym towarzyszące mu napięcie. Zapytaj, czy wciąż istnieje jakieś subtelne napięcie w obrębie skupienia, w którym aktualnie przebywasz? Co towarzyszy napięciu? Jakie błądzące poruszenia w twym umyśle je tworzą? Spytaj również jakie natrętne poruszenia w twym umyśle je tworzą? Postaraj się doszukać obu tych rodzajów.

Tym sposobem staniesz twarzą w twarz z różnymi rodzajami postrzegania, które utrzymują w ruchu nawet najbardziej subtelne stany skupienia. Dostrzeżesz, że nawet one powodują napięcie. Chociaż zastąpisz je innymi rodzajami postrzegania, zamienisz tylko jeden rodzaj napięcia na inny. To tak, jakby twoje wznoszące się poziomy skupienia wyniosły cię na szczyt masztu. Spoglądając w dół, widzisz starzenie się, chorobę i śmierć goniące cię i wdrapujące się na twój maszt. Wyczerpałeś wszystkie możliwości, jakie może zaoferować postrzeganie, co zatem zamierzasz zrobić? Nie możesz po prostu pozostać tam, gdzie jesteś. Twoja jedyna możliwość, to rozluźnienie uchwytu. A jeśli puścisz go całkowicie, pozbędziesz się także przyciągania.

gnu.svg.png

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL:

Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.


cc.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons:
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0


sasana_banerros.jpg

Oryginał można znaleźć na tej stronie:
http://www.accesstoinsight.org/lib/authors/thanissaro/deperception.html

Źródło: Przepisane z dokumentu dostarczonego przez autora.
Copyright © 2002 Thanissaro Bhikkhu
Access to Insight edition ©2002–2010

Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/

Tłumaczenie: B.S.