Tytuł: Jak radzić sobie z chronicznym bólem

O autorze: Ajahn Brahmavamso

Wersja pdf: pdf2.jpg

zobacz źródło

print

Wersja epub: epub2.jpg

Plik z napisami do ściągnięcia STĄD (kliknij prawym przyciskiem myszy i wybierz "zapisz jako")

Więc, będzie trochę osób które będą wchodzić i wychodzić. Taka jest natura rzeczy. Na wybór tematu mowy Dhammy na dzisiejszy wieczór miało wpływ kilka propozycji, które do mnie doszły. Głównym tematem mowy dzisiejszego wieczoru jest osoba która cierpi oraz która musi sobie radzić z chronicznym bólem, o technice medytacji którą należy stosować oraz o sposobie podejścia do bólu w buddyzmie, który może wiele zmienić. Chciałbym rozszerzyć temat, nie tylko o długotrwały ból, ale także o rzeczy, których każdy z nas nie lubi w swoim życiu. Wiem, że istnieje rzeczywisty chroniczny ból. Są także osoby, które mają ból w tylnych częściach i są to niezwykle uporczywe bóle. W jaki sposób możemy sobie z tym poradzić? To jest to samo podejście, dzięki któremu możemy sobie poradzić z bólem czy jakimkolwiek innym emocjonalnym problemem.

Więc jak sobie radzić z tymi przewlekłymi stanami, których nie lubimy? Nie muszą to być tylko sprawy związane z uczuciami. Wiem jedno. Każdy kto tu przychodzi co tydzień musi się zmagać z chronicznie słabymi dowcipami. Jeden z nich dotyczy kobiety, której spalił się dom. Gdy zadzwoniła do ubezpieczyciela powiedziała: proszę mi dać czek o równowartości domu. Proszę Pani, my tego nie robimy. My dajemy dom zastępczy czyli nowy dom z pełnym wyposażeniem. A ona na to – czy możecie mi dać czek? Nie, damy Pani zamiennik. Ona na to - w porządku. Wydaje mi się, że w takim razie powinnam zlikwidować ubezpieczenie mojego męża. Dostałaby tylko zamiennik. Widzicie, kolejny chronicznie słaby dowcip. Ale teraz przechodzimy do rzeczywistej, poważnej części – mianowicie jak radzić sobie z trudnościami, które pojawiają się w życiu. Istnieje wspaniałe stwierdzenie Buddhy, które mówi o tym, że są dwie ścieżki do bólu, nieprzyjemności, trudności w życiu. Stwierdził, że jest część fizyczna i cześć emocjonalna niczym dwie strzały wbijające się w ludzkie ciała. Powiedział także, że część fizyczna stanowi część życia i niewiele z nią można zrobić, ale z naszą reakcją emocjonalna możemy zrobić wszystko i to jest właśnie klucz do zrozumienia w jaki sposób radzić sobie z chronicznym bólem, jak radzić sobie z rzeczami, które nam się nie podobają, z rzeczami które nas martwią. Są dwie drogi do rzeczy które czujemy: pewna osoba przekazała mi badania z dziedziny neuronauki – za każdym razem gdy odczuwasz ból, na przykład w swojej ręce, istnieją dwie ścieżki, które prowadzą w różne części mózgu. Wygląda na to, że jest to fizjologiczne potwierdzenie tego, co powiedział Buddha. Jedna odpowiadająca za ból i druga, która uruchamia reakcję emocjonalną.

To niesamowite jak bardzo możemy zmienić reakcję emocjonalną na takie rzeczy jak ból, rozczarowanie, niepokój, depresja. Nawet dziś przyszedł do mnie ktoś i powiedział, że ma depresję. Powiedziałem mu – cóż, depresja jest częścią życia. Zmień swoje emocjonalne nastawienie do niej. Ciesz się ze swojej depresji! Wyciągnij z niej, tyle ile możesz. Kiedy jesteś w depresji nie musisz chodzić do pracy, możesz spać, ludzie podają ci jedzenie, które lubisz. Chcą cię pocieszyć. Bycie w depresji ma wiele zalet. Więc nie myśl o depresji jak o czymś czego nie lubisz. Zmień jedynie swoje nastawienie do tego i wtedy to stanie się tak pozytywne, będziesz się tak cieszył z tego, że jesteś w depresji, będziesz czerpał tyle korzyści, że już nie będziesz w depresji.

Jest pewna interesująca, krótka anegdota dotycząca tego w jaki sposób możemy zmieniać rzeczy wokół nas za pomocą sposobu w jaki na nie patrzymy. Jeśli chodzi o ból fizyczny, o rzeczy które naprawdę bolą – ponownie jest wiele sposobów, żeby sobie z nimi poradzić. Po pierwsze - za pomocą naszego nastawienia, ponieważ jedną z największych części bólu, także chronicznego bólu jest strach o to co stanie się w przyszłości. To jest - „Dłużej już tego nie zniosę”. To jest jeden z powodów dlaczego w starych filmach albo w starych książkach mówią o torturach: „To będzie bolało”. Mówią - będziesz błagał o śmierć. Dlaczego oni mówią takie rzeczy? Z powodu strachu o to co się stanie. Ten strach jest nawet gorszy od samego bólu. To jeden z powodów dla którego mówię lekarzom i pielęgniarkom – „proszę, kiedy robicie komuś zastrzyk nie mówcie im – to będzie bolało”. To sprawia, że boli znacznie bardziej. Wy wszyscy mieliście doświadczenia tego rodzaju. Ja je z pewnością miałem. Pamiętam, gdy byłem mnichem w Tajlandii i chodziłem na boso po jałmużnę, nadepnąłem na gwóźdź, który wszedł 2 centymetry w moją stopę. To całkiem głęboko. Wielki kawał żelastwa wszedł prosto w moją stopę. Nie bolało aż tak bardzo, dopóki ktoś nie powiedział „wow, to okropne!” W momencie kiedy to powiedział, zaczęło boleć. Czy kiedykolwiek mieliście podobne doświadczenia? To coś co wyolbrzymiamy, coś czego oczekujemy, że stanie się podczas tych doświadczeń. To jest miejsce, z którego wywodzi się wiele bólu. Jestem pewny, że widzieliście wiele z tych filmów dokumentalnych, dotyczących hipnozy i tego w jaki sposób możemy zmieniać reakcję naszego umysłu na odczucia fizyczne podczas hipnozy. Ktoś mi powiedział, że było takie show telewizyjne, w którym wystawiali osobę na siarczysty mróz, do basenu z wodą. Przekonali człowieka, pod wpływem hipnozy, że było ciepło i przyjemnie, tak jak w gorącej kąpieli. Lubicie brać gorącą kąpiel w wannie w tej porze roku? Taka gorąca i przyjemna, jest naprawdę miła. Ja zazwyczaj nie biorę, ale pamiętam jedną z osób tutaj, z którą pojechaliśmy razem do Bhutanu. Kiedy wchodził i schodził na szczyt góry strasznie się sforsował i miał bardzo obolałe nogi. Pamiętam jak poszedł, żeby wziąć kąpiel. To była dobra wymówka. Mnich mógł wziąć gorąca kąpiel. I to było cudowne, móc się zrelaksować w gorącej kąpieli. Ale w tym konkretnym wypadku to była lodowato zimna woda, a oni przekonali go, że to była gorąca kąpiel i że spędzał wspaniały czas w lodowato zimnej wodzie. Przywołuję tę historię, ponieważ kilka dni temu w Perth było bardzo zimno. Czy czuliście zimno? Czy czuliście, że zamarzacie w porannej temperaturze 2 lub 3 stopni? Zahipnotyzujcie się! Powiedzcie sobie – dzisiaj jest tak ciepło. Dzisiaj jest tak wspaniały dzień i wtedy nie będziecie czuć zimna. Prawda! Spora część tego to gra, odbywająca się w naszym umyśle. Czujemy zimno, ponieważ go nie lubimy. Pamiętajcie. Używajcie racjonalnej części umysłu. Zimno jest dla was dobre. Osoby, które żyją w zimnym klimacie, żyją znacznie dłużej. Spójrzcie! Jeśli wsadzicie mleko do lodówki to ono się nie psuje. Kiedy wkładacie ser do lodówki to wytrzymuje długi czas. Kupujecie te same towary. Wspaniale! Przyjemnie i chłodno. Możecie wydłużyć życie o wiele lat. Będziecie zmrożeni i zakonserwowani. Więc kiedy myślicie w taki sposób, macie dobre nastawienie, wtedy odkrywacie, że to nie boli. Jak wiele razy w życiu zdarza się wam, gdy ktoś mówi: dzisiaj jest gorąco. Spędzacie wspaniały czas, aż do momentu gdy widzicie, że jest 40 stopni i nagle czujecie, że jest wam gorąco. Tyle razy w życiu… Sami mieliście takie doświadczenia kiedy wyolbrzymiacie wasze oczekiwania i to dotyka waszej skóry. Boimy się, że jest zbyt zimno albo zbyt gorąco. To niesamowita sprawa, z rzeczami których nie lubimy na tym świecie – to jest po prostu w nas uwarunkowane – to jest to, co dodajemy za pomocą naszego umysłu. Dlatego można robić rzeczy pod wpływem hipnozy i ktoś może siedzieć w lodowato zimnym basenie i mieć z tego przyjemność.

Tak więc, jest jeszcze inna część umysłu która może nie reagować na ten ból, dyskomfort. To jest właśnie to, czego próbujemy nauczyć ludzi mających ustawiczne bóle. Pamiętam jednego mężczyznę, który przyszedł tutaj wiele lat temu. Był tutaj jakieś 31 lat i cierpiał z powodu jednego z tych bardzo okropnych przewlekłych zespołów bólowych – wydaje mi się, że to miało coś do czynienia z degeneracją kręgosłupa. W tym czasie był jedną z dziewięciu osób w zachodniej Australii, które miały prawne zezwolenie, żeby zażywać wszystkie rodzaje leków i narkotyków, nawet tych zabronionych, ponieważ ból był tak okropny. Mógł zażywać cokolwiek. Przyszedł do mnie i powiedział, że szpital w Ausburn Park, który zajmował się osobami cierpiącymi z powodu przewlekłego bólu, zaprojektował skalę, po to żeby mogli z grubsza określać swoim przyjaciołom i krewnym co czuli. Opisywanie bólu jest bardzo trudne. Mówi się – to boli. No tak, ale jak bardzo to boli? Bardzo boli? Czy możesz podać więcej szczegółów?

Więc ci lekarze mogli przeskanować mózg i mogli faktycznie określić jaki to był rodzaj bólu. Więc on mi to opisał. Poziom bólu jakiego nieustannie doświadczał był porównywalny do bólu, którego doświadczałaby zwykła osoba podczas odcinania ręki piłą łańcuchową. Doświadczał tego przez cały czas. I to był obiektywny standard – oni faktycznie mogli zeskanować mózg. To było to co ten facet faktycznie czuł. Więc, możecie sobie wyobrazić ten rodzaj bólu, intensywności jaką odczuwał. I to był jednym z powodów dla którego przyszedł do takiego miejsca, żeby nauczyć się trochę buddyzmu, medytacji, psychologii, by móc sobie radzić z tak niewiarygodnym i intensywnym bólem, odczuwanym przez cały czas. Wiem jedną rzecz. Mężczyzna ten osiągnął tak dobre wyniki za pomocą medytacji, ponieważ musiał je osiągnąć. Miał ogromną motywację, żeby znaleźć sposób na pogodzenie się z bólem. I zdołał to zrobić. Pamiętam, jak pewnego razu pojawił się u mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. Powiedział – w końcu tego dokonałem, Ajahn Brahm. W końcu tego dokonałem. Czego dokonałeś? Wiedziałem, że on medytował i domyślałem się. Czy udało ci się sprawić, że twoje EKG jest płaskie? Czy medytowałeś w warunkach szpitalnych, żeby zobaczyć jak umysł sprawia, że twoje serce się zatrzymuje? To zrobiłem tygodnie temu. Teraz udało mi się sprawić, że moje EEG jest płaskie. Więc mógł on za pomocą medytacji wywołać w sobie taki spokój, że nawet wykresy EKG i EEG stawały się płaskie. Całkowicie spokojny i nieruchomy. To jest to czego się nauczył za sprawą ekstremalnego bólu. Musiał w jakiś sposób pogodzić się z tymi rzeczami. I znalazł drogę, dzięki której był wolny od bólu. Ból po prostu zniknął.

Teraz trochę powrócę do nastawienia, ponieważ wcześniej wspominałem o tym, jak strach stwarza tyle bólu. Kiedy myślisz, że będzie boleć to będzie boleć i faktycznie boli. I zawsze pamiętam o jednym z anagarików, którego zapewne wszyscy znają, ponieważ był w klasztorze Bodhinyana przez długi czas. Zawsze będę pamiętał moment, w którym szedłem do warsztatu, jakieś 20 czy 30 lat temu. Szedłem do warsztatu, obok klasztoru i zobaczyłem mężczyznę nadchodzącego z naprzeciwka. Trzymał kombinerki w dłoni. Pomiędzy szczypcami kombinerek znajdował się jeden z jego zębów z dużą ilością krwi na całych kombinerkach. Spytałem - co ty zrobiłeś?! Powiedział – wyrwałem właśnie jeden z moich zębów. Pomyślałam – jak mogłeś to zrobić? Nawet ja byłem pod wrażeniem. Ten facet po prostu wyrwał sobie zęba za pomocą pary kombinerek z warsztatu. Teraz… dlaczego to zrobiłeś? Wiesz jak to jest… jak idziesz do dentysty, musisz umówić się na spotkanie, a oni nie maja odpowiedniego terminu, i kiedy w końcu uda ci się umówić to spotkanie ono zostaje odwołane. I ci dentyści… oni kasują od ciebie kupę pieniędzy. Chyba że jesteś mnichem – ponieważ mąż przewodniczącej [BSWA] jest dentystą i leczy nasze zęby za darmo. Jeśli nie, to będzie miał złą kammę. W każdym razie - tak naprawdę, to oni są bardzo dobrzy – mili i hojni. Ale czasami faktycznie to spory problem, żeby pójść do dentysty. Żyjemy w Serpentine, które jest daleko od Perth. To kawal drogi i pojechanie tam zabiera dużo czasu. Nie będę się zajmował załatwianiem spotkania, zrobię to sam. Więc sam wyrwał sobie zęba. Teraz widzicie dlaczego. Czy nie byłoby wspaniale nie musieć iść do dentysty i zrobić to samemu? W obecnych czasach jest mnóstwo rzeczy, które możecie zrobić sami. Sklepy ze sprzętem do „Zrób to sam”, np. dentysta - zrób to sam. Tak więc… dentysta. W każdym razie.. nie polecam tego. Można wpakować się w duże kłopoty. Ale tak się stało, więc zapytałem go – Jak to zrobiłeś? I jego wyjaśnienie, wgląd który mi przedstawił może stanowić odpowiedź na pytanie jak pokonać ból. Po pierwsze, poprzez pokonanie strachu i poprzez pozostawanie w stanie, który nazywamy chwila obecną. Powiedział do mnie – kiedy zdecydowałem się, żeby wyrwać własny ząb zamiast pójść do dentysty – to nie bolało, kiedy poszedłem do warsztatu – to także nie bolało, kiedy podniosłem kombinerki – to wcale nie bolało, kiedy przyłożyłem je do zęba – było ok, nie bolało, kiedy poruszałem zębem to bolało może przez 5 sekund i potem ząb był wyrwany i potem wcale tak bardzo nie bolało. Bolało może przez jakieś 2, 3, 4, 5 sekund. To wszystko. Ale kiedy pomyślisz o zrobieniu tego, to zaczyna to boleć nawet teraz. Nawet jeśli to nie jest twój ząb. Teraz rozumiecie, skąd wywodzi się ból. UUU… to okropne! Widzicie? Przewidywanie, strach, oczekiwania to jest to co boli przede wszystkim.

To jest jeden z powodów, dla których czasami możemy wykorzystać psychologię, żeby nie żyć zbytnio w przyszłości, żeby pokonać strach, żeby być tu i teraz i wtedy odkrywacie, że dużo z bólu życia rozpływa się i znika. Ponieważ nie odczuwacie więcej strachu, nie myślicie więcej, że to będzie boleć, nie myślicie już w taki sposób. Co oznacza, że jeśli coś boli to boli tylko przez kilka sekund i to wszystko. Nic ponad to. Więc, jeśli zrozumiemy znaczenie strachu w odczuwaniu bólu możemy to pokonać i żyć znacznie bardziej w chwili obecnej, co też staramy się ludziom przekazać w praktyce. Kto wie jaka będzie przyszłość? Zazwyczaj przyszłość nie jest nawet bliska temu czego oczekujesz. Nie musisz martwić się tyle o ten ból. Zostaw go w spokoju. Bądź tu i teraz. Odkryjesz, że ból jest znacznie łatwiejszy do zniesienia kiedy nie próbujesz przewidzieć tego co stanie się za chwilę. Bardzo często ludzie mówią – nie zniosę tego dłużej. To dłużej jest tu problemem. Tak długo jak jesteś w tu i teraz, już to znosisz, już tu jesteś. To nie jest problem. To nasza tendencja, żeby się bać, ponieważ nadal zbytnio żyjemy w przyszłości, a nigdy tu i teraz. Nie boli, kiedy zdecydujesz, żeby wyrwać swój własny ząb, albo kiedy idziesz do warsztatu czy podnosisz kombinerki. Kładziesz je i to tylko kilka sekund. To wszystko. Czy potrafiłbyś to zrobić?

Musisz być w stanie wytrenować w sobie tę dyscyplinę umysłową w postaci medytacji, by móc to zrobić. Jeśli potrafisz to zrobić, to powoduje, że życie staje się znacznie łatwiejsze, ponieważ zawsze mamy jakieś bóle czy dolegliwości oraz rzeczy które się wydarzają. To nie tylko ból fizyczny, ale także inne rzeczy, które się po prostu zdarzają, jak pójście na rozmowę kwalifikacyjną, albo boimy się iść porozmawiać z kimś kto na prawdę nam się podoba, żeby gdzieś go zaprosić. Boimy się kiedy idziemy do lekarza, żeby odebrać wyniki naszej biopsji. Jest mnóstwo strachu na tym świecie i nie potrafię tego zrozumieć, że czasami ludzie boją się porozmawiać nawet ze mną. Jestem mnichem, a nie strażnikiem z zatoki Guantanamo. Czasami ludzie się boją i czasami pytam ich, czemu są tacy? I jednym z powodów jest znów to, że ten strach wywodzi się z braku prawdziwej życzliwości. Ponieważ kiedy jesteś życzliwy, nie boisz się. Ta życzliwość, którą masz w stosunku do siebie i do innych istnień jest jednym z wielkich środków zaradczych na strach. Opowiadałem ludziom na odosobnieniu o tym jak pewnego razu pojechałem zobaczyć jednego z moich ulubionych mnichów z Tajlandii, który zmarł parę lat temu Ajahn Thate. Przebywanie w jego obecności, a on był jednym z tych ludzi którzy są delikatni, życzliwi i tak silnie emanują współczuciem, że nigdy bym się nie bał. Mam na myśli – NIGDY. To było dziwne doświadczenie – zdanie sobie sprawy, że ten mnich nigdy by cię nie skrzywdził w żaden sposób, nigdy by cię nie skrytykował, zawstydził cię przed innymi. Jeśli kiedykolwiek udało ci się doświadczyć takiej życzliwości ze strony innej istoty, czujesz się tak zrelaksowany, że chcesz pozostawać w jej obecności. W tak wielu obszarach życia zostałeś skrzywdzony i boisz się, że znowu zostaniesz skrzywdzony. Znów, ma to związek z bólem i przewidywaniem. Czasami czujesz się tak zrelaksowany w czyjejś obecności, że nawet jeśli nigdy wcześniej go nie spotkałeś wiesz, że jesteś całkowicie bezpieczny.

To jest jeden z powodów dla którego niektóre zwierzęta – psy, koty, węże i inne wiedza, że mogą się do ciebie zbliżyć i że są całkowicie bezpieczne w twojej obecności i że ty jesteś bezpieczny w ich towarzystwie, co oznacza, że nigdy nie skrzywdzicie siebie nawzajem. To jest wspaniałe w życiu w klasztorze, ponieważ rozwijamy tego rodzaju życzliwość do tego stopnia, ze czasami groźne zwierzęta faktycznie podchodzą blisko. Opowiadałem ludziom na odosobnieniu o tym jak ileś lat temu podszedłem bardzo blisko do tygrysa, dużego tygrysa i on był w odległości jakichś 4 stóp ode mnie. To szczera prawda. Ten ogromny tygrys był tylko 4 stopy ode mnie, a ja wcale się nie bałem. Czy to było niesamowite? Czy to robiło wrażenie? To było w zoo. Między mną a nim były wielkie kraty – to dlatego się nie bałem. W każdym razie, wszyscy widzieliście węże w Tajlandii. Lubię węże i czasem mi ich żal. Jest kilka niesamowitych historii o wężach. Kiedy masz tę życzliwość żeby nie bać się innych ludzi, oni też się ciebie nie boją. Kiedy się nie boisz, nie ma strachu. Kiedy nie ma strachu nie ma także bólu. Wiele bólu pochodzi z tego, że się spinamy. Boimy się z powodu igieł które wchodzą w nasze ciało podczas zastrzyku albo z powodu innego rodzaj bólu – ból choroby wewnątrz nas.

To niesamowite, że można pokonać ten strach, który wynosi nas w przyszłość i powoduje, że tracimy chwilę obecną i to jest ogromne źródło bólu w naszym ciele, to jest umysłowa nadbudowa na odczucia fizyczne. I to jest ta jedna rzecz, którą możesz porzucić. Strach o to jak coś się potoczy, czy będziesz w stanie znieść to dłużej. Zamiast bać się, zostawiasz to w spokoju, pozwalasz temu być. Wspaniałą rzeczą jest to, że są okresy może nawet w życiu każdego z was, ze cierpicie z powodu dotkliwego bólu, tak dotkliwego, że nie macie wyboru. Wiecie, ze nie możecie z nim walczyć, wiecie, że nie możecie przed nim uciec. Jesteście przyparci plecami do ściany. I kiedy nadchodzi taki czas, to jest niesamowite, że przypominacie sobie niektóre z tych nauk i niektóre z tych porad o tym, żeby pozwolić rzeczom po prostu być i nie walczyć dłużej, gdy nie możecie wygrać. Więc odpuszczacie. Wiele razy w moim życiu robiłem to i efekty są naprawdę niesamowite.

W pierwszej książce, która napisałem – „Otwieranie drzwi mojego serca” albo twojego serca, albo naszego serca, serca każdego, opowiedziałem historię o strasznym bólu zęba, który miałem w dżungli w Tajlandii. Nie wiem dlaczego skupiam się na zębach tego wieczora. To był straszny ból zęba i nie było żadnych telefonów ani dentystów w odległości wielu mil w dżungli. I nie było sposobu na to, żeby kogoś znaleźć – żadnych samochodów, żadnego transport, w środku dżungli, wszędzie daleko. To był tak biedny klasztor, ze nie mieli nawet aspiryny, ani paracetamolu w apteczce. Nic co można by wziąć. Nie wiem dlaczego tak jest, że kiedy dostajesz takiego bólu… W zasadzie to wiem dlaczego tak jest. Kiedy dostajesz takiego bólu, to on zawsze pogarsza się w nocy. Dlaczego tak jest? Dlatego, że strach ma większe oczy w nocy. I to strach sprawia, że ból staje się jeszcze intensywniejszy. W każdym razie, w miarę jak robiło się coraz później ból w mojej szczęce stał się bardzo intensywny. Czytałem o tym po fakcie i dentysta to potwierdzi, że niektóre z tych infekcji w zębach mogą stać się tak intensywne, że infekują mózg i mogą rzeczywiście doprowadzić cię do szaleństwa. I ja naprawdę myślałem, że doprowadzi mnie to do szaleństwa. To był najgorszy ból zęba jaki miałem w życiu. Nie mogę tego do niczego porównać, nawet w przybliżeniu. Próbowałem wszystkiego co było możliwe, żeby pokonać ten ból. Po pierwsze, mojej medytacji, ale moja medytacja – w tamtym czasie próbowałem stłumić ból, pozbyć się go za pomocą siły woli. Próbowałem zabrać mój umysł w inne miejsce, tak żeby nie doświadczać tego bólu. Nigdy tego nie próbujcie. Nigdy nie próbujcie skupić się na czymś innym, gdy odczuwacie ból w jakiejś części ciała. Nie będziecie w stanie się skupić na innej części ciała, jeśli to będzie na prawdę intensywny ból. Ból będzie was zmuszał, żeby go obserwować. Więc nie byłem w stanie nawet medytować, ponieważ ból był tak silny. Istnieje inny rodzaj medytacji, który uprawiamy – nazywa się on medytacją chodzoną. Bardzo powoli i uważnie poruszamy się w przód i w tył na ścieżce i w końcu spróbowałem też tego, ale musiałem to porzucić, ponieważ zauważyłem, że nie robię chodzonej medytacji, ale robię bieganą medytację. Za każdym razem, gdy odczuwasz duży ból jesteś tak zdesperowany, że nie jesteś w stanie robić czegokolwiek powoli. Wszystko jest poszarpane i szybkie. Ja w rzeczywistości biegałem w tą i z powrotem. Ostatnia rzeczą, której spróbowałem było intonowanie [cytatów z kanonu palijskiego]. Czasami mamy takie przesądy, że jeśli wykonamy jakaś specjalna intonację staną się cuda. Ja nigdy w to nie wierzyłem. Jak pamiętacie, kiedyś byłem naukowcem - fizykiem teoretycznym na Uniwersytecie Cambridge. Tak łatwo nie wierzymy w różne rzeczy. Wszystkie te zabobonne intonacje, nigdy w nie nie wierzyłem, ani krztynę. Spróbowałem ich, mimo wszystko. To właśnie robisz, gdy jesteś zdesperowany. Spróbujesz czegokolwiek. Spróbowałem chantingów i musiałem ja zakończyć po kilku minutach, ponieważ zdałem sobie sprawę, że krzyczałem ile sił w płucach i balem się, że obudzę wszystkich mnichów w klasztorze. Ponieważ, ponownie, gdy jesteś zdesperowany, nie jesteś w stanie zrobić nic delikatnie, nawet gdy starasz się mówić to krzyczysz. Doświadczyłem jednego z tych wspaniałych przeżyć, kiedy twoje plecy są przyparte do muru. Jak Ajahn Chah zwykł mówić – „nie możesz iść do przodu, nie możesz iść do tyłu i nie możesz ustać w miejscu”. To prawda - sama beznadzieja. I te doświadczenia… czy kiedykolwiek mieliście takie doświadczenia? „Nie możesz iść do przodu, nie możesz iść do tyłu i nie możesz stać w miejscu”. To jest olśniewający moment w waszym życiu. Wszystko jest beznadziejne. To szansa, żeby zobaczyć rzeczy w innym świetle. I jedyną rzeczą o której mogłem myśleć były słowa „Odpuść”. Zrobiłem to. Odpuściłem, ponieważ musiałem. Nie było wyboru. W momencie gdy odpuściłem było to jedno z najwspanialszych doświadczeń w moim życiu, natychmiast, nie po sekundzie czy dwóch, ból zniknął. Już go tam nie było. I na jego miejscu pojawiła się ta niewiarygodnie przyjemna błogość. Byłem rzeczywiście szczęśliwy. To było przedziwne doświadczenie, że to rzeczywiście mogło się zdarzyć.

Możesz doświadczać intensywnego bólu i potem odpuszczać. Mam na myśli naprawdę odpuszczać. A potem jest niesamowity spokój . I pomimo tego, że jest środek nocy nie możesz zrobić nic innego jak pomedytować przez chwilę. Położyć się, ale nie kłaść się spać. Będziesz miał bardzo lekki sen, ponieważ czujesz się zbyt szczęśliwy. Gdy obudziłem się rano, poczułem ból zęba, ale nie tak straszny. Poszedłem zobaczyć się z lekarzem, dentystą. Niesamowitą rzeczą jest to, że można pozbyć się intensywnego bólu pozwalając mu po prostu być. On zniknął. To co się stało, to fakt, że odebrałem bólowi komponent mentalny, emocjonalny. Komponent fizyczny bólu był niewielki w porównaniu do komponentu emocjonalnego. Nie chcę tego. Nie mogę tego znieść. Nauczyło mnie to, że to co nadbudowujesz, co istoty ludzkie dokładają do fizycznych odczuć bólu to ponad 90 % tego doznania, zazwyczaj 96 – 97 %. Odczucie to tylko odczucie. To co do tego dobudowujemy jest ogromne. W związku z tym, od tego czasu naprawdę nie bałem się bólu, ponieważ zawsze wiedziałem co mogę z nim zrobić. Nie mogę się go pozbyć. Łatwy sposób to wzięcie panadolu, paracetamolu ,aspiryny lub czegoś innego, albo rozciągnięcie się albo zrobienie wszystkiego co tylko możesz, żeby pozbyć się fizycznego dyskomfortu. Na samym końcu możesz po prostu pozwolić rzeczom być.

Co to w zasadzie znaczy – pozwalanie rzeczom być takie jakie są? Oznacza to bycie życzliwym. Spędziłem cały tydzień w klasztorze ucząc ludzi jak pozwalać rzeczom po prostu być, ucząc odpuszczania. Czasami jest bardzo trudno dowiedzieć się, co tak na prawdę musisz zrobić. Znacznie lepszym sposobem opisania tego jest otwieranie drzwi własnego serca na ból. Nie poprzez próby pozbycia się tego, czy odrzucenia, ale oddając temu szacunek jako części natury i dosłownie otwierając drzwi własnego serca, nie próbując się wcale tego pozbyć. Pozwalając mu trwać. Tym właśnie jest miłująca dobroć. Kiedy naprawdę masz miłującą dobroć i współczucie, to nie jest tylko współczucie dla rzeczy, które lubisz, to współczucie dla rzeczy, których nie lubisz. Traktowanie wszystkich w równy sposób i traktowanie każdego zjawiska w równy sposób. Zimno czy gorąco, cokolwiek lubisz i czegokolwiek nie lubisz. Otwierasz swoje serce na wszystko, z szacunkiem i życzliwością. I jeśli to zrobisz, to rzeczy, których nie lubisz faktycznie się zmienią. To niezwykła rzecz do zrobienia.

Jest historia, która zazwyczaj jest dobra dla osób z przewlekłym bólem. Jest to stara historia o potworze w pałacu należącym do władcy. Nie będę dokładnie opowiadał całej historii, ponieważ prawdopodobnie opowiadam ją co drugi tydzień. Potworze z pałacu wynoś się stąd, nie przynależysz tu. Kiedy potwór przybył do pałacu trafił na kilka nieżyczliwych słów i stał się większy i bardziej agresywny. Kiedy władca powrócił wiedział dokładnie co ma zrobić. Zamiast powiedzieć „Wynoś się stąd, nie przynależysz tutaj, dlaczego siedzisz na moim miejscu?” władca powiedział „witaj, dziękuję że nas odwiedziłeś, to wspaniale, że jesteś tutaj.” Te kilka miłych słów, miłych czynów i myśli sprawiły, że potwór się zmniejszył i stał się mniejszym problemem. To jest klasyczny sposób na to jak walczyć nawet z przewlekłym bólem w naszym ciele. Powitajcie go zamiast mówić mu: wynoś się stąd, nie przynależysz tutaj. To nieodłączna cześć posiadania ludzkiego ciała – od czasu do czasu czujemy ból, czasami jest to naprawdę przewlekły, ostry, okropny ból. To jest część ludzkiego życia . A co my robimy – wynoś się stad, nie przynależysz tutaj! Nie chcę cię! To sprawia, że staje się większy i bardziej problematyczny. Opowiadam wam tę historię, ponieważ nadejdzie taki czas, kiedy leki przeciwbólowe nie będą działać. Co wtedy zrobicie? Proszę, zapamiętajcie historię potwora.

Mówienie wynoś się stąd pogarsza problem, sprawia, że staje się większy, bardziej kłopotliwy. Jeśli rzeczywiście odnajdziesz odwagę, mądrość i współczucie, tak żeby powiedzieć - witaj, dziękuję, że przyszedłeś. Wtedy zauważysz, że ból stanie się o cal mniejszy, mniej bolesny, łatwiejszy do zniesienia. Pokonasz ból zdając sobie sprawę z tego, że największą częścią problemu są negatywne emocje, którymi podsycasz ból. Psychiczna część, a nie fizyczna część. To działa, za każdym razem, gdy muszę tego użyć. Jeśli dajesz temu życzliwość tak jak podczas historii z moim zatruciem pokarmowym, jakieś 2 lub 3 lata temu. Nie znam tak wielu historii związanych z bólem, ponieważ jestem zdrowym człowiekiem, wiem jak o siebie zadbać. Jeśli chodzi o ten ból podczas zatrucia pokarmowego, to po prostu ofiarowałem temu zatruciu pokarmowemu życzliwość. Dziękuję, że przyszedłeś mnie odwiedzić, nawet pomimo tego, ze leżałem w agonii z powodu skurczów w mojej jaskini w Serpentine. Zatrucie pokarmowe znikło w ciągu zaledwie 20 minut. Tylko dlatego, że ofiarowałem mu życzliwość.

Możecie zrozumieć co dzieje się w waszym ciele, gdy ofiarowujecie mu życzliwość i współczucie – ono się relaksuje. Ponieważ ciało jest zrelaksowane, naprężone szlaki informacyjne otwierają się, energia ciała może wejść w te miejsca i uzdrowić je. Kiedy jesteś naprawdę spięty nie dopuszczasz takich rzeczy do bolących części ciała. I tylko poprzez uczenie się jak się relaksować, otwierać przez życzliwość dopuszczacie możliwość uzdrowienia i to naprawdę bardzo szybko. Więc, czasami wiem co robić, gdy pojawia się okropny ból. To nie tylko fizyczny ból, ale także emocjonalny. Czasami nie czujecie…

Ile wykładów dałem w zeszłym tygodniu? Ile wykładów? Ponieważ nauczałem na odosobnieniu. Zazwyczaj muszę dawać 2 lub 3 wykłady dziennie. I z pewnością każdy z was czasami mówi… - Nie chcę dzisiaj dawać wykładu. Nie mam na to ochoty. Chce tylko położyć się do łóżka. Mam ochotę się zrelaksować, wyciągnąć nogi i poczytać książkę. Dlaczego muszę to robić… Zamiast stawać się negatywistą… Za każdym razem gdy staję się tak negatywnie nastawiony stwarzam ból. Tak jak z bólem fizycznym, posiadasz przecież cudowne współczucie do wszystkiego co robisz w życiu. Musisz iść rano do pracy – nie chcę iść rano do pracy. I tak tam pójdziesz, więc zabaw się tym. Otwórz drzwi swojego serca - na poniedziałkowe poranki. Jaka to przyjemność iść do pracy w poniedziałkowy poranek.

Są pewne obrazy, których za nic nie mogę się pozbyć. Nie zachowuję traumatycznych obrazów, przechowuję ich przeciwieństwo - obrazy, które inspirują. Pamiętam jak lata temu odwiedzałem Wielka Brytanię. Podczas wizyty ktoś zawoził mnie rano z południowego Londynu na lotnisko Heathrow. Były korki i dzieci szły do szkoły i były tam lizakowe Panie – tak nazywa się ludzi, którzy dbają o przejścia dla pieszych. Tutaj w Australii noszą flagi. W Wielkiej Brytanii mają kij z okrągłym znakiem stop. I na zawsze zapamiętałem tę kobietę – pięćdziesięciopięcio lub sześćdziesięcioletnią kobietę, angielska damę z lizakiem, która tańczyła, rapowała z tym lizakiem. Lizak tańczący wzdłuż ulicy. Uszczęśliwiła wiele osób tego poranka, osób idących do pracy i mnie jadącego na lotnisko. To wszystko co musicie zrobić. Trochę się zabawić. Być dziewczyną od lizaka. Dlaczego nie możemy tego robić w poniedziałkowy poranek w drodze do pracy? Może dostrójcie swoje klaksony, zróbcie coś w rodzaju musicalu. Zamiast Bib, bib, bib czy możemy mieć coś w stylu V symfonii Beethovena? Tak, żeby życie było trochę bardziej interesujące.

Jeśli jeszcze tego nie widzieliście, to w Montrealu, Rodney wysłał mi zdjęcie pewnej zatoczki. W Montrealu miejscowy rząd ulepszył przystanki autobusowe. Dla tych z was, którzy rano jadą do pracy autobusami, siedzenie co rano na tych ławkach w oczekiwaniu na autobus musi być naprawdę nudne. W Montrealu zamontowano huśtawki jak na placu zabaw dla dzieci. Ludzie czekający na autobus huśtają się w tą i z powrotem, w tą i z powrotem. To jest innowacyjne i znacznie bardziej przyjemne. Musicie tego spróbować. Ale czy możemy sprawić, żeby to było bardziej zabawne? Ponoć wiele osób idących do pracy w poniedziałkowy poranek przepuszcza swoje autobusy ponieważ zbyt dobrze bawią się na huśtawkach. Powinniście robić takie rzeczy. Więc dlaczego by nie otworzyć drzwi swojego serca wpuszczając trochę zabawy, co jest kolejną kwestia związaną z bólem. Trudno jest się śmiać, kiedy jest się w bólu, ale czasami jeśli się zaśmiejesz to uśmierzasz dużą część bólu.

Może poza przypadkiem jednej kobiety. Pamiętam jak poszedłem do niej, pracowała tu jako sekretarka wiele lat temu, bardzo fajna dziewczyna, ale sami wiecie tak jak wiele kobiet musiała przejść histerektomię. Jeśli którakolwiek z was - kobiet musiała przejść przez tą operację, a jest to jedna z najbardziej bolesnych operacji. Histerektomia oznacza, że nie jesteście w stanie mieć dzieci i wiąże się z tym wiele trudnych emocji. Więc zadzwoniła do mnie - Ajahn Brahm czy możesz wpaść mnie odwiedzić, czuję się przygnębiona, ponieważ właśnie przeszłam histerektomię. Powiedziała także: „Ajahn Brahm bardzo cię proszę - żadnych żartów, ponieważ to bardzo boli kiedy się śmieję”. Bardzo się starałem, ale poległem. Biedna kobieta. Robiła tak… uhu, ha, ał, to na prawdę boli. Jeśli sądzicie, że moje żarty są bolesne poczekajcie aż przejdziecie histerektomię i wtedy spróbujcie ich posłuchać. To znacznie ulżyło jej w bólu. Trochę sobie pożartowaliśmy w szpitalu.

Właśnie dlatego gdy idę do szpitala i widzę chorych ludzi, zawsze mam jakieś żarty w zanadrzu, ponieważ to przynosi im ulgę w bólu. Nie wchodźcie do szpitala i nie pytajcie – Jak się dzisiaj czujesz, to najgłupsze pytanie na świecie. Oni właśnie dlatego tam są. Opowiedzcie im kilka kawałów o.., jakiś szpitalny dowcip, jak ten który jak sądzę opowiadałem kilku osobom, kawał z Indonezji, Hongkongu, ten o facecie, który poszedł do szpitala ponieważ miał wypadek na motocyklu i musieli mu amputować nogę i niestety, to się zdarza, także tutaj, że czasami amputują zła nogę. Czy widzieliście kiedyś w szpitalu jak piszą - wysoko rozwinięte szpitale w Australii podpisują nogi – to ta, tak żeby wiedzieć, którą nogę mają operować. W momencie gdy zreflektowali się, że to była pomyłka musieli wrócić na salę operacyjna i odciąć druga nogę. Gdy wydobrzał pierwsza rzeczą, którą zrobił było wynajęcie prawnika i pozwanie szpitala. Przegrał sprawę. Przegrał, ponieważ nie miał na czym się oprzeć.

To się sprzedaje w szpitalu, ci ludzie w szpitalu, którzy mają operację rekonstrukcji, śmiali się do rozpuku i już nie czuli takich boleści. Teraz możecie zwrócić uwagę na śmiech, zabawną stronę bólu. Ci ludzie mają przewlekle bóle, proszę nie dodawajcie negatywności do ich życia. Kiedy możecie czerpać przyjemność z waszego ciała i waszego życia, okazuje się, że już tak nie boli. Możecie zobaczyć jak dużo z życia i jak dużo z bólu sobie dokładamy i możemy coś z tym zrobić, możemy coś dołączyć do bólu. Zamiast negatywności – nie chcę tu być, dlaczego to właśnie ja, jak długo to będzie trwało, możemy włożyć w to trochę zabawy i życzliwości. Zmień swoje podejście do tego co dzieje się w twoim życiu i cały świat się zmieni. To właśnie generalna zasada buddyzmu – nie możesz zmienić świata, ale możesz zmienić sposób w jaki na niego patrzysz. Możesz zmienić to, jak na niego reagujesz. Możesz zmienić to, jak go postrzegasz. I to jest właśnie to, co musisz zrobić, żeby przebrnąć przez te sprawy.

Są jeszcze inne rzeczy związane z bólem..Jeden z naszych mnichów z klasztoru cierpiał z powodu okropnego bólu pleców. To wyjątkowo trudne, gdy mnich cierpi z powodu bólu pleców, ponieważ powinien medytować. Więc umówił się ze swoim lekarzem i ten powiedział mu, że najgorszą rzeczą jaką tylko może zrobić jest medytacja ze skrzyżowanymi nogami. Stój, leż, ale nie siadaj. Ten odpowiedział mu – posłuchaj jestem mnichem, medytacja to całe moje życie. Nie mogę z tego zrezygnować. Ponieważ był to bardzo mądry mnich, a lekarz nie był w stanie mu pomóc, postanowił zmienić swoje podejście. I co ciekawe, być może nie jest to do końca związane z tematem, a może jednak jest, ponieważ opowiada o przewlekłym bólu. Dokonał pewnego wglądu, zaczął myśleć poza schematem. Przyczyną bólu było to, że jego kręgosłup był zwyrodniały i w związku z tym bardzo słaby. To co zaczął robić to kompensować słabości swojego kręgosłupa poprzez naukę rozwijania mięśni po bokach swojego kręgosłupa. Zaczął od dotykania swojego kręgosłupa palcami, tak żeby stać się świadomym mięśni leżących po obu stronach kręgosłupa. Jest wiele części naszego ciała, których ani trochę nie jesteśmy świadomi, ponieważ nie musimy. Ugniatał te mięśnie i wkrótce stał się świadomy ich istnienia. Neurologia nazwałaby to stwarzaniem połączeń w mózgu, tak żeby rzeczywiście móc wyczuć te mięśnie. W momencie gdy był już świadomy tych mięśni mógł nauczyć się w jaki sposób je rozciągać. Na zasadzie prób i błędów stawał się ich świadomy i mógł je rozciągać i napinać. Gdy był w stanie to robić, następną rzeczą było ćwiczenie tych mięśni, tak samo jak ćwiczycie swoje ręce czy nogi. Pracując nad tymi mięśniami, ćwiczył je i za każdym razem stawały się one coraz silniejsze do momentu aż stały tak silne, znacznie silniejsze niż moje mięśnie, ponieważ ja ich nie potrzebuję, mam silne plecy. Jego mięśnie stały się tak silne, że są w stanie kompensować osłabiony kręgosłup i pozwalają na medytowanie bez trudności. Naprawdę niewielka zmiana, żeby pokonać coś takiego jak ból, poprzez użycie nieschematycznego myślenia, zastosowanie innych metod. W innych sytuacjach może to polegać na korzystaniu z uważności, którą posiada wielu ludzi.

Jeśli cierpicie z powodu chronicznego bólu głowy, czemu nie być świadomym? Jedyne co możecie zauważyć, to fakt, że czasami chroniczny ból głowy jest odrobinę lżejszy. Dlaczego? Świadoma uważność stanowi informację zwrotną. Możecie zobaczyć jak rzeczy się zmieniają, ból nie jest zawsze taki sam, jest przewlekły, zawsze tam jest, ale raz się pogarsza, raz polepsza. To jest odkrywanie przyczyn. Jeśli jesteście w stanie odkryć przyczyny, jak zmniejszać ból, wtedy uzyskujecie nad tym pewną kontrolę. Co sprawia, że staje się silniejszy, co sprawia, że staje się słabszy? I możecie rozwinąć to, co go zmniejsza, aż w pewnym momencie ból stanie się łatwy do zniesienia. Jedną z wielu rzeczy jakie możecie zauważyć i które zawsze zmniejszają ból jest życzliwość, delikatność, a nie strach, gdyż ten tylko pogarsza sprawę. Strach zamienia zwykły ból w ból potworny i to jedna z przyczyn dla których ból staje się gorszy w nocy - strach. Wzmaga się gdy idziesz na wizytę do lekarza. Czasami ten strach - chcę, żebyście to dokładnie zrozumieli - pokonujemy za pomocą życzliwości, z domieszką odrobiny śmiechu. Oznacza to, że możecie mieć pewną kontrolę nad bólem w waszym życiu. To odnosi się nie tylko do bólu fizycznego, ale także do bólu emocjonalnego. Nie wiem co to jest, ale czasami na odosobnieniach ludzie medytujący godzina po godzinie, zaczynają odczuwać ból kolana. Co robią, żeby pokonać ten ból? Mogą się poruszyć - to jeden ze sposobów ale innym sposobem jest, jak mówią – obdarzenie kolana miłością. Och kolano kocham cię, i ból ulatnia się. Tak samo jak w tej historii, którą opowiadałem - o tym jak jako dziecko grałem w piłkę nożną na ulicach Londynu, upadałem, zbierałem się do ataku i upadłem, zdzierając sobie skórę z kolana. To naprawdę bolało. Moja mama, uklęknęła i je pocałowała życząc mu zdrowia. To było tak mile, że cały ból zniknął. Za każdym razem, gdy to się zdarzało, a swoje przeżyłem, życzliwość matki powodowała, że ból znikał i to jest właśnie jeden z powodów dla których ból znika, gdy matka przychodzi odwiedzić cię w szpitalu. Jeśli macie kogoś kto was bardzo kocha i kogo wy kochacie, gdy leżycie w szpitalu , niezależnie od tego czy jest to ból fizyczny czy emocjonalny, sama obecność kochającej osoby uśmierza dużą część bólu. Jeśli nikt inny nie może zrobić tego dla was, zawsze zostajecie wy sami. Ponieważ jako mnich sporą część czasu żyję w samotności i nikt inny nie może mnie odwiedzić gdy jestem chory, zawsze to ja mogę odwiedzić siebie i być życzliwym dla siebie samego. Ponieważ odczuwam dla siebie życzliwość, wiele bólów i trudów życia, szybko znika. Zarówno ból fizyczny, jak i emocjonalny. Nie chcę tego robić. Jestem zmęczony. Dlaczego muszę to robić? Ten rodzaj negatywizmu może zostać szybko przezwyciężony za pomocą życzliwości. Otwórz drzwi swojego serca na sytuację w której jesteś. Nie będąc negatywnie nastawionym, nie próbując pozbyć się rzeczy, ale poprzez objęcie życia, objęcie trudności, robienie rzeczy których, nie lubisz robić– gorąco, zimno, zmęczenie, bóle głowy, brzucha, wszystko to czego doświadczasz w życiu. Może zamiast próbować pozbyć się tego przez cały czas, powitaj to.

Żywiący się gniewem demon, bądź dla niego współczujący i zauważysz, że znaczna cześć bólu życia zniknie, zwłaszcza przewlekły ból. Bóle, o których czasami myślisz, że są nie do zniesienia. One dają się znosić i to bardzo łatwo, za pomocą życzliwości, obecności tu i teraz oraz braku strachu. Tylko poprzez proste nauki, które możecie tu przyswoić. To jest jedna z przyczyn dla których w klinikach walki z bólem uczą takich rzeczy jak medytacja, uczą takich rzeczy jak uważność i życzliwość, ponieważ to rzeczywiście działa, to na prawdę likwiduje jedne z najgorszych bólów życia, tak żebyś mógł być szczęśliwy i wolny. Przyczynkiem tej niewielkiej przemowy była czyjaś prośba, ponieważ osoba cierpiąca z powodu chronicznego bólu poprosiła – czy mógłbyś mi powiedzieć jak sobie radzić z przewlekłym bólem? Więc, te nauki, których tu wysłuchujecie niech będą przydatne wszystkim rodzajom ludzi. Może nie cierpicie z powodu chronicznego bólu, ale jeśli dalej będę mówił, być może zaczniecie. Więc może to jest właściwy moment, żeby zakończyć. Dziękuje za uwagę.

Sadhu, sadhu, sadhu.

Bardzo dobrze. Jakieś komentarze albo pytania dotyczące uczenia się jak radzić sobie z bolesną częścią życia?No to lecimy. To jest zza morza. Zobaczmy, jakie kraje dzisiaj mamy. USA i Toronto.

Pierwsze z USA. Czy jest jakiś sposób, żeby odróżnić strach od bycia czujnym na potencjalne zagrożenia. Czy może jest to subtelna forma starająca się przeciwdziałać niepewnej przyszłości?

Ponownie. Oczywiście, jeśli pali się w lesie to musisz uciekać. Jeśli w twoją stronę biegnie tygrys, a ty nie jesteś mnichem, oczywiście musisz uciekać w przeciwnym kierunku. To są oczywiste lęki, ale czasami za bardzo się boimy i czasami, a nawet w większości przypadków boimy się rzeczy, które nie niosą zagrożenia w przyszłości. Boimy się rzeczy, które najprawdopodobniej nigdy się nam nie przydarzą. Czasami można zrozumieć, że są rzeczy, których powinniśmy się bać, ale największą rzeczą, której powinniście się bać jest strach sam w sobie. Innymi słowy, to strach jest przyczyną wszystkich życiowych problemów, większości życiowych problemów.

Wciąż pamiętam pewną książkę, którą przeczytałem, autorstwa Edgara Allana Poe. Pisał straszne opowiadania, właśnie dlatego lubiłem je czytać jako młody człowiek, zwłaszcza dlatego, że nie wolno mi było. Jedną z tych książek była „Maska czerwonej śmierci”. Była oparta na historii plag, które spustoszyły Europę setki lat temu. W tej książeczce dotyczącej demonów, które były przyczyną plag pewnego dnia demony te spotkały się w lesie gdzieś w Europie. Demon z Paryża powiedział: zabiłem tysiąc ludzi, ten z Berlina powiedział: ja zabiłem 1,5 tysiąca, ten z Londynu: zabiłem 2 tysiące, a ten z Brukseli powiedział: ja zabiłem tylko 200 a strach zabił 2 tysiące. Pamiętam, jak przeczytałem wielki wgląd tego autora – plaga zabiła niewielką ilość ludzi, to strach zabił najwięcej ludzi. Pamiętam, jak cytowałem to w czasie epidemii SARS oraz podczas epidemii ptasiej grypy. Wiele ludzi siedzących pośród was przybyło z Hong Kongu. Siedzą tutaj i być może są zarażeni ptasią grypą, rozniosą to w społeczności buddyjskiej i zapoczątkują epidemię w Perth. Na rany koguta! Czy nie czujecie się rozpaleni tego wieczora? Jak widzicie strach zabija więcej ludzi niż sama choroba. I to jest bardzo prawdziwe.

Jeśli nie wierzycie w to, że strach może zabić to jest taka historia, którą jak sądzę opowiadałem kilka tygodni temu o mężczyźnie, który ponad sto lat temu był osadzony w więzieniu i który został skazany na śmierć przez powieszenie. Pewni psychologowie i naukowcy dostali pozwolenie, żeby wykonać na nim jakieś naprawdę obrzydliwe eksperymenty. Poszli do jego celi dzień przed egzekucją i powiedzieli mu, że prawo zostało zmienione. Nadal miał być zabity, ale tym razem nie przez powieszenie, ale przez poderżnięcie gardła. Pozwolili, żeby ten biedny człowiek myślał o tym całą noc. O świcie, w dzień egzekucji przyszli po niego, zawiązali mu ręce z tyłu, założyli opaskę na oczy i zaprowadzili na miejsce egzekucji. Ksiądz oddał mu ostatnią posługę. Następnie wyjęli nóż, podcięli mu gardło, on upadł i umarł. To było to co myślał. Miał zasłonięte oczy. Tym co naprawdę się stało było to, że naukowcy, kto wie w jakim celu zabrali go do umywalni, gdzie jeden z nich udawał księdza. W momencie gdy skończyli czytanie wyroku wyjęli nóż tak tępy, że nie nadawał się nawet do krojenia masła i przejechali nim po jego gardle. Poczuł metal na swoim gardle, a w tym samym czasie naukowcy odkręcili kran z wodą, tak żeby usłyszał kapiący płyn jednocześnie czując metal na szyi. Upadł i umarł. Nie był nawet draśnięty. Bardzo znany eksperyment psychologiczny – jeśli wierzysz, że umrzesz to umrzesz. To jest potęga wiary. To jest potęga strachu. To co napisał Edgar Allan Poe jest bardzo mądre - strach zabija tyle samo a może nawet więcej ludzi niż sama choroba. Właśnie dlatego strach jest jednym z największych zagrożeń. Sam nie wiem.

Wcześniej byłem kształcony, żeby być nauczycielem. Uczyliśmy nauk przyrodniczych i to było tylko kwestią czasu, żeby jakiś dzieciak bawiący się w laboratorium wylał na siebie stężony kwas albo włożył jakiś metalowy przedmiot do gniazdka i poraził się prądem. Nigdy nie byliśmy uczeni pierwszej pomocy. Nalegaliśmy, żeby przyprowadzili nam lekarza, który nauczyłby nas pierwszej pomocy. Załatwili nam tego starszego lekarza, zaraz przed emeryturą, był bardzo mądrym starszym panem. Więc do rzeczy, jeśli kiedykolwiek zobaczycie osobę w szkole czy gdziekolwiek indziej z prawie odcięta nogą i krwią wszędzie dookoła skłamcie jej. Powiedzcie, to nic, wyliżesz się. Nawet jeśli sądzicie, że ta osoba umrze. Skłamcie, ponieważ szok zabija więcej ludzi niż same obrażenia. Jeśli powiecie im – to wygląda okropnie, możecie ich zabić takimi słowami. Nie wiem czy lekarze tu obecni by się zgodzili, ale na zawsze zapamiętałem te słowa i miały one dla mnie sens. Strach wyzwala reakcję, która może przeważyć szalę i doprowadzić cię do śmierci. Więc zawsze kłamcie tej osobie – wcale nie jest tak źle. Wyliżesz się. Masz w końcu 2 nogi, poradzisz sobie bez jednej. Aż tak daleko bym się nie posuwał, ale sądzę, że zrozumieliście co miałem na myśli. Sądzę, że wokół nas jest mnóstwo strachu, a zbyt duża ilość strachu zabija. A strach, który w rzeczywistości powinniśmy odczuwać stanowi niewielka część.

Następne pytanie: Ludzie którzy są w depresji nie akceptują jej, wiąże się z tym także społeczne piętno, ponieważ jest klasyfikowana jako choroba psychiczna. Depresja jest czymś z czym walczyłem na darmo. Zacząłem słuchać mów Dhammy, które miały mi uleczyć mój mózg. W pierwszej kolejności muszę zdać sobie sprawę i zaakceptować fakt, że ta osoba jest chora. Jak mogę pomóc komuś kto cierpi z powodu depresji? Jak powiedzieć tej osobie, że ona cierpi z powodu depresji?

Po pierwsze, to jest stygmatyzujące i klasyfikowane jako choroba psychiczna. Osoby które są umysłowo chore, sądzą, że są psychotyczne, a to tylko jedna, przepraszam, są bardzo różne rodzaje nazewnictwa. Nie ma ludzi depresyjnych, są osoby które cierpią z powodu nawrotów depresji. Nie ma osób depresyjnych, ciągle to powtarzam. Nie ma osoby, która jest umysłowo chora. Są ludzie, którzy mają epizody choroby psychicznej. Nie ma więźniów, przepraszam, nie ma przestępców, ale są osoby które popełniły przestępstwo. Nie ma schizofreników, są osoby które cierpią z powodu epizodów schizofrenii. Jak tylko zmienisz sposób mówienia, unikasz stygmatyzacji. Jeśli mówisz, że ktoś jest psychotyczny oznacza to, że tylko tym jest, przez cały czas. Jeśli mówisz, że ktoś jest przestępcą to postrzegasz go tylko w tych kategoriach, nic ponad popełnione przestępstwa, które według ciebie określają całe jego życie. Tak więc, nie ma kogoś takiego jak chory psychicznie, jest tylko osoba, która cierpi z powodu nawrotów choroby psychicznej. Jesteś osobą, musisz być czymś więcej od swojej depresji, nie jesteś depresyjną osobą, jesteś osoba, która w danym momencie przeżywa depresję. W ten sposób, można zlikwidować sporą cześć społecznego piętna, to przejściowa sprawa, nietrwała. Zawsze tak jest.

Wspomnę tą świetną opowieść o profesorze zajmującym się schizofrenią w Singapurze wiele lat temu. W jaki sposób leczysz schizofrenię? Tak jak mnie uczyłeś, ja nie leczę schizofrenii w Instytucie Zdrowia Psychicznego w Singapurze, leczę drugą część pacjenta, która nie jest schizofreniczna. Naprawdę podziwiałem tego faceta. Zrozumiałeś to, udało ci się to załapać. Nie leczysz depresji, leczysz drugą część pacjenta, która nie jest w depresji. Jest coś ponad depresją. Macie swoje dobre i złe dni. Co powiecie na leczenie dobrych dni. Kiedy wesprzecie tą część, będzie rosnąć i zmiażdży depresję. Powiedział, że ona jest depresyjną osobą. Tak, ona przechodzi przez epizody depresyjne, ale nigdy nie myślcie o sobie jako o depresyjnej osobie. I zawsze pamiętacie o tych momentach, w których nie czujecie się przygnębieni. Nie skupiajcie się na 2 uszkodzonych cegłach na ścianie, jest jeszcze 998 innych cegieł, i to jest ważne.

Jeszcze jedna rzecz, depresja jest jednym z tych klasycznych karmiących się gniewem potworów – wynoś się stąd, nie przynależysz tu – i to właśnie karmi depresję, sprawia, że się pogarsza, coraz bardziej pogrążasz się w padole ciemności. Dlatego właśnie nie należy karmić potwora, mówić wynoś się stąd, ale witać się z nim, dziękować za to, że was odwiedził. To pozwala ją pokonać. Gdy przestajesz ją karmić ona zaczyna słabnąć. Nie wpędzaj się w depresję z powodu bycia w depresji. To trudna rzecz do zrobienia, ale możesz zmienić swoje nastawienie, to nie taka trudna rzecz do zrobienia. Powiedziałem - trudno to zrobić, a potem powiedziałem, że nie trudno to zrobić. To jest do zrobienia. Spotykam ludzi, którzy dają radę. To jedno z wielkich środków zaradczych na depresję. Powitajcie depresję, czerpcie przyjemność z depresji. Gdy zaczniecie czerpać z niej przyjemność ona się ulotni. W rzeczywistości używacie bardzo mądrego i przebiegłego sposobu, żeby dostać się na tyły depresji i pokonać ją. Więc to jest jeden ze sposobów za pomocą którego możecie tego dokonać. Ważne jest także, żeby zaakceptować, że czujecie się źle, że czujecie się przygnębieni. Prawda jest ważna, ale ważniejsze od prawdy jest szersze spojrzenie – to tylko epizod depresyjny a nie depresyjna osoba. Jesteście osobą, która ma depresyjne momenty, to jest bliższe prawdy.

Ok. Czy są jeszcze jakieś pytania od tutejszej publiczności? Tak?

Pytanie: Myślałam o tym, że zazwyczaj, gdy ludzie cierpią z powodu depresji czują się letargiczni, nie robią rzeczy, coś w tym stylu, ale czasami ludzie mogą być po prostu leniwi i nie wykonywać rzeczy, czasami ludzie depresyjni… Jak ludzie, którzy często czuja się przygnębieni mogą rozpoznać to, czy są w depresji czy są zwyczajnie leniwi?

AB: Jaka jest różnica pomiędzy byciem w depresji a byciem leniwym? Niewielka. Ale jednym ze sposobów przezwyciężenia depresji, o którym wspominałem wcześniej na odosobnieniu to sezonowe zaburzenie afektywne – SZA (ang. SAD - znaczy „smutny”).

Gdy szedłem dzisiaj na zajęcia w ciemności i deszczu to mi bardzo przypominało Londyn w styczniu lub lutym. To właśnie wtedy cierpi się z powodu sezonowego zaburzenia afektywnego (ang. SAD). Ludzie w Londynie czują się przygnębieni o tej porze roku. Nie dziwota dlaczego – nie ma światła, wszystko jest szare i nudne. Jest taki żart – ludzie w Londynie noszą szare ciuchy, garnitury, kapelusze, wszystkie ściany są szare, niebo jest bezbarwne, wszystko jest szare, deszcz jest szary, mżawka, wszystko jest tak szare, nawet angielski napój- stara poczciwa szara herbata (ang. earl grey tea). Nie dziwota, że czują się przygnębieni. O tej porze roku, światło jest tak słabe, ponieważ to jest północna półkula, dni są tak krótkie, a prostym sposobem na przezwyciężenie tego rodzaju depresji nazywanej sezonowym zaburzeniem afektywnym jest zabranie tych ludzi do jasno oświetlonego pokoju, włączenie świateł i namówienie ich do założenia strojów hawajskich, takich naprawdę jaskrawych oraz puszczenie im głośnej, żywej muzyki. To jest tak stymulujące, że SAD znika. Wszyscy są szczęśliwi.

Proste stymulowanie zmysłów, gdy czujesz się przygnębiony. Jeśli ktoś leży w łóżku i czuje się przygnębiony puśćcie mu nieco Jimmiego Hendrixa, puśćcie mu coś co jest bardzo głośne i bardzo żywe. Włączcie światło i zaprowadźcie ich do pokoju, z tą jaskrawo zabarwioną spódnicą czy coś w tym rodzaju. Taka ilość zachęty, taka ilość stymulacji rzeczywiście pozwala pokonać sporą część depresji. To jeden z powodów dlaczego ludzie na odosobnieniach muszą wstawać bardzo wcześnie rano. To jest niezwykle przygnębiające kiedy muszą wstać wcześnie rano i to jest powód dla którego ja muszę ich zabawiać i ciągle robić 3 głośnych sadhu, Sadhu, SADHU, SADHU. To powoduje, że nikt nie czuje się rano przygnębiony. Możecie zauważyć jak można ulżyć ludziom np. kiedy czujesz się przygnębiony to absolutnie wszystko co musisz zrobić. Jeśli macie przyjaciela, który czuje się przygnębiony, który nie może podnieść się rano, zatrudnijcie zespól, zorganizujcie kilku klaunów z cyrku, żeby żonglowali przy jego łóżku, sprawcie, żeby się śmiali, stymulujcie go i wkrótce on się obudzi. Czasami możemy być tak smutni, że pozwalamy tej apatii dostać się do naszych głów, zamiast wkładać energię i zabawę w nasze życie. Czemu nie mogę robić tych piątkowych, wieczornych przemówień. Czasami mi się udaje a czasami nie, ale wiecie, że się staram. No to lecimy. Dlatego możecie przychodzić na te mowy i nigdy nie czuć się przygnębieni, no może poza dniem dzisiejszym, ponieważ dzisiaj możecie być przygnębieni, tym, że to jest ostatnia mowa przed 3-miesięczna przerwą. Ooooo. Dziękuję za wasze pytania. Następne pytanie. Dawajcie.

Pytanie: Pytanie dotyczy eutanazji.

AB: Eutanazja nie jest problemem, jest stosowana na całym świecie.

Pytanie: To dotyczy ogarniania i godzenia się ze śmiercią. Dziś rano w radiu, ktoś, kto miał jakieś czterdzieści ileś lat, chciał ……chciał się zabić.

AB: Eutanazja. Wedle buddyzmu, to jest to twój wybór, jesteś właścicielem swojej kammy. Nikt nie powinien dokonywać tego wyboru za ciebie. Zrobiłbym duże rozróżnienie pomiędzy eutanazją, gdzie ktoś inny podaje ten lek albo robi ci zastrzyk, co często zdarza się w szpitalach, a dobrowolną eutanazją. Dobrowolna eutanazja, która jest oczywistym bezspornym wyborem. Żeby to był twój wolny wybór należy upewnić się, że ten wybór jest dokonywany bez przymusu, że nie robisz tego, ponieważ jesteś szalony, przygnębiony lub masz zły nastrój. Żadnego przymusu ze strony rodziny i przyjaciół. To naprawdę musi być wolny wybór. Jest coś takiego w buddyzmie, że posiadasz kontrolę nad swoim życiem, przeznaczeniem. To jest twoja kamma. Mogę się nie zgodzić z tym, że to mądry wybór, ale to musi być twój wybór, nie wybór innych ludzi.

Oczywiście, wiele, wiele razy, kiedy patrzycie na ludzi, momenty, w których byłem naprawdę przekonany, o tym, ze dobrowolna eutanazja byłaby dobrym rozwiązaniem, w niektórych przypadkach, było wtedy kiedy poszedłem na oddział dla osób chorych na demencję, żeby zobaczyć moją matkę. Z moją matką było wszystko w porządku, ale spotkałem kilka osób na oddziale demencji, które dosłownie budziły się co sekundę i były w takim punkcie życia, że musiały rozpoznawać od nowa ludzi w każdej sekundzie swojego życia, ponieważ nie byli w stanie ich zapamiętać i byli tym przerażeni. Kilka razy to przeżyłem, ponieważ dużo podróżuję za granicę, budziłem się w hotelu, w czyimś domu lub gdzieś w świątyni. Zaraz po przebudzeniu – gdzie ja do cholery jestem? Dużo podróżuję, i to jest dosyć przerażające. Moja pamięć wracała - no tak oczywiście, dziś jestem we Frankfurcie. Dosyć szybko człowiek sobie o tym przypomina i czuje się w porządku. Wyobrażam sobie jak to jest jeśli w każdym momencie swojego życia budzisz się i nie wiesz ani gdzie ani z kim jesteś. Żadnego poczucia bezpieczeństwa. Ani trochę. Totalne przerażenie. Bez ustanku. Gdybyś zobaczył tylko jednego lub dwóch takich ludzi nie pozwoliłbyś na to. Nawet w zatoce Guantanamo pozwoliliby ci trochę odpocząć zanim znów zaczęliby cię torturować. Ale tutaj to było nieustające. Nie życzyłbym nikomu tego rodzaju bólu, to niemoralne. Czasami, niektóre z tych doświadczeń, jeśli osoba, która wie, że tak skończy decyduje się na eutanazję, nie można jej winić. Popieram to, oczywiście z pewnymi obostrzeniami. To musi być dobrowolne, bez żadnego przymusu. Żadnego. Popieram to. Niektórzy ludzie kłócili się ze mną. To musi być osobisty wybór. Jeśli jesteś w depresji, nie dokonujesz dobrego wyboru, naprawdę nie dokonujesz klarownego, uzasadnionego wyboru. Jeśli nie cierpisz z powodu depresji i masz jasno sprecyzowane co chcesz zrobić i dlaczego chcesz to zrobić – popieram to.

Pytanie: Zastanawiałam się czy mogłabym zadać jeszcze jedno pytanie.

AB: Proszę.

Pytanie: Wiesz, rodzice ze Sri Lanki, buddyjscy rodzice często straszą swoje dzieci mówiąc im, że jeśli powiesz kłamstwo to pójdziesz do piekła i coś w tym stylu. Czy Buddha na prawdę mówił o piekle i niebie?

AB: Tak, Buddha mówił o piekle i niebie. Powiedzenie jednego kłamstwa nie jest wystarczające, żeby ponieść poważne konsekwencje, w szczególności jeśli jesteś małym dzieckiem. Musisz ocenić całe życie. Tak jak mówiłem, jeśli idziesz na uczelnię musisz odpowiedzieć na wiele, wiele pytań podczas wielu egzaminów. Jeśli odpowiesz źle na jedno pytanie podczas egzaminu wstępnego to wcale nie oznacza, że nie będziesz studiował. Pytań może być sto, jeśli odpowiesz źle na jedno, wiecie, 99 pytań na sto, prawdopodobnie dostaniesz się na Harward czy coś w tym rodzaju. Jedna zła odpowiedź nie stanowi problemu. Problemem pojawia się gdy dziecko nieustannie kłamie lub nałogowo bierze narkotyki. To jest problem. Więc, jeden albo dwa błędy w kontekście ich całego życia to nie najgorzej. Wasze dzieci będą eksperymentować, będą popełniać błędy, będą robić nieodpowiednie rzeczy, tak jak ich rodzice. Więc nie straszcie ich na śmierć mówiąc: pójdziecie za to do piekła. To jest całkowicie nie w porządku. Proszę nie kierujcie swoimi dziećmi za pomocą strachu. Wspominałem o tym w zeszłym tygodniu – inspirujcie je, dodawajcie im pewności siebie i upewnijcie się, że są na tyle pewne siebie, żeby podejmować własne decyzje zamiast naśladować rówieśników. To jest problem wielu ludzi, wspominałem o tym w zeszłym tygodniu, wspominam to w tym tygodniu. Ponieważ wiele rodzin dokonuje decyzji za swoje dzieci, po prostu zmuszając je do zrobienia tego co powinny. Gdy opuszczają swoich rodziców, zaczynają naśladować rówieśników, silne osoby w swojej grupie rówieśniczej, a te silne osoby z grupy rówieśniczej sprawiają, że robią głupie rzeczy. To przechodzi od presji rodziców do presji rówieśniczej, zamiast wystarczająco umocnić własne dzieci, tak żeby same zrozumiały co jest dla nich dobre, a co złe i sprawić, żeby były wystarczająco silne, żeby odmówić. Inne osoby z ich grupy mogłyby zaproponować – może upijemy się w klubie nocnym, może upijemy się na umór, może weźmiemy meta-amfetaminę. A oni są wystarczająco silni, żeby odmówić, ponieważ ich rodzice dali im niezależność w dokonywaniu wyborów. Jeśli tego nie wzmacniacie, jeśli mówicie swoim dzieciom co powinny robić, kiedy są w domu, to one potem robią to, co każą im rówieśnicy kiedy są na ulicy. Niektórzy z tych rówieśników nie mogą być obdarzeni zaufaniem.

Pytanie: Ajhan Brahm, wiesz, Buddha czasami na prawdę mnie przekonuje, ponieważ ty wspominasz o piekle i niebie i także w realnym życiu można zaobserwować na tym świecie piekło i niebo…

AB: W rzeczy samej.

Pytanie: To trochę zagmatwane. Jeśli możesz zostać ukarany za swoje grzechy w tym prawdziwym życiu, to do czego potrzebne jest kolejne piekło?

AB: Tak. Po pierwsze, nie jesteś karany za swoje grzechy, jesteś karany przez swoje grzechy. Zrobienie złej rzeczy, na prawdę rani ciebie więc to nie jest ten rodzaj rozumienia kary, to tylko robienie rzeczy, które ciebie ranią i z powodu których ty źle się czujesz.

Istnieje piekło i niebo w tym życiu. Można to bez problemu zauważyć. Jest także inne pytanie dotyczące tego co się stanie po twojej śmierci. Strumień świadomości trwa po tym jak umrzesz, to zostało udowodnione. Jeśli ktoś ma w sobie skrupulatność naukowca i naprawdę przejmuje się tym, żeby spojrzeć na naukowe dowody, przejmie się tym, żeby spróbować pojąć to za pomocą racjonalnej części umysłu. Reinkarnacja czy też odrodzenie jest faktem. Dowody są przytłaczające. Jest zbyt wiele dowodów, żeby nie brać ich pod uwagę, dowodów prowadzących do oczywistego wniosku niezależnie od faktu, czy jesteś buddystą czy nie, że nawet jak umierasz to nadal trwasz. Następnie, gdy założycie istnienie reinkarnacji lub odrodzenia, jest kwestia gdzie się odradzasz. Oczywiście, wyższe i niższe światy. Na to też są dowody. Długo już żyję i nie tak łatwo daję wiarę takim rzeczom. W każdym razie są na to na prawdę solidne dowody - rzeczy które można zobaczyć, rzeczy, które się wydarzają. Istnieją takie miejsca jak niebo i piekło po twojej śmierci. Jeśli mi nie wierzysz, to po swojej śmierci możesz powrócić i mi nagadać.

Najlepiej będzie jak teraz zakończę. Jeśli chcecie podejść, podejdźcie po wszystkim. Jest już dosyć późno, a wiem, że mamy osoby z Hong Kongu, które muszą wrócić do Jhana-grove, a to długa podróż. Jeśli zechcecie możecie podejść i rozwinąć pytanie a teraz złożymy szacunek Buddzie, Dhammie i Sandze. I wówczas skończymy oficjalną część tego spotkania.


Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: BlinkListblogmarksdel.icio.usdiggFarkfeedmelinksFurlLinkaGoGoNewsVineNetvouzRedditYahooMyWebFacebook

gnu.svg.png

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL:

Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.3 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.


cc.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons:
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0


sasana_banerros.jpg

POMÓŻ FUNDACJI "THERAVADA"
(KRS: 0000464215, NIP: 5223006901, Regon: 146715622)

KONTO BANKOWE: 89 2030 0045 1110 0000 0270 1020


Oryginał można znaleźć na tej stronie: https://www.youtube.com/watch?v=As9jmZBCUWU&list=UU6M_EhnSSdTG_SXUp6IAWmQ

Źródło: bswa.org

Tłumaczenie: KuHarmonii