Przedmowa

Gdy wpiszesz słowo „karma” w wyszukiwarce na Amazon Books, ilość wyników pokaże, że bez wątpienia jest to gorący temat. Ponad 100 książek ma w tytule słowo „karma” i większość z nich usiłuje wytłumaczyć, czym kamma jest. Sądząc po tych tytułach, kamma wpasowuje się w takie tematy jak astrologia, relacja Bóg–świadomość, dobry seks, wróżenie z kart tarota, rozwój duszy i w wiele innych, a sama jest starożytną mądrością, mocą, nauką, kosmiczną siłą oraz sposobem na uleczenie przeszłości i przyszłości.

Dwa tytuły, które przykuły moją uwagę, to The Good Karma Divorce: Avoid Litigation, Turn Negative Emotions into Positive Actions, and Get On with the Rest of Your Life oraz The Lightworker’s Guide to Everyday Karma: A Karmic Savings and Loan Series Book. Autorzy buddyjscy również naprodukowali wiele książek o kammie, jedną z ostatnich jest The Workings of Kamma Pa-auka Sayadawa. Na początku swojej książki autor stwierdza: „Działanie kammy i jej rezultat (sic!) są tak głębokie i trudne do zauważenia, że tylko poprzez wiedzę Buddhy o kammie i jej rezultatach można je wyraźnie zobaczyć: jego uczniowie nie posiadają tej wiedzy, nawet arahanci”. Następnie autor bez skrępowania kontynuuje objaśnianie kammy na 362 stronach z ponad 30 wykresami i diagramami, prawie tysiącem uwag i 46 stronami przypisów końcowych. Opiera się na Tipiṭace, a nawet na komentarzach, subkomentarzach i pracach takich jak Visudhimagga i Abhidhammatthasaṅgaha.

Książka, którą teraz trzymasz, prezentuje inne podejście. Zajmuje się kammą i związaną z nią doktryną odradzania wyłącznie tak, jak wytłumaczył ją Siddhattha Gotama, znany z historii jako Buddha i założyciel religii zwanej buddyzmem. W następnych wiekach po Buddzie jego nauki poddawane były egzegezie przez różnych myślicieli i uczonych; zostały one zinterpretowane i rozszerzone, opatrzone adnotacjami i rozwinięte. W procesie tym czasami wyodrębniane były głębsze znaczenia, a niezrozumiałe punkty wyjaśniane. Ale równie często egzegeza ta przesłaniała lub zniekształcała oryginalne nauki Buddhy, a czasami doprowadzała do nieuzasadnionych wniosków. Dotyczyło to zwłaszcza kammy i odradzania.

W dzisiejszych czasach informacje o kammie i odradzaniu zawarte w większości książek, których autorami są pisarze buddyjscy, są w rzeczywistości połączeniem idei, o których mówił Buddha, z tymi, które rozwijały się po jego odejściu niekiedy przez stulecia. A wszystko to jest przedstawione tak, jakby to były słowa samego Buddhy. Równie dobrze cytaty Akwinaty lub Jana Pawła II można by przypisywać Jezusowi. Często to, co jest przedstawiane jako nauczanie Buddhy o kammie i odradzaniu, to w rzeczywistości idee zaczerpnięte z Milindapańhy, spisane prawdopodobnie 400 lub 500 lat po Buddzie, albo idee Buddhaghosy, który żył około 900 lat po nim, a także autora Abhidhammatthasaṅgahy – Anuruddhy, który żył mniej więcej 1400 lat po Buddzie. Nie oznacza to, że te późniejsze pomysły należy uznać za błędne. Niektóre z nich pomagają objaśnić rzeczy, o których powiedział Buddha, lub wyprowadzają z nich logiczne wnioski. Są one jednak wytworem naukowej spekulacji i hipotez, podczas gdy to, czego nauczał Buddha, wynikało z doświadczenia Przebudzenia. Dlatego ta książka prezentuje spojrzenie na kammę i odradzanie oparte na doktrynie przedstawionej w palijskiej Tipiṭace, najstarszym i najbardziej autentycznym zapisie nauk Buddhy.

Małe cyfry w tekście odnoszą się do przypisów na dole strony. Większe pogrubione cyfry odnoszą się do fragmentów mów Buddhy znajdujących się w Dodatku I, wyjaśniają one tekst. Dodatek II to artykuł napisany wkrótce po tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 roku, próbujący wyjaśnić tę tragedię z buddyjskiego punktu widzenia. Artykuł przyciągnął dużo uwagi, był wielokrotnie publikowany w Internecie i często się na niego powoływano, dlatego uważam, że warto również tutaj go zamieścić.

Chciałbym podziękować Bhikkhu Anandajoti, który przeczytał rękopis i naniósł wiele poprawek oraz udzielił rzeczowych wskazówek. Jak zwykle obdarował mnie dużą ilością czasu i wiedzą redakcyjną – niekoniecznie zgadzając się ze wszystkim, co napisałem.

Kwestie kammy i odradzania w buddyzmie

Kamma to jedna z głównych koncepcji buddyzmu. Jest również jedną z najmniej zrozumianych doktryn – zarówno przez buddystów, jak i niebuddystów. Nieprawidłowe rozumienie zwykle ujawnia się na samym początku każdej mowy na temat kammy.

Hinduizm, dźinizm i buddyzm

Zgodnie z powszechnym przekonaniem wiara w kammę i odradzanie była bardzo rozpowszechniona w starożytnych Indiach, a Buddha po prostu wziął ją za pewnik i włączył do swojej Dhammy. Dowody wskazują na coś innego. Wedy, najstarsze hinduistyczne pisma, nie wspominają o kammie i odradzaniu. Według myśli wedyjskiej przeznaczenie jednostki determinowane było przez konkretne rytuały i przez bogów, a nie przez kammę. W chwili śmierci jednostka nie odradzała się, lecz wędrowała do świata ojców (pitṛloka), czyli do nieba. W innych wczesnych pismach hinduizmu, takich jak Satapatha Brāhmaṇa, używa się słowa kamma, ale tylko w znaczeniu składania wedyjskich ofiar i związanych z nimi rytuałów.

Pierwszymi niedźinijskimi i niebuddyjskimi tekstami, które wspominają o kammie i odradzaniu lub czymś podobnym, są wczesne upaniszady: Bṛhadāraṇyaka, Chāndogya i Kauṣītaki. Ale zawarte w nich wersje tych doktryn różnią się znacznie od dźinijskich i buddyjskich. Na przykład w Kauṣītaki jest mowa o tym, że kiedy ludzie umierają, wszyscy przenoszą się na księżyc, który jest bramą do nieba. Tam zadawane jest im pytanie, na które muszą odpowiedzieć, aby przejść dalej. Ci, którzy nie potrafią odpowiedzieć, zamieniają się w deszcz i spadają na ziemię, a następnie stają się robakami, owadami, rybami, ptakami, lwami lub ludźmi, zależnie od swojej kammy. Ci, którzy potrafią odpowiedzieć na pytanie, wchodzą do nieba i udają się do Brahmy (Kau.1.2). Nie jest jasne, czy kamma związana jest z moralnym postępowaniem czy z właściwym odprawianiem wedyjskich rytuałów, ale bardzo prawdopodobne, że z tym drugim. Chāndogya naucza czegoś podobnego, ale gdy umarli wracają na ziemię w postaci deszczu, stają się roślinami, które zjedzone przez mężczyznę, zostają przeniesione z jego nasieniem do łona jego żony i stają się nową istotą. Co ciekawe, Chāndogya mówi również, że: „To (ta nauka) nie było znane wcześniej braminom”, innymi słowy, to było czymś nowym w tradycji wedyjskiej. W Bṛhadaranayace Yājnavalkya wyjaśnia, że kamma jako następstwo moralnego postępowania to nauka tajemna, która jest ujawniana wyłącznie inicjowanym (Br. 3.2). Tylko dlaczego taka idea powinna być utrzymywana w tajemnicy? Prawie na pewno dlatego, że nie była częścią oryginalnej myśli wedyjskiej i Yājnavalkya chciał uniknąć oskarżeń o herezję. Pozostałe wczesne upaniszady nie wspominają o żadnej formie kammy lub odradzania, a Kaṭha Upaniszada stwierdza, że nikt nie wie, co się dzieje z człowiekiem po śmierci (Kath. 1.20).

Koniecznie trzeba również wziąć pod uwagę wiek upaniszad. Wielu uczonych uważa, że Bṛhadāraṇyaka powstała około 800 lub 700 lat p.n.e., chociaż to datowanie nie jest pewne. Równie wątpliwe są daty życia Buddhy, chociaż większość badaczy uważa, że żył w V wieku p.n.e. Nie ma więc pewności, że wczesne upaniszady poprzedzały Buddhę. Mimo że najwcześniejsze opisy pewnej formy powtarzających się narodzin i śmierci warunkowanych przez jakiś rodzaj kammy mogły istnieć przed czasami, w których żył Buddha, to dowody na to, że te idee były powszechne lub choćby szerzej akceptowane w jego czasach, jak widać, są nieprzekonujące.

Same pisma buddyjskie dają na to kolejny dowód. Na przykład w Sāmaññaphala Sutcie znajduje się przegląd doktryn głoszonych przez sześciu najwybitniejszych nauczycieli z czasów Buddhy, i tylko jedna z nich dotyczy kammy (D.I, 52-59). Ponadto zarówno w pismach buddyjskich, jak i dźinijskich często pojawiają się krytyczne uwagi o tych, którzy negują kammę i ponowne narodziny. Na przykład popularny nauczyciel Makkhali Gosāla uczył: „Nie ma żadnej kammy, żadnego czynu, żadnego (sensu czynić) wysiłku” (A.I, 286). Podczas gdy niektórzy odrzucali idee kammy i odradzania jako względnie nowe i nietradycyjne, inni, jak książę Pāyāsi, odrzucali je ze względu na przesłanki racjonalne. Nie widząc żadnego empirycznego dowodu na ich prawdziwość, ten wykształcony sceptyk doszedł do wniosku, że: „Nie ma innego świata, nie ma spontanicznie zrodzonych istot ani nie ma owoców, ani rezultatów dobrych lub złych uczynków” (D.II, 316). Książę Pāyāsi musiał być dość dobrze znaną postacią, gdyż jest wspomniany w pismach dźinijskich.

Najwcześniejsza jednoznaczna i szczegółowa wzmianka o kammie znajduje się w pismach dźinijskich. Dżinizm pojawił się przed buddyzmem prawdopodobnie dekadę wcześniej lub więcej, a do jego założyciela – Mahāvīra – i jego nauk, często odnoszą się pisma buddyjskie. Jednakże dźinijska doktryna o kammie znacznie różni się od buddyjskiej. Na przykład, zgodnie z dźinizmem, każde działanie, czy to zamierzone czy nie, tworzy kammę, a kamma jest uważana za rodzaj materialnej substancji, która przylega do duszy i ją obciąża. Dźinizm zakłada, że istnieje dusza przechodząca z jednego życia do drugiego, czyli coś, co buddyzm odrzuca1. Na pewno można dopuścić możliwość, że na Buddhę wpływały doktryny dźinizmu o kammie i odradzaniu, ale wyraźnie nie przyjmował ich za pewnik oraz nie adaptował ich bezmyślnie i bezkrytycznie. Jest znacznie bardziej prawdopodobne, że w przypadku Mahāvīry było tak, że praktyka medytacyjna dała mu częściowe przebłyski dotyczące kammy i odradzania, podczas gdy Buddha osiągnął Przebudzenie, które dało mu pełne zrozumienie [tych praw].

Na przełomie pierwszego tysiąclecia różnorodne idee dotyczące kammy i odradzania zaczęły być wchłaniane przez hinduizm. Ale nawet wtedy, a także później, w żadnym wypadku nie były powszechnie akceptowane. Na ogół hinduizm ewoluował lub wchłaniał nowe pojęcia bez porzucania wcześniejszych, co oznacza, że mieści w sobie bardzo dużo różniących się doktryn, czasami wręcz sprzecznych. Jednak nawet kiedy idee kammy i odradzania stały się powszechnie akceptowane w hinduizmie, widać było, że są wpasowane w niego dość niezgrabnie.

Wiara, że bogowie mogą mieszać się w sprawy ludzkie i robią to, że oddanie się (bhakti) konkretnemu bogu prowadzi do zbawienia, że zło może zostać zmyte przez kąpiel w świętych rzekach, że odprawianie pewnych rytuałów, odwiedzanie pewnych świętych miejsc lub śmierć w Vārāṇasī gwarantują zbawienie – zdają się znosić ideę kammy. Niektóre szkoły hinduizmu odrzuciły kammę na rzecz [boskiego] przeznaczenia (daiva), podczas gdy inne utrzymywały, że przeznaczenie jednostki było determinowane przez czas (kāla), wrodzoną naturę (svabhāva), przypadek (yadṛccha) lub przyjmowały, że życie człowieka jest wcześniej ustalone (bhāvivaśāt). Upaniszada Śvetāsvatara odrzuca różnorodne wyjaśnienia, w tym kammę, mówiąc, że ostatecznie wszystkie są kontrolowane przez Boga (Ss.v.2-3). Carakasaṁhitā, fundamentalny tekst medycyny ajurwedycznej (powstały mniej więcej w okresie od I wieku p.n.e. do II wieku n.e.), odnotowuje, że nie każdy wierzy w odradzanie i że nawet pisma hinduistyczne przedstawiają różne teorie o tym, co dzieje się po śmierci. Znajduje się w nim takie stwierdzenie: „Istnieją ludzie, którzy wierzą wyłącznie w to, co widzą, a ponieważ odradzanie się następuje poza zmysłami, nie wierzą w nie. Inni wierzą, że się odrodzą, wyłącznie na podstawie przekonań religijnych. Ale pisma są w tej sprawie podzielone” (I, 11). Wiele fragmentów w Dharmaśāstrach wspomina o kammie, a jednocześnie zaleca różne sposoby jej unikania. Atrakcyjne w hinduizmie jest to, że znajdzie się w nim coś dla każdego, a także to, że nigdy nie prezentował jednej, zgodnej opinii o kammie i odradzaniu się.

Znaczenie kammy

Zanim przyjrzymy się doktrynie kammy głoszonej przez Buddhę, pomocnym będzie zbadanie samego słowa. Pāḷijskie słowo kamma, podobnie jak jego sanskrycki odpowiednik karma, wywodzi się z korzenia kṛ i oznacza pracowanie, działanie, robienie lub wykonywanie. W przedbuddyjskiej literaturze bramińskiej oznaczało to prawidłowe odprawianie różnych obrzędów wedyjskich i rytuałów, a ich skuteczność zależała od ich odpowiedniego wykonywania. W buddyzmie i dźinizmie, w mowie potocznej, oznacza to pracowanie, działanie lub robienie. Tak więc kammanta oznacza źródło utrzymania lub zawód. Rolnictwo, czyli uprawianie roli, to kasikamma. Añjalikamma jest aktem okazywania szacunku wobec kogoś, a kammakara oznacza robotnika lub pracownika fizycznego. Ale kamma, jako termin techniczny w buddyzmie, odnosi się do idei, że intencjonalne działania umysłowe, werbalne i cielesne mają znaczenie i konsekwencje etyczne. Mówiąc ściślej, kamma jest moralnie ważnym intencjonalnym działaniem, a vipāka jest konsekwencją lub wynikiem takiego działania. Kiedy wydarzy się coś negatywnego lub nieproszonego, można powiedzieć: „To moja zła kamma”. Bardziej poprawne byłoby stwierdzenie: „Doświadczam złej vipāki” lub „Doświadczam vipāki złej kammy”.

Można zrozumieć, jakie znaczenie w kammie mają intencja, wybór lub wola, pytając, czy wbicie w kogoś noża byłoby dobrym czy złym uczynkiem. Większość ludzi powiedziałaby, że to złe. W rzeczywistości prawdopodobnie uznają to za przestępstwo. Ale buddysta odpowie: „To zależy”. Osoba dzierżąca nóż może być chirurgiem wykonującym operację ratującą życie pacjenta lub gangsterem atakującym nieszczęsną ofiarę w ciemnym zaułku. To intencja aktu nadaje jej etyczną jakość.

Kammiczny determinizm

Zanim wyjaśnię, co Buddha powiedział o kammie, sprawdźmy, czym kamma nie jest. Najbardziej rozpowszechnionym i nieprawidłowym rozumieniem kammy jest pogląd, że wszystko, co dzieje się z jednostką, wynika z etycznych lub nieetycznych czynów, których dokonała w przeszłości. Złamanie nogi, bycie zdradzonym przez współmałżonka lub bieda spowodowane są, jak się twierdzi, robieniem moralnie złych rzeczy w przeszłości. Z drugiej strony, posiadanie atrakcyjnej buzi, wygrana na loterii lub otrzymanie podwyżki są wynikiem robienia czegoś dobrego. Począwszy od statusu społecznego, przez kraj, w którym się rodzimy, do stanu zdrowia itd., wszystko to wynika z przeszłej kammy. Takie twierdzenia bezpośrednio zaprzeczają Dhammie Buddhy. Według Buddhy istnieją trzy fałszywe i zgubne poglądy: przekonanie, że wszystko, co się dzieje, jest skutkiem przeszłej kammy (pubbekatahetu), że wszystko jest spowodowane wolą najwyższego Boga (issaranimmāṇahetu) oraz wiara, że wszystko, co się dzieje, dzieje się bez przyczyny (ahetu-appaccayā).

Istnieją ważne przesłanki odrzucenia każdego z tych przekonań, ale przyjrzymy się temu, który dotyczy przeszłej kammy. Jeśli wszystko, co się z kimś dzieje, spowodowane jest czymś, co ten ktoś zrobił w przeszłości, to logiczne jest, że całe życie tej osoby musi być z góry ustalone. Nie byłaby ona w stanie robić ani powstrzymać się od robienia czegokolwiek, ponieważ droga całego jej życia została ustalona wcześniej. Jej dobroć nie wynikałaby z żadnego wyboru czy wysiłku, ale z czegoś, co zrobiła we wcześniejszym życiu i tak dalej ad infinitum. Gdyby to było prawda, to nauki Buddhy o Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżce nie byłyby potrzebne, ponieważ niemożliwe byłoby praktykowanie żadnego z tych zaleceń – jeśli nie pozwalałaby na to przeszła kamma.

Przykładem nieprawidłowego rozumienia determinizmu kammicznego są opinie dotyczące dobrego i złego stanu zdrowia. Często słyszy się ludzi – w tym także mnichów, którzy powinni wykazywać się większą wiedzą – tłumaczących, że różne choroby i dolegliwości cielesne spowodowane są złymi uczynkami w poprzednim życiu. Słyszałem, jak opisano raka krtani jako kammiczną konsekwencję nawykowego kłamania, głuchotę jako spowodowaną odmową słuchania kazań Dhammy, a problemy z nogą miały być wynikiem zjedzenia udek kurczaka. Kilka lat temu media informowały, że pewien starszy tajski nauczyciel twierdził, że HIV i AIDS są kammiczną konsekwencją wypaczonych praktyk seksualnych. Biorąc pod uwagę, jak powszechne są takie pomysły, interesujące jest porównanie ich z twierdzeniami Buddhy na temat choroby i zdrowia. Powiedział on, że choroby i dolegliwości fizyczne mogą mieć wiele przyczyn, a kamma jest tylko jedną z nich. Niektóre choroby spowodowane są brakiem równowagi w płynach cielesnych, inne niedbalstwem, wypadkami, a niektóre – zmianami klimatycznymi. W kilku innych mowach jako przyczyny dolegliwości fizycznych określił złą dietę i objadanie się (A.III 144, Vin.I, 199). Pewnego razu wspomniał, że powodem, dla którego cieszył się dobrym zdrowiem, było to, że jadł umiarkowanie (M.I. 473), ponownie potwierdzając, że choroba lub zdrowie nie muszą automatycznie być przypisywane przeszłej kammie. Co ciekawe, Buddha powiedział również, że nie tylko wiele chorób ma naturalne (tj. niekammiczne) przyczyny, ale nasze doświadczenie mówi nam, że tak jest i powszechnie się to uznaje. Gdyby żył w XXI wieku, dodałby, że współczesna medycyna również to potwierdza.

Kammiczna nieuchronność

Innym częstym nieporozumieniem, związanym z pierwszym, jest twierdzenie, że konsekwencje kammiczne muszą się wyczerpać. Zgodnie z tym pojęciem jesteśmy skazani na doświadczanie vipāki jakiejkolwiek kammy. Na przykład, jeśli ktoś popełnia morderstwo, jest nieuniknione, że zostanie zamordowany w następnym życiu. Możemy nazwać to nieuchronnością kammiczną. Zwolennicy niektórych religii teistycznych niekorzystnie porównują to pojęcie z koncepcją boskiego przebaczenia, twierdząc, że Bóg przebacza grzechy, ale „nigdy nie możesz uciec od swojej kammy”. Zobaczmy, co Buddha ma do powiedzenia na ten temat.

Może się wydawać, że w jednym zwięzłym wersecie Dhammapady Buddha wyznaje ideę nieuchronności kammy. Jednak z bardziej szczegółowych mów jasno wynika, że tak nie jest. W jednej z nich powiedział, że niemoralny lub negatywny uczynek osoby, która w głównej mierze ma dobry charakter, miałby o wiele słabszy skutek, niż gdyby było odwrotnie. I tak samo w przypadku osoby, której charakter jest głównie niemoralny i negatywny – kilka dobrych uczynków kogoś takiego nie miałoby większego znaczenia. Najwyraźniej czyn kammiczny niekoniecznie musi mieć vipākę o identycznej sile, lecz raczej może być modyfikowany lub „osłabiany” przez ogólną jakość umysłu lub następne działania.

W innej mowie Buddha twierdzi, że ktoś urodzony w bardzo niekorzystnych warunkach (spowodowanych poprzednią, negatywną kammą?) mógł, dzięki późniejszym dobrym uczynkom, osiągnąć nawet Przebudzenie. To ponownie potwierdza, że negatywna kamma z przeszłości może być przesłonięta, zweryfikowana lub rozproszona (pithīyati) przez pozytywne działania w teraźniejszości.

Kammiczna równoległość

Pewien nieprawidłowy sposób rozumienia kammy wciąż przyciągający uwagę sceptyków, a także wywołujący wiele żartobliwych komentarzy, to twierdzenie, że konsekwencja kammiczna, tj. vipāka, zawsze dokładnie odpowiada czynowi, który ją spowodował lub przynajmniej jest bardzo do niego podobna. Jest to dosłownie przypadek „oko za oko i ząb za ząb” lub „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”. Kilka przykładów takiego rozumienia podałem wyżej, ale we współczesnej literaturze buddyjskiej można ich znaleźć więcej. Jeśli przeklniesz, w następnym życiu będziesz miał nieświeży oddech. Jeśli jesteś skąpy, w następnym życiu będziesz miał kłopoty finansowe. A osoba, która przekazuje leki mnichom, w następnym życiu będzie cieszyć się dobrym zdrowiem. Istnieje kilka mów Buddhy, które można interpretować jako sugerujące taki rodzaj paralelizmu. Jednak później przekonamy się, że wcale tak nie jest.

Kamma kosmiczna

Ostatnio John Horgan napisał artykuł dla „Scientific American” pt. Dlaczego nie kręci mnie buddyzm2, w którym podzielił się interesującą obserwacją dotyczącą tej religii, z zastrzeżeniem, że chodzi o religię „przynajmniej w jej tradycyjnych formach”. Horgan napisał: „Jedną z największych zalet buddyzmu dla upadłych katolików, takich jak ja, jest to, że rzekomo obywa się bez Boga i innych nadprzyrodzonych bzdur. Twierdzenie to jest nieszczere. Buddyzm, przynajmniej w swoich tradycyjnych formach, jest funkcjonalnie teistyczny, nawet jeśli nie powołuje się na najwyższe bóstwo. Doktryna karmy i reinkarnacji implikuje istnienie pewnego rodzaju kosmicznego sędziego moralnego, który podobnie jak Święty Mikołaj, ocenia, czy byliśmy grzeczni czy nie, zanim nagrodzi nas nirwaną lub ukarze odrodzeniem w ciele karalucha”. Obserwacje Horgana są całkiem uzasadnione.

Na podstawie wielu buddyjskich wyjaśnień można wywnioskować, że kamma to rodzaj uniwersalnej siły, energii lub wpływu, mogących prowadzić zapis działań każdego człowieka i organizować dla każdego odpowiednią vipākę. Jeden z buddyjskich uczonych opisał to niedawno jako „nieubłagane prawo moralne wbudowane w kosmos”. Kamma jest przedstawiana jako coś w rodzaju grawitacji, pędu lub magnetyzmu; eteryczna energia na zewnątrz jednostki, i tak inteligentna, jak każda nadnaturalna istota, tylko bez typowych boskich atrybutów na przykład formy podobnej do ludzkiej, umiejętności słyszenia modlitw i odpowiadania na nie itd. Ta tajemnicza siła, jak się twierdzi, najwyraźniej jest w stanie poznać i uszeregować każdą myśl, słowo i czyn sześciu miliardów ludzi na świecie, a następnie dostosować otoczenie materialne, aby każdy z nich otrzymał to, na co zasłużył. W tym ujęciu kamma to najwyższe bóstwo we wszystkim oprócz imienia. Jak się przekonamy, w żadnym ze swoich wykładów Buddha nic takiego nie sugeruje.

Zawsze gdzie indziej, zawsze negatywnie

Z powodów, które nie są jasne, większość poglądów na temat kammy dotyczy zarówno przeszłych, jak i przyszłych żyć, a przede wszystkim zajmuje się ich negatywną stroną. Zazwyczaj powtarzane jest coś w rodzaju: „Jeśli jesteś biedny w tym życiu, to dlatego, że byłeś skąpy w życiu poprzednim” lub „Jeśli jesteś skąpy w tym życiu, będziesz biedny w następnym”. Tylko sporadycznie sugerowane jest, że kamma może mieć skutek wkrótce po uczynku lub w którymś momencie obecnego życia. Równie rzadko pojawia się dyskusja o pozytywnych skutkach kammicznych3.

Ten częściowy, jednostronny akcent sprawia wrażenie, jakoby doktryna o kammie dotyczyła przeszłego lub przyszłego życia oraz złych uczynków i ich negatywnych konsekwencji. Stwierdzenia takie jak: „Nigdy nie możesz uciec od swojej kammy” sugerują to samo. Nawet gdy wspomina się o pozytywnej kammie, dyskusje rzadko wykraczają poza polaryzację albo/albo czy zło/dobro. W przeciwieństwie do tego wyjaśnienie Buddhy dotyczące kammy było bardziej zróżnicowane, realistyczne i empiryczne. Nauczał, że vipāka może przejawiać się w obecnym życiu, następnym życiu lub w kolejnych życiach. Mówił o pewnym rodzaju kammy mającej natychmiastowy rezultat (ānantarika kamma, A.III, 439).

Przypuszczalnie odnosi się to do sytuacji, gdy skutki są odczuwane natychmiast lub krótko po uczynkach. Kiedy wyciągasz rękę i pomagasz nieznajomemu, nie musisz czekać na następne życie, by doświadczyć rezultatu dobrego uczynku. Zazwyczaj wyraz wdzięczności nieznajomego sprawia, że czujesz się dobrze. A nawet jeśli nie otrzymujesz ani podziękowania, ani wdzięczności, czujesz się dobrze, bo wiesz, że postąpiłeś słusznie. Innym razem Buddha wymienił działania, które są „etycznie niejednoznaczne” (vītimissa Dhamma, M.I, 318 – dosł.: mieszane – przyp. red.). Był na tyle wnikliwym psychologiem, by wiedzieć, że czasami jesteśmy rozdarci, jeśli chodzi o nasze wybory lub obecne albo przeszłe działania. Niektóre, a być może wiele z nich, motywowane są mieszaniną pozytywnych i negatywnych intencji, a zatem będą mieć mieszaną vipākę. Takie subtelne różnice i ich implikacje rzadko pojawiają się w dyskusjach na temat kammy.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL: Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.

gnu.svg.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0

cc.png

Oryginał można znaleźć na tej stronie: LINK

Źródło:

Tłumaczenie: Dominika Kowalska
Redakcja polska: Alicja Brylińska

Image0001%20%281%29.png


Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/