Wprowadzanie mądrości do czterech brahmavihār

Brahmavihāry lub inaczej „najwyższe stany umysłu” to cztery buddyjskie medytacje najwyższej dobroci, które są bezpośrednio związane z pragnieniem prawdziwego szczęścia. Pojęcie brahmavihāra w dosłownym tłumaczeniu oznacza „miejsce zamieszkania brahmów". Słowo „brahma” określa bogów zamieszkujących najwyższe sfery niebios, przebywających w stanie nieograniczonej dobroci, współczucia, radości i opanowania. Nieskończone stany umysłu mogą być rozwijane na bazie bardziej ograniczonych emocji, znajdujących się w ludzkim sercu.

Spośród czterech szlachetnych postaw, miłująca dobroć (mettā) jest najważniejsza. Stanowi ona odzwierciedlenie życzenia prawdziwego szczęścia, które możesz skierować zarówno do siebie, jak i do innych. Miłująca dobroć była główną motywacją Buddhy w poszukiwaniu Przebudzenia, a także we wskazywaniu innym drogi do Przebudzenia – po tym, jak sam ją odnalazł.

Kolejne dwie postawy to skutek wcielenia w życie miłującej dobroci. Współczucie (karuṇā) to nic innego jak miłująca dobroć, która staje w obliczu cierpienia i chce, aby ono ustało. Współradość (muditā) to uczucie miłującej dobroci, w chwili gdy spotyka ją szczęście – wówczas chce, aby szczęście trwało. Zrównoważenie (upekkhā) to nieco inna postawa, która pełni funkcję pomocniczą i weryfikującą względem pozostałych trzech postaw. Gdy doświadczasz cierpienia, którego nie jesteś w stanie przerwać, niezależnie od tego jak bardzo się starasz, to potrzebujesz zrównoważenia, aby uniknąć dodatkowego cierpienia i przekierować swoją energię w obszary, w których może się okazać pomocna. Tym sposobem, zrównoważenie nie jest oschłe i obojętne. Wręcz przeciwnie, sprawia, że twoja miłująca dobroć staje się bardziej skoncentrowana i skuteczna.

Doprowadzenie do tego, aby powyższe stany stały się nieskończone, wymaga pracy. Odczuwanie miłującej dobroci, współczucia i współradości w stosunku do ludzi, których lubimy i kochamy wydaje się proste, jednak dookoła nas są też ludzie, których nie lubimy, często z dość istotnych powodów. Podobnie, istnieje wiele osób, względem których jesteśmy opanowani, dotyczy to osób, których nie znamy lub tych, których nie darzymy zbyt dużą sympatią. Jednak trudno jest nam panować nad sobą w sytuacji, w której cierpią kochani przez nas ludzie. Jednakże, jeśli chcesz rozwijać najważniejsze stany umysłu, musisz uwzględnić wszystkich ludzi w swojej świadomości, tak abyś mógł odpowiednio postąpić niezależnie od miejsca i czasu. To jest właśnie ten moment, w którym twoje serce potrzebuje pomocy umysłu.

Osoby medytujące zbyt często wierzą, że jeśli włożą więcej serca i uczuciowej energii w praktykowanie najwyższych stanów umysłu, to staną się one nieskończone. Ale jeśli coś się w tobie kotłuje i przemawia za lubieniem bądź nielubieniem danej osoby, to zaczniesz odczuwać, że twoja praktyka robi się nieszczera. Zaczniesz się zastanawiać, kogo chcesz oszukać. Być może po miesiącu poświęconym praktyce, zdasz sobie sprawę, że w twojej głowie kłębią się czarne myśli o ludziach, z którymi tkwisz w korku, nie wspominając nawet o uczuciach do ludzi, którzy wyrządzili światu wielkie krzywdy.

W tym miejscu do akcji wkracza umysł. Jeśli postrzegamy nasze serce jako część umysłu, która pragnie szczęścia, to umysł jest tą częścią, która rozumie, jak działa przyczyna i skutek. Jeśli twój umysł i serce nauczą się współpracować – to znaczy, jeśli umysł uzna, że najważniejszą rzeczą jest szukanie przyczyn prawdziwego szczęścia, a serce nauczy się z nich korzystać – wówczas trening umysłu może być bardzo zaawansowany.

Dlatego Buddha mówił o najwyższych stanach umysłu w kontekście nauk umysłu. Chodzi o zasadę przyczynowości obecną w idei kammy oraz o proces wytwarzania, który kształtuje emocje w obrębie ciała i umysłu. Im bardziej skoncentrujemy nasze umysły na tych naukach, tym łatwiej nam będzie włożyć serce w rozwijanie stanów, które rzeczywiście są najwyższe. Zrozumienie kammy pozwala wyjaśnić to, co robimy podczas rozwijania najwyższych stanów umysłu oraz dlaczego jest to najważniejsze. Zrozumienie wytwarzania pomaga znaleźć sposób na zaproszenie do swojego serca bogów z wyższych sfer niebiańskich.

Naukę o kammie zaczyna się od poznania zasady, według której ludzie doświadczają szczęścia i smutku, spowodowanych przeszłymi i teraźniejszymi intencjami. Jeśli naszymi działaniami będą kierowały nieumiejętne intencje, związane zarówno z nami, jak i z innymi, to będziemy cierpieć. A jeśli będziemy postępować, kierując się umiejętnymi intencjami – doświadczymy szczęścia. Tak więc, jeśli chcemy być szczęśliwsi, musimy pracować nad naszymi intencjami, tak aby zawsze były umiejętne. To jest pierwszy powód doskonalenia najwyższych stanów umysłu, tak aby nasze intencje stały się bardziej wiarygodne.

Niektórzy ludzie mówią, że nieskończona dobroć przychodzi do nas w sposób naturalny, że nasza natura Buddhy jest samoistnie współczująca. Jednak Buddha nigdy nie powiedział nic na temat natury Buddhy. Mówił natomiast, że umysł jest o wiele bardziej różnorodny niż świat zwierząt. Jesteśmy zdolni do wszystkiego. Jednak co zamierzamy uczynić z takim potencjałem?

Mogliśmy zrobić i zrobiliśmy prawie wszystko, ale jedną z powszechnych opinii Buddhy było to, że naszym najgłębszym pragnieniem jest wykorzystanie tego potencjału do odnalezienia szczęścia. Tak więc pierwsza lekcja kammy uczy, że jeśli naprawdę chcesz być szczęśliwy, nie możesz ufać w to, że wiesz, co masz robić, ponieważ takie przekonanie podsycałoby uczucie samozadowolenia. Nieumiejętne intencje wzięłyby górę bez twojej wiedzy. Zamiast tego, musisz uważnie rozpoznawać nieumiejętne intencje takimi, jakimi są, a w swoich działaniach kierować się wyłącznie tymi umiejętnymi. Sposobem na to, aby upewnić się, że jesteś uważny, jest rozpowszechnianie dookoła pragnienia szczęścia.

Druga lekcja kammy uczy, że tak jak ty tworzysz własne szczęście i cierpienie, tak samo inni ludzie tworzą je dla siebie. Jeśli naprawdę chcesz, aby byli szczęśliwi, nie wystarczy, że będziesz ich traktował w miły sposób. Powinieneś chcieć również, aby nauczyli się, jak tworzyć przyczyny szczęścia. Będziesz chciał im pokazać, jak to robić. To dlatego dar Dhammy, nauki o tym, jak wzbudzać prawdziwe szczęście, jest darem najwyższej wartości.

W najsłynniejszym przykładzie Buddhy dotyczącym tego, jak wyrazić postawę nieograniczonej miłującej dobroci, nie wyraża on wyłącznie życzenia uniwersalnego szczęścia:

Niech szczęście i łagodność trwają,
niechaj wszystkie istoty osiągną pomyślność.
Niechaj wszystkie istoty które żyją;
poruszające się, nieruchome czy jakiekolwiek inne, długie i duże,
średnie, małe, subtelne czy odrażające,
Widzialne i niewidzialne,
żyjące daleko i tuż obok,
narodzone czy mające przyjść na świat –
niechaj wszystkie istoty będą szczęśliwe i mają się dobrze.

Natychmiast dodaje życzenie, by wszystkie istoty unikały przyczyn, które doprowadziłyby je do nieszczęścia:

Niech się nie umniejsza niczyjej wartości,
czy bez powodu uważa kogoś za gorszego.
Niech się nie sprawia przykrości innym,
będąc prowokowanym przez gniewne i awersyjne usposobienie.

Metta Sutta (Khp.9 – Mowa o miłującej dobroci)

Jeśli stosujesz wizualizację jako część praktyki nieskończonej dobroci, nie wyobrażaj sobie ludzi, którzy są uśmiechnięci, otoczeni bogactwem i przyjemnościami zmysłowymi. Wyobraź ich sobie działających, mówiących i myślących umiejętnie. Jeśli właśnie są w trakcie wykonywania czynności opartych na nieumiejętnych intencjach, wyobraź sobie, że usiłują to zmienić. Spróbuj działać w taki sposób, by urzeczywistnić swoje wizualizacje.

Podobną zasadę stosuje się dla współczucia i współradości. Naucz się okazywać współczucie nie tylko osobom, które już cierpią, ale także ludziom zaangażowanym w nieumiejętne czynności, których wykonywanie kończy się cierpieniem. Jeśli to możliwe, powinieneś ich powstrzymać. A także naucz się czuć współradość nie tylko w stosunku do tych, którzy są szczęśliwi, ale również do tych, których działania przyniosą szczęście. Jeśli masz taką możliwość, wesprzyj ich.

Musisz mieć jednak świadomość, że niezależnie od nieograniczonego zakresu pozytywnych emocji, ich skutki kiedyś się zrealizują i zakończą. Innymi słowy, niezależnie od tego, jak silna będzie twoja miłująca dobroć i współczucie, wśród nas są ludzie, których przeszłe czyny są nieumiejętne i którzy nie mogą zmienić i nie zmienią swojego postępowania w teraźniejszości. To właśnie dlatego potrzebujesz zrównoważenia – żeby weryfikować rzeczywistość. Gdy napotykasz takie sytuacje, w których nie możesz być pomocny, uczysz się, że to nie powinno być powodem twojego smutku. Pomyśl o uniwersalności zasady kammy: dotyczy ona wszystkich, niezależnie od tego, czy ich lubisz, czy nie. To sprawi, że zobaczysz dużo wyraźniej to, co można zmienić i gdzie możesz się przydać. Innymi słowy, zrównoważenie nie jest ślepą akceptacją rzeczy takimi, jakimi są. Jest to narzędzie pomagające ci w rozwijaniu wnikliwości w ocenianiu, które rodzaje cierpienia musisz zaakceptować, a na które możesz się nie zgodzić.

Na przykład, ktoś w twojej rodzinie może chorować na alzheimera. Jeśli będzie ci z tego powodu smutno, to ograniczysz swoją zdolność do bycia pomocnym. Aby być bardziej skutecznym, musisz wykorzystać zrównoważenie, żeby wyzbyć się pragnienia zmiany sytuacji, a także wykorzystać je jako środek pomocny w skupianiu się na tym, co można w tej chwili zmienić.

Trzecią lekcją związaną z zasadą kammy jest to, że rozwijanie najwyższych stanów umysłu może pomóc w niwelowaniu skutków złych czynów z przeszłości. Buddha wyjaśnia tę kwestię za pomocą następującej analogii: jeśli włożysz grudę soli do szklanki z wodą, nie będziesz mógł jej wypić. Jednak jeśli włożysz taką samą grudę soli do rzeki, będziesz mógł napić się wody z rzeki, ponieważ jest w niej dużo więcej wody niż soli. Gdy rozwijasz najwyższe stany umysłu, to jest on niczym rzeka. Umiejętna kamma rozwijania tych stanów w teraźniejszości jest tak rozległa, że z trudem dostrzegasz skutki przeszłych złych poczynań.

Odpowiednie zrozumienie kammy pomaga również w zweryfikowaniu błędnej idei, zgodnie z którą, ludzie cierpią, ponieważ zasługują na to cierpienie, więc równie dobrze możesz ich zostawić samych sobie. Jeśli się złapiesz na takim myśleniu, musisz przywołać cztery zasady.

Po pierwsze pamiętaj, że gdy patrzysz na ludzi, nie możesz widzieć wszystkich nasion kammy pochodzących z ich przeszłych czynów. Mogą doświadczać skutków złych działań z przeszłości, ale nie wiesz, kiedy te nasiona przestaną kiełkować. Tak samo nie masz pojęcia, jakie będą nowe nasiona, które pojawią się w ich miejsce – niezależnie od cudownych, utajonych potencjałów.

W kręgach buddyjskich mawia się, że jeśli chcesz zobaczyć czyny z przeszłości danej osoby, musisz spojrzeć na jej stan obecny. A jeśli chcesz zobaczyć jej przyszły stan, to patrzysz na jej teraźniejsze czyny. Jednakże ta zasada została oparta na błędnym wyobrażeniu, że każdy z nas posiada pojedyncze konto kammy i to, co widzimy w teraźniejszości, jest bieżącym saldem na koncie konkretnej osoby. Właściwie niczyja historia kammy nie jest pojedynczym kontem. Składa się ona z wielu różnych nasion zasianych w wielu miejscach, podczas wykonywania wielu różnych czynności w przeszłości, a każde z nasion dojrzewało we własnym tempie. Niektóre z tych nasion już wykiełkowały i zanikły, niektóre z nich kiełkują teraz, a niektóre wykiełkują w przyszłości. Oznacza to, że aktualna sytuacja danego człowieka odzwierciedla jedynie małą część jego lub jej czynów. Jeśli chodzi o inne nasiona, nie jesteś w stanie ich dostrzec.

To odzwierciedlenie pomaga przy rozwijaniu współczucia, jako że przypomina ci, że nigdy nie wiesz, kiedy będziesz miał możliwość przyjścia z pomocą innym. Nasiona pochodzące z przeszłych złych czynów danej osoby mogą rozkwitać właśnie teraz, ale tak naprawdę mogło do tego dojść w każdej chwili. Możesz stać się właśnie tym, kto znajdzie się w odpowiednim miejscu i czasie, aby pomóc, gdy ta osoba będzie gotowa to przyjąć.

Podobny wzór ma zastosowanie w przypadku współradości. Załóżmy, że twój sąsiad jest zamożniejszy od ciebie. Możesz mieć opory w odczuwaniu współradości w stosunku do niego, ponieważ myślisz: „On jest już ustawiony, a ja nadal do tego dążę. Dlaczego miałbym mu życzyć, żeby spotkało go jeszcze większe szczęście?”. Jeśli przyłapiesz się na tego rodzaju rozmyślaniach, pomyśl o tym, że nie wiesz, jakie są twoje nasiona kammy, tak samo nie wiesz, jakie są jego nasiona kammy. Możliwe, że jego dobre nasiona niebawem umrą. Czy chcesz, żeby obumarły szybciej? Czy jego szczęście wpływa na pomniejszenie twojego? Jakie to podejście? Warto w ten sposób pomyśleć.

Drugą zasadą, o której warto pamiętać, jest to, że w nauce Buddhy, nie ma mowy o „zasługiwaniu” na szczęście lub na ból. Buddha po prostu wyjaśnia, że są czyny, których skutkiem jest przyjemność i czyny, których konsekwencją jest ból. Kamma nie odzwierciedla osób. To po prostu kwestia czynów i ich skutków. Dobrzy ludzie mogą skrywać pewne złe czyny. Z kolei ludzie, którzy wydają się okropni, mogli dokonać wspaniałych rzeczy. Nigdy nie wiesz. To nie kwestia tego, czy jakiś człowiek zasługuje, czy nie zasługuje na szczęście, czy na ból i cierpienie. Istnieje jednak zasada, że ludzkie czyny mają swoje konsekwencje oraz że twoje teraźniejsze doznania przyjemności lub bólu są skutkiem połączenia działań teraźniejszych i tych z przeszłości. Możesz mieć na koncie kilka bardzo nieumiejętnych czynów, jednak gdy ich owoce pojawią się teraz, a ty nauczysz się umiejętnego myślenia, to nie będziesz skazany na cierpienie.

Trzecia zasada dotyczy pytania o to, czy osoba, która cierpi, „zasługuje” na twoje współczucie. Czasami pewnie słyszysz, że każdy zasługuje na współczucie, ponieważ wszyscy mają naturę Buddhy. Jednak podejście to jest sprzeczne z pierwszym powodem rozwijania współczucia jako jednego z najwyższych stanów umysłu: musisz sprawić, aby twoje współczucie stało się uniwersalne, abyś mógł zaufać swoim intencjom. Jeśli sądzisz, że twoje współczucie jest tak cenne, że zasługują na nie tylko buddyści, nie będziesz mógł sobie zaufać, gdy będziesz obcował z ludźmi, którzy nieustannie czynią zło.

Jednocześnie musisz pamiętać, że żadna ludzka istota nie ma krystalicznie czystej kammicznej przeszłości, tak więc nie możesz uczynić nieskazitelności danej osoby podstawą dla swojego współczucia. Niektórzy ludzie odrzucają pogląd, że, powiedzmy, dzieci urodzone podczas wojny, cierpiące z powodu brutalności i głodu, rodzą się w danym miejscu i czasie z powodów kammicznych. Postrzeganie takiego cierpienia jako konsekwencji czynów z poprzednich żyć, wydaje się bezduszne. Jedyną bezdusznością, z jaką mamy tu do czynienia, jest pogląd, że ludzie są warci współczucia tylko wtedy, gdy nie dopuścili się nigdy złych czynów. Pamiętaj, że nie musisz kogoś lubić lub podziwiać, aby mu współczuć. Jedyne, co musisz, to życzyć tej osobie dużo szczęścia. Im bardziej będziesz rozwijał takie podejście względem ludzi, których znasz, tym łatwiej będzie ci zaufać swoim intencjom w każdej sytuacji.

Buddha przedstawia tę kwestię za pomocą obrazowej analogii: nawet jeśli zaatakują cię bandyci i odetną ci kończyny piłą, musisz obdarzyć ich uczuciem miłującej dobroci, a następnie rozprzestrzenić ją na cały świat. Jeśli zapamiętasz tę analogię, pomoże ci ona ustrzec się przed nieumiejętnym postępowaniem, niezależnie od tego, jak bardzo zostaniesz sprowokowany.

Czwarta zasada, warta zapamiętania, dotyczy kammy, którą tworzysz właśnie teraz, jako reakcję na przyjemność lub ból innych ludzi. Jeśli przeszkadza ci szczęście innych ludzi, pewnego dnia, kiedy ty będziesz szczęśliwy, znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzało twoje szczęście. Czy chciałbyś tego? Jeśli w tej chwili nie wzrusza cię czyjeś cierpienie, pewnego dnia sam możesz doświadczyć podobnego rodzaju cierpienia. Czy chciałbyś, żeby ludzi nie wzruszało twoje cierpienie? Zawsze pamiętaj, że twoje reakcje są formą kammy, więc bądź uważny przy jej tworzeniu, tak aby przyniosła skutki, jakich byś sobie życzył.

Jeśli będziesz myśleć w ten sposób, uświadomisz sobie, że rozwijanie najwyższych stanów umysłu, we wszystkich sytuacjach, leży w twoim interesie. Pytanie więc brzmi: jak to robić? Właśnie tutaj ważną rolę odgrywa kolejny aspekt nauk Buddhy o przyczynowości: o wytworzeniach lub sposobie kształtowania swojego doświadczenia.

Wytworzenia dzielimy na trzy rodzaje: cielesne, werbalne i umysłowe. Wytworzenia cielesne to sposób w jaki oddychasz. Werbalne wytworzenia to myśli i mentalne komentarze dotyczące obiektów – twój wewnętrzny głos. W języku pāḷijskim takie myśli i komentarze nazywają się vitakka – ukierunkowane myśli i vicara – dociekanie. Wytworzenia umysłowe to rozpoznania i uczucia; etykiety mentalne, które stosujesz przy opisie rzeczy, a także odczuwanie przyjemności, bólu lub ani przyjemności, ani bólu.

Jeśli jesteś na kogoś zły, zadaj sobie pytanie: „Jak teraz oddycham? W jaki sposób zmienić oddech, tak aby moje ciało czuło się wygodniej?”. Złość często tworzy w ciele uczucie dyskomfortu, którego chcesz się pozbyć. Powszechnie stosuje się dwa sposoby pozbycia się go i obydwa są nieumiejętne: albo zamykasz go w sobie, albo wyrzucasz z siebie za pomocą słów lub czynów.

Dlatego Buddha daje nam trzecią, bardziej umiejętną możliwość: oddychaj w trakcie odczuwania dyskomfortu i pozbądź się go. Pozwól na to, aby oddech tworzył fizyczne odczucia spokoju i pełni, oraz pozwól im nasycić całe ciało. Fizyczny spokój pomaga w osiągnięciu spokoju w umyśle. Jeśli jesteś spokojny, o wiele łatwiej wytworzysz umiejętne postrzeganie pomocne w trakcie oceny swoich odpowiedzi na problemy, które napotykasz.

Analogia z grudą soli jest istotnym spostrzeżeniem wartym zapamiętania, ponieważ przypomina o znalezieniu rozwiązania przy pomocy miłującej dobroci skierowanej do siebie – chroniącej przed złą kammą. Częścią tej ochrony jest zdolność dostrzegania dobrych cech osoby, na którą jesteś zły. Aby ci w tym pomóc, Buddha podaje jeszcze bardziej obrazową analogię, która przypomina, dlaczego taka postawa nie wynika jedynie z sentymentalności. Gdy spotkasz kogoś, kto był dla ciebie naprawdę niedobry, zarówno w swoich słowach, jak i w czynach, ale przejawia elementy szczerości i dobroci, to jest prawie tak, jakbyś szedł przez pustynię – jest ci gorąco, drżysz i czujesz pragnienie – ale nagle znajdujesz odcisk krowiej racicy z niewielką ilością wody. Co robisz? Nie możesz wydobyć wody ręką, bo zmętnieje. Więc nie pozostaje ci nic innego, jak uklęknąć i ostrożnie chłeptać.

Zwróć uwagę, jaką przybierasz pozycję w tej analogii. Trzymanie buzi przy ziemi może wydawać się poniżające, lecz pamiętaj, że dostałeś drgawek z pragnienia. Potrzebujesz wody. Jeśli skupisz się tylko na złych stronach innych ludzi, będziesz odczuwał gorąco i pragnienie jeszcze intensywniej. Będziesz rozczarowany ludźmi i nie będziesz widział potrzeby, żeby ich dobrze traktować. Jeśli jednak dostrzeżesz w nich dobro, będzie ci łatwiej traktować ich w umiejętny sposób. Dobre cechy ludzi są jak woda dla twojego serca. Musisz się na nich skupić, aby móc pielęgnować swoją dobroć teraz i w przyszłości.

Jeśli jednak człowiek, na którego jesteś zły, nie ma żadnych dobrych cech, wybierz inne podejście, które zaleca Buddha: pomyśl o nim, jak o chorym nieznajomym napotkanym na poboczu drogi, z dala od jakiejkolwiek pomocy. Musisz mu współczuć i zrobić wszystko, żeby zapewnić mu bezpieczeństwo, dzięki umiejętnym myślom, słowom i czynom.

To, czego teraz dokonałeś, to nic innego, jak wykorzystanie umiejętnego wytworzenia werbalnego – myślenia o oddechu i oceniania go – żeby zmienić oddechy w umiejętne wytworzenie cielesne. To z kolei prowadzi do zdrowego wytworzenia umysłowego, do poczucia spokoju, które ułatwia umysłowe wytworzenie postrzegania mogące zdekonstruować twoją nieumiejętną reakcję i utworzyć w zamian umiejętną emocję.

To jest właśnie sposób, w jaki wykorzystujemy naszą wiedzę o kammie i wytworzeniach, w celu kształtowania naszych emocji, aby podążały w wybranym przez nas kierunku. Dlatego właśnie nauki dotyczącego naszego umysłu znajdują zastosowanie również w kwestiach związanych z sercem. Jednocześnie, ponieważ uwrażliwiliśmy siebie na rolę oddechu w kształtowaniu emocji, możemy dokonać prawdziwej zmiany w fizycznym odczuwaniu tych kwestii. Nie bawimy się w żadne symulacje. Zmiana naszego serca staje się w pełni ucieleśniona, rzeczywiście odczuwana.

Pomaga to wyprzeć poczucie hipokryzji, które może czasami towarzyszyć praktyce brahmavihār. Zamiast zaprzeczać naszemu pierwotnemu gniewowi lub cierpieniu, występującym w danej sytuacji, zamiast tłumić je ogromną ilością waty cukrowej i ptasiego mleczka, rzeczywiście bardziej się do nich zbliżamy i uczymy umiejętnego kształtowania ich na nowo.

Zbyt często uważamy, że nawiązywanie kontaktu z naszymi emocjami jest sposobem na to, żeby sprawdzić, kim naprawdę jesteśmy. Uważamy, że rozstaliśmy się z naszą prawdziwą naturą, a nawiązanie kontaktu z emocjami sprawi, że ją odnajdziemy. Ale twoje emocje nie są twoją prawdziwą naturą – są wytworzeniem, tak jak wszystko inne. I właśnie dlatego najważniejszą rzeczą jest to, żeby wytwarzać je umiejętnie, aby nie przysparzały nam kłopotów, ale prowadziły do niezawodnego szczęścia.

Pamiętaj, że emocje są przyczyną twojego działania. Są ścieżkami prowadzącymi do dobrej lub złej kammy. Jeśli tak je postrzegasz, możesz przekształcić je w ścieżki, którym zaufasz. W miarę uczenia się sposobów dekonstruowania emocji związanych z brakiem życzliwości, zatwardziałym sercem, urazą i cierpieniem oraz następnie wbudowywania w ich miejsce najwyższych stanów umysłu, nie osiągasz tylko tego, że twoje serce staje się nieograniczone. Zdobywasz praktykę w doskonaleniu procesu wytwarzania. Tak jak mówił Buddha, mistrzostwo to prowadzi najpierw do silnych i błogich stanów skupienia. Od tego miejsca może ono zacząć tworzyć wszystkie czynniki ścieżki prowadzące do celu nauk Buddhy, zarówno tych dotyczących umysłu, jak i serca, pełnego, bezwzględnie prawdziwego szczęścia Nibbāny.

To wskazuje, że jeśli sprawisz, że twój umysł i serce będą się wzajemnie szanowały, mogą razem daleko zajść. Twoje serce potrzebuje pomocy umysłu, żeby tworzyć bardziej umiejętne emocje i działać pod ich wpływem. Twój umysł potrzebuje serca, aby ci przypominać, że najważniejszą rzeczą w życiu jest zakończenie cierpienia. Gdy już nauczą się ze sobą współpracować, sprawią, że twój ludzki umysł stanie się nieskończonym, niebiańskim umysłem. Co więcej, będą doskonalić przyczyny szczęścia aż do momentu, w którym będą one przez siebie przenikać dotykając wymiaru, którego umysł nie jest w stanie objąć, oraz do osiągnięcia najprawdziwszego szczęścia, które sprawia, że serce nie pragnie niczego więcej.

O autorze

Thanissaro06.jpg

Thanissaro Bhikkhu
zobacz inne publikacje autora

Thanissaro Bhikkhu (Geoffrey DeGraff) (1949 - ) jest amerykańskim buddyjskim mnichem tajskiej leśnej tradycji Kammatthana. Po ukończeniu historii europejskiej w Oberlin College w 1971 roku wyjechał do Tajlandii gdzie uczył się medytacji u Ajaana Fuang Jotiko, ucznia Ajaana Lee.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL: Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.

gnu.svg.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0

cc.png

Oryginał można znaleźć na tej stronie: LINK

Źródło: Copyright © 2009 Thanissaro Bhikkhu.
Access to Insight (BCBS Edition), 17 April 2011,

Tłumaczenie: Marysia
Redakcja polska: Alicja Brylińska

Image0001%20%281%29.png


Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/