Sorry, no match for the embedded content.

[XXX KLIKNIJ TUTAJ - POSŁUCHAJ NA SOUNDCLOUDZIE]

Ujmująca praca oparta na opisie walczących szwadronów Mrocznego (Māry), znajdująca się w Suttanipācie (Padhāna Sutta – Snp.3.02). Dzieło Czcigodnego Punnadhammo efektownie przekazuje ważne aspekty nauk we współczesnym stylu, bazującym na dziele C.S. Lewisa, „Listów starego diabła do młodego”.

List od Māry

(Dopisek autora – przeprosiny dla zmarłego C.S. Lewisa, autora „Listów starego diabła do młodego”, za bezwstydne ściągnięcie jego genialnego pomysłu)

Twój pierwszy szwadron to Zmysłowe Pragnienia,
Drugi zwą Znudzeniem,
Głód i Pragnienie stanowią trzeci,
A czwarte w szeregu jest Pożądanie,
Piąty to Lenistwo i Apatia,
Podczas gdy Tchórzostwo stoi jako szóste,
Niepewność jest siódma, ósma
Jest Złośliwość w parze z Uporem;
Zysk, Honor i Sława, a ponadto
Nieuczciwie zdobyty Rozgłos,
Wysławianie siebie i Oczernianie Innych –
To są twoje szwadrony, Namuci;
To są walczące szwadrony Mrocznego;
Tylko odważny może je pokonać
By zyskać szczęście dzięki zwycięstwu.

(Padhāna Sutta – Snp.3.02)
„Życie Buddhy”, str. 20

***

W odległym królestwie znajduje się najpiękniejszy park rozrywki w całym, olbrzymim roju wszechświatów. Śliczne panny i beztroscy młodzieńcy przechadzają się po gajach wiecznie kwitnących drzew. Złote liście kołysane przez delikatne wietrzyki, wydzwaniają delikatne i leniwe melodie. Przepiękne ptaki i olbrzymie motyle fruwają w zacienionych gajach. Ziemia nabrzmiewa łagodnym wzniesieniem, a w oddali widać czarodziejski zamek na szczycie stromej góry, cudowną konstrukcję krętych wieżyczek i zawiłych balustrad. Jego geometria oszałamia zmysły, nawet gdy się jeszcze nie dotarło do wysadzanych drogimi kamieniami ścian, złotych dachów czy gargulców z alabastru i nefrytu.

W najwyższej wieży tej olśniewającej budowli znajduje się duży i gustownie urządzony pokój lub, jeśli wolisz, gabinet. Za masywnym biurkiem z najrzadszego drzewa i o pomysłowym wykończeniu, na wygodnym, skórzanym krześle rozpiera się elegancki osobnik. Jest wysoki i przystojny, nienagannie ubrany i schludny. Jego styl jest ponadczasowy, aczkolwiek modny, jego zachowanie wytworne i uprzejme. Na niskim stołku obok niego siedzi bogini o nieziemskiej urodzie, robiąca mu manicure. Druga siedzi po przeciwnej stronie z maszyną do pisania na kolanach.

Istota za biurkiem spogląda przez wielkie okno widokowe z uśmiechem zadowolenia. Obserwuje z ojcowską satysfakcją szczęśliwe, bawiące się bóstwa. Po chwili odwraca się do ślicznej boginki siedzącej obok niego, niebiańskiej sekretarki, i mówi: – Moja droga, za chwilę będę chciał podyktować list, najpierw jednak bądź tak dobra i przygotuj mi filiżankę kawy, a ja w tym czasie dokonam przeglądu mojego imperium.

Manikiurzystka zabiera swoje przybory, wychodzi z uśmiechem i puszcza oczko.

Podczas gdy jego sekretarka wdzięcznie szybuje w stronę niebiańskiego ekspresu do kawy, Książę Zmysłowych Królestw pozwala sobie na przyjemność pożądliwego spojrzenia, zanim zabierze się do pracy. Jego doskonale wypielęgnowana dłoń spoczywa na komputerowej myszce (rogu jednorożca z rubinowym przyciskiem), kilkoma zręcznymi manewrami programuje widok w oknie.

Najpierw sprawdza królestwa niebiańskie należące do jego dominium – światy przyjemności, gdzie bogowie i boginie bawią się w ogrodach i gajach, jeżdżą niebiańskimi rydwanami, podróżując od przyjęcia do przyjęcia, od uczty do uczty. Ubrani w przepiękne szaty i przystrojeni wieńcami i klejnotami upajają się własnym pięknem. Niebiańscy muzycy nieustannie grają, a boskie nimfy o czarującej urodzie tańczą bez żadnej przerwy przez eony. Oczywiście od czasu do czasu jedna z tych istot znika – puf! – jak wypalone światełko na bożonarodzeniowej choince. Inni zdają się praktycznie tego nie zauważać, ci bardziej spostrzegawczy mogą na chwilę się zatrzymać i zamrugać raz czy dwa, ale szybko odciągani są od chwilowej zadumy.

– Ach, moje dzieci, jak bardzo lubią się bawić! Ale niektóre nie bawią się tak dobrze, jak mogłyby…

Kolejny szybki ruch myszką i okno pokazuje istoty w królestwie zwierząt: uciekające i goniące, polujące i pożerające, parzące się i rodzące, złapane w pułapki lub umierające z powodu zimna lub gorąca. Szybko się pojawiają i równie szybko przestają istnieć.

Widok ponownie się zmienia. Ukazuje się królestwo duchów, mroczne i ciemne. Tutaj istoty poruszają się, jęcząc i zawodząc – zdeformowane, surowe i brzydkie. Wiele z nich ma wzdęte brzuchy i malutkie główki, niektóre są jak żywe szkielety, inne czołgają się żałośnie wśród gór odpadów.

Potem pojawiają się piekła. Królestwa ognia i bólu. Światy niewysłowionego okrucieństwa i horroru. Istoty powbijane na rozgrzane do czerwoności żelazne pale, wrzucane do dołów z ogniem i ponownie wyławiane hakami. Gotowane w kotłach lub przebijane nożami.

Usta Księcia krzywią się w nikłym wyrazie wstrętu. Wdzięcznie przyjmuje swoją parującą kawę, gdy rój wijących się istot wpada do kotła pełnego płonących węgli. Sekretarka mówi z boskim grymasem:
– To po prostu okropne, Māro. Nie wiem, kochanie, dlaczego wciąż utrzymujesz to miejsce.
Ciemna brew podnosi się.
– Wielkie nieba! Tak jakby to była moja wina! Piekło nie jest moim ulubionym miejscem. O wiele bardziej wolałbym, żeby te wszystkie nieszczęsne istoty miały dobry zmysł właściwego życia, ale one nadal będą szły tą swoją drogą zła, więc cóż mogę zrobić? Wiesz, niebo czy piekło, to ich sprawa. Ja tylko, powiedzmy, ułatwiam pewne rzeczy, pomagam zobaczyć nieocenioną wartość w istnieniu zmysłowego królestwa. Hm… Wspaniała kawa, jak zwykle, moja droga.
– Jesteś okropny. Zmień kanał.

Marszcząc się, Māra porusza myszką, a bogini zaczyna się śmiać: – Och, świat ludzi! Tacy zabawni, głupiutcy, mali ludzie.

Māra marszczy się jeszcze bardziej i bada ruchliwe obrazy. Tłumy pędzące na peron metra. Rodzina bezmyślnie oglądająca telewizję. Młoda dziewczyna sprzedająca się na ulicy. Żołnierze palący wioskę.
Robi łyk kawy w zamyśleniu.

– Bardzo dobrze. Większość tego królestwa także jest moja…
W oknie widać teraz zakurzoną ulicę miasta, kilka kur biega tu i tam, a gdzieniegdzie błąkają się wyliniałe psy. Idzie chłopiec, prowadząc bawołu na linie zaczepionej na kółku w nozdrzach. Kilku mężczyzn rozsiadło się w cieniu drzewa mango, i palą.

– Ale tam jest mały, irytujący… wyciek.

A teraz nadchodzi ogonek ubranych w szaty postaci, idących cicho ze spuszczonymi oczami. Pojawia się kilka kobiet i z szacunkiem wkłada kulki lepkiego ryżu do misek mnichów.

– To najbardziej irytujące… Na szczęście przeciek jest mały. Ale próby zatrzymania go zajmują trochę czasu. Nie możemy sobie teraz pozwolić na zbyt dużą ilość uciekających istot, prawda? Gdzie byśmy byli, gdyby Wielka Saṃsāra się wyczerpała? Cóż, czas do roboty. Chodź tu i usiądź mi na kolanach, a ja będę dyktował ogólną notatkę do szefów departamentów.

***

LIST OD MĀRY

OD JEGO NAJWYŻSZEJ EKSCELENCJI MĀRY NAMUCIEGO

DO WSZYSTKICH DOWÓDCÓW SZWADRONÓW

MIEJSCE OPERACJI: PLANETA ZIEMIA, UKŁAD SŁONECZNY, KRÓLESTWO LUDZI

DOTYCZY OBECNEJ SYTUACJI I STATUSU BIEŻĄCYCH PROJEKTÓW

DATA: XXVI WIEK OBECNEGO OKRESU BUDDHY

Pozdrowienia dla wszystkich moich ciężko pracujących sług! Jak doskonale wiecie, nasza strategia zdaje się działać, jak zawsze, znakomicie. Olbrzymia liczba istot wędrujących po naszym małym placu zabaw – Wielkiej Saṃsārze – jest praktycznie nieświadoma prawdziwej natury swojego położenia. Musimy kontynuować nieustanny trud, aby utrzymać je w naszym panowaniu. To prawda, że jedna – powiedzmy – mądra ryba uciekła nam z sieci dwa i pół tysiąca lat temu. Całkowicie biorę na siebie odpowiedzialność za tę katastrofę. Jako że wszyscy uczyliście się historii w czasie podstawowego szkolenia, nie muszę szczegółowo o tym mówić. Pamiętajcie, że robiłem, co w mojej mocy. Nawet moje córki, które dla niego tańczyły, nie zdołały go poruszyć. Nawet mój potworny wygląd, którego czasem sam się boję, nie przyniósł żadnego efektu. Co gorsza, po tym, jak przeniknął prawdziwą naturę naszej małej gry, nie byłem w stanie go przekonać, żeby zatrzymał to dla siebie – chociaż zdawało się, że go przekonałem. Niestety, co się stało, to się nie odstanie, a w naszej sieci jest mała dziura, przez którą istoty wciąż uciekają. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że z biegiem czasu dziura się zmniejsza. Bardzo trudno naszym małym rybkom wyobrazić sobie, że ich prawdziwe szczęście znajduje się poza siecią. Wszystko, co musimy teraz zrobić, to odwrócić ich od myśli o zapuszkowanych sardynkach!

Wy, moi lojalni przywódcy szwadronów, wykonujecie świetną robotę. Wykorzystajmy tę okazję, aby dokonać przeglądu waszych departamentów, jednego po drugim.

PIERWSZA ARMIA – Zastęp Pragnień Zmysłowych

Zdecydowanie należy Wam się zaszczyt bycia moim ukochanym pierwszym zastępem. W większości wypadków sama Wasza praca wystarczy, aby utrzymać istoty w szeregu. Waszych Pięć Oddziałów naciera na ofiary całym czarem przyjemności zmysłowych. Istoty spędzają życie, przychodząc do was. Wasze ofiary chętnie, wręcz ochoczo, przychodzą na ołtarz ofiarny.

Ale to nie jest powód, aby zmniejszać wysiłki. Bądźmy zupełnie szczerzy – zawsze istnieje zagrożenie, że zaczną widzieć tandetną naturę dóbr. Wiemy, że przyjemności zmysłowe są całkowicie niezadowalające i iluzoryczne. Pomimo całej naszej wynalazczości, nie wymyśliliśmy żadnej przyjemności, która byłaby całkowicie zadowalająca, trwała czy znacząca. Na szczęście olbrzymia większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Wygląda na to, że ci głupi, mali żebracy wyobrażają sobie, że istnieją tylko takie przyjemności, jakich zaznali do tej pory, że gdzieś, w jakiś sposób odnajdą magiczne cacko, które pozwoli im żyć szczęśliwie.

Wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale większość ludzi nie zagłębia się w to za bardzo. Lubią to, co daje przyjemność, i nie przejmują się konsekwencjami. Sztuka polega na tym, żeby ich zabawiać i odwracać ich uwagę. Musimy wymyślać nowe pokusy, gdy stare się wyczerpują. Pomimo że mamy kilka wypróbowanych sposobów – głównie seks i jedzenie – to nawet w tym zakresie musimy wymyślać nowe odmiany.

Jak dotąd, moja armio, zrobiliście kawał dobrej roboty! Na przykład seks był naszą bronią z wyboru już od mniej więcej miliarda lat. Dla tak prostej funkcji biologicznej wymyśliliście tak dużo możliwości. Cóż to za wspaniały szwindel! Zaczynają szaleć na punkcie tych wszystkich dziwnych i wspaniałych odmian, a wszystko sprowadza się do sprytnej instalacji i małej dawki tarcia. W pewnym sensie to nie tylko dzięki seksowi nasz interes kwitnie, przyczyniają się do tego również sprawy poboczne z nim związane – te wszystkie oczekiwania i przygotowania, akcesoria i bagaż emocjonalny. Na szczęście jest tego wystarczająco dużo, aby mogło trwać przez całe życie – poszczególne życie, to wszystko, czym musimy się zajmować. A oni będą wracać po więcej. Muszę stwierdzić, że ostatnio radziliśmy sobie znakomicie w tej dziedzinie.

Technologia ma tyle zalet. Jak tylko dostali dagerotyp, robili nim zdjęcia nagich kobiet, a teraz oczywiście mamy kolorowe fotografie, kino i wideo. Coraz łatwiej jest zdobyć te mamiące obrazki. Ostatnio rozprowadzali je przez Internet, tak więc nie muszą nawet nigdzie iść, żeby je znaleźć. (Może powinienem założyć stronę internetową – nie, to zbyteczne).

Sama technologia jest w dużej mierze produktem zmysłowego pożądania – ci szaleni ludzie tworzą narzędzia, żeby ułatwić sobie dostęp do zmysłowych przyjemności lub aby uniknąć pojawienia się zmysłowego dyskomfortu. To napędza całą ich ekonomię i zajmuje przez całe ich krótkie życie. Chcą, a tak naprawdę wyobrażają sobie, że potrzebują samochodu, wieży stereo, komputera, a potem nowszego samochodu, nowszej wieży stereo itd. Musimy podsycać w nich pragnienie wszystkich tych urządzeń – im więcej będą pracować, tym mniej czasu zostanie im na refleksje.

Nauki naszego Wielkiego Przeciwnika są jedyną poważną przeszkodą na drodze do realizacji tego projektu. Ciągle na nowo wskazywał im zagrożenia tkwiące w pożądaniu zmysłowym. Jednak przez wieki udało nam się zagmatwać tę prawdę fałszywymi naukami, tak że coraz trudniej jest im odnaleźć prawdziwą Dharmę. Pomiędzy nimi jest wielu tak zwanych „nauczycieli”, którzy chcą mówić w jego imieniu, ale robią to pod nasze dyktando. Nie przez zwyczajne tłumienie idei wyrzeczenia, ale przez dumne ogłaszanie, że „same namiętności są oświeceniem”. Oczywiście dużo rybek lubi smak tej przynęty.

Nie możemy spocząć na laurach, bo jeśli zaczną się nad tym zastanawiać lub, co gorsza, praktykować wyrzeczenie i medytację, wówczas niebezpiecznie zbliżą się do odkrycia sposobu uwolnienia się z naszej mocy. Kiedy odkryją, że prawdziwe szczęście nie jest oparte na naszym oszustwie, mogą uciec. Musimy użyć wszelkich dostępnych środków, żeby ich zmylić. Nawet gdy siedzą w ciszy przez długi czas, ich umysły łatwo się rozpraszają. Fantazja to wspaniała rzecz, zwłaszcza że umysł dzięki odrobinie skupienia może doskonale wizualizować niezdrowe obiekty i trzymać się ich. Rzeczą, na którą nie możemy im pozwolić, jest kontemplacja prawdziwej natury ciała. Można by pomyśleć, że nawet ktoś o umiarkowanej inteligencji powinien dostrzec nieczystą i nietrwałą naturę tych mięsnych maszyn, którymi się posługują. Przecież muszą je nieustannie myć i perfumować, żeby przebywać we własnym towarzystwie! Ale nie widzą tego i nie chcą tego widzieć. Musimy zwyczajnie sprawić, aby nadal patrzyli na swoje ciała w wysoce wybiórczy sposób, kładąc nacisk na te, głównie wizualne cechy, które identyfikują jako „piękne”. To dość łatwy trik. I nie zapomnijcie o podszeptach, które odciągają od medytacji skierowanej na ciało. Wiecie, co mam na myśli – że medytacja skupiająca się na brzydocie jest „zaprzeczająca życiu, sztywna, represyjna”. Łatwo ich do tego przekonać, ponieważ to coś, co chcą usłyszeć. Sprawcie, by dalej wyobrażali sobie, że mogą zjeść ciastko i mieć ciastko, a wtedy będziemy mogli przestać się martwić. Niech medytują, skupiając się, na czym chcą – tak długo, jak myślą, że nie muszą niczego puszczać, tak długo będziemy mieli kontrolę.

***

Māra zaplata ręce za głową i wzdycha, tworząc w głowie kolejny list. Sekretarka, zauważając przerwę w pracy, ześlizguje się z jego kolan i podchodzi do okna z bezprzewodową myszką w dłoni.
– Jejku, Māro, pewnie myślisz, że Pierwsza Armia wystarczy.
Poruszając myszką, śledzi bogów i boginki. Zatrzymuje przez chwilę wzrok na scenie przedstawiającej piękne istoty, hasające w lotosowym stawie w towarzystwie pływających obok łabędzi, które na delikatnych szyjach mają zawieszone baryłki z upajającym, boskim nektarem. Czasem, gdy któreś bóstwo sięga po łyk, ptaki zrywają się figlarnie, pośród ogólnego plusku i wesołości.
– Wiesz, jak urządzić przyjęcie!
Māra mruży ciemne oczy.
– Dziękuję, kochanie. Ale nawet potężna Pierwsza potrzebuje trochę wsparcia.
Z uśmiechem obserwuje, jak sekretarka zaczyna się nudzić niebiańskimi, chudymi pijaczkami i coraz szybciej przechodzi przez królestwa.
– Chodź, wracamy do pracy.

***

DRUGA ARMIA – Znudzenie

Do mojej drugiej armii, zastępu Znudzenia – przesyłam pozdrowienia i gratulacje! Waszą rolą jest działanie we współpracy z pierwszym zastępem. Do pewnego stopnia jesteście artylerią zmiękczającą obronę wroga, atakując piechotę zmysłowymi pragnieniami. Musimy utrzymywać istoty w niezadowoleniu z obecnej rzeczywistości. Znudzenie jest przede wszystkim niechęcią. Kiedy udział zmysłów nie zapewnia upragnionego kopniaka przyjemności, istota ludzka zdenerwowana jest tym, co nazywa monotonią. Staje się „znudzona” i chce ozdrowienia sytuacji nowymi i podniecającymi bodźcami, których z chęcią dostarcza mój pierwszy zastęp. Gubi się w zmysłowości i ponownie mamy ją tam, gdzie chcemy – tworzącą podstawy nowego stawania się.

Co za przekręt! Utrzymujemy je w ciągłym pragnieniu czegoś podniecającego, czegoś nowego. W rezultacie nieustannie biegną w Wielkiej Saṃsārze, jak jeden z tych nędznych, domowych chomików w kołowrotku. Gdyby ludzie kiedykolwiek zrozumieli, zdali sobie sprawę z tego, jak długo w niej byli i że tak naprawdę nie ma tam nic nowego czy świeżego, czego można by doświadczyć…

Oczywiście, nie możemy pozwolić, żeby tak się stało. Trik polega na powstrzymywaniu ich od skupiania uwagi na chwili obecnej. Kiedy są w pełni obecni, tu i teraz, nie mogą być znudzeni. Ostatnio udało nam się rozwinąć klimat społeczny, który bezwzględnie odpędza spokój i jasność. Ich cała nowoczesna kultura jest szybka i szalona. Moda we wszystkim, od muzyki po ubrania, zmienia się gwałtownie, a oni chętnie za nią gonią. Masy nowoczesnych ludzi wolą podniecenie od subtelności. Przez ostatnie pół wieku zrobiliśmy duży postęp w wysiłkach skruszenia ludzkiej uwagi. Telewizja bardzo nam w tym pomogła, ale największym krokiem w stronę triumfu znudzenia, było wynalezienie pilota. Teraz skupienie uwagi u milionów jest tak godne pożałowania, że nie są w stanie wysiedzieć do końca półgodzinnego programu telewizyjnego, nie mówiąc już o samotnym siedzeniu w ciszy! Odnieśliśmy tak duży sukces w tej dziedzinie, że bycie znudzonym uważane jest za największe zło życia. Oczywiście nie pojawiało się ono wtedy, gdy potrzebowali całej energii fizycznej, by przeżyć. Ale teraz mamy całe pokolenie osłabionych dyletantów, którzy nie potrafią znieść swojego towarzystwa (choć nie można ich za to winić…). Ludzie sami tworzą sobie wirtualne, piekielne królestwa nudy. Możecie ich zobaczyć wszędzie, w wielkich, nowoczesnych miastach – jadących metrem, czekających w kolejkach, siedzących w biurach. Posępny, ospały wyraz na ich twarzach i szkliste spojrzenie świadczą o tym, że umysł wolałby być gdzie indziej. Żałosne stworzenia! Gdyby tylko zdali sobie sprawę, że jedyne miejsce, w którym w ogóle mogą być, jest tu i teraz!

Podstawą znudzenia jest to, co nasz Wielki Przeciwnik nazwał w swoim języku „vibhava tanha” – pragnieniem niebycia. Uważają, że ich istnienie w obecnym kształcie jest nie do zniesienia, głównym tego powodem jest stan ich psychiki, chcą o nim zapomnieć. W najczystszej formie wiedzie to do samobójstwa, a w konsekwencji do niższego odrodzenia. W subtelniejszej formie do drobnych zniszczeń spowodowanych piciem, narkotykami, snem lub bezmyślną rozrywką.

Tak długo, jak będziemy ich więzić za pomocą strategii zmysłowości i letargu, pozostaną pod naszym panowaniem. Gdyby przybliżyli się do prawdziwej ucieczki, która oczywiście znajduje się po Środku, musielibyśmy zdwoić wysiłki.

Szepczcie im do ucha. Nie pozwólcie im znaleźć spokoju. Powtarzajcie ciągle stare, dobre kłamstwa: „To jest naprawdę nudne. Wyjdź i korzystaj z życia!”.

***

– Jestem spragniona Māro, czy możemy zrobić sobie przerwę? – grymasi sekretarka.
– „Wszystkie istoty żyją dzięki pożywieniu…”.
Nalewa sobie wyrafinowanego nektaru z kryształowej karafki do błyszczącej filiżanki.
– Coś mówiłeś, skarbie?
– Nic.. Po prostu coś, co przeczytałem kiedyś w książce.
– Jesteś taki inteligentny… – grucha, usadawiając się znowu na jego kolanach i przewracając stronę w notatniku.

***

TRZECIA ARMIA – Głód i Pragnienie

Moja wielka i przerażająca Trzecia! Pozdrowienia! Wasze metody być może są brutalne w porównaniu z wyrafinowaniem mojej ukochanej Pierwszej Armii, ale za to jakże potężne. Pragnienia, które wywołujecie, są bardziej pierwotne niż te seksualne, bo jeśli chodzi o seks, to tylko im się wydaje, że nie mogą bez niego żyć.

Jedzenia i picia potrzebują naprawdę, żeby utrzymać przy życiu ciała fizyczne. Zawsze będę pamiętać, że to właśnie wy, słudzy głodu, zwabiliście rasę, zwaną teraz ludźmi, w moje sidła. Ach! Jak dawno to było? Trzy miliardy czy więcej ich krótkich lat temu? Pamiętam, jakby to było wczoraj! Wielka planeta ziemia była bezkształtna i pusta, a istoty, które ją zamieszkiwały cudowne, emanujące światłem i karmione szczęściem jhān. Phi! Niewiele mogliśmy z nimi zrobić – monotonny stan rzeczy. Tak więc sprawiliśmy, że morza rozwinęły odżywczą pianę, a potem kilka z nich trochę się zaciekawiło. Cierpliwie i figlarnie, przez wiele tysiącleci, szeptaliśmy do ich boskich uszu: „Mmm… Pyszne”. Jedna po drugiej zanurzały koniuszki palców i delikatnie lizały. Jedna po drugiej zaczęły przyswajać surową fizyczną materię, aż ich własne formy nabrały surowości. Stopniowo, niepostrzeżenie przybierały coraz surowsze formy i wymagały coraz więcej i coraz tłustszego jedzenia. Ha, ha! Teraz mamy głupców stojących w kolejkach po tłuste hamburgery!

Oczywiście czysto fizjologiczna reakcja pustego brzucha nie jest naszą prawdziwą bronią – jest nią wyimaginowany głód, żądza smaków, pożądanie aromatów. Mogą wpaść w obsesję na punkcie jedzenia, a ona może przybrać wiele zabawnych form. Smakosz, który wydaje niewielką fortunę na egzotyczne dania, maniak zdrowia, który robi z diety fetysz, żarłok, który przeładowuje swój system kaloriami i anorektyczka, która głodzi się w patologicznej próżności – wszyscy są owładnięci iluzją, która wyolbrzymia wagę tego, co jest koniec końców zaledwie paliwem dla organizmu. Bardzo ważny jest też brak hartu ducha w znoszeniu doznań cielesnych.

Ludzie zawsze chcą być zadowoleni – nigdy nie pozwólcie im nawet podejrzewać, że to jest jedyna rzecz, której dostarczenie jest poza naszą mocą.

Niemniej jednak brutalniejsze formy głodu, prawdziwa potrzeba jedzenia, dobrze służą naszym celom. Kierowani potrzebą utrzymania swoich ciał przy życiu, wykonują różne czynności, pracując na farmach i w fabrykach, a działanie jest karmą, która z kolei powoduje powstawanie sfery zmysłów. Doskonale o tym wiecie.

Nasz Wielki Przeciwnik rozumiał, jakie zagrożenia niesie Trzecia Armia – jak zwykle w swój oszałamiająco bezpośredni sposób nauczał Środkowej Drogi przez nasze bagna. Sam próbował krańcowego postu, który często służy naszym celom prawie tak dobrze jak obżarstwo, i odrzucił tę metodę. Jego zasada opracowana dla mnichów opiera się na umiarkowaniu w jedzeniu i ograniczonej formie postu – powstrzymywaniu się od jedzenia przez połowę dnia. Niemniej jednak Armia Głodu jest jedną z moich głównych broni przeciwko wysiłkom mnichów, żeby uciec. Często możemy prześladować ich umysły obrazami pysznego jedzenia, nawet w snach. Jeśli chodzi o osoby żyjące w celibacie, zawsze pamiętajcie, że jedzenie jest ich głównym ujściem dla zmysłowości. Pośród mnichów z innych zakonów, nieprzestrzegających zasad Vinayi, często odnosiliśmy wspaniałe sukcesy w tej dziedzinie, tworząc wielu wesołych Braciszków Tucków!

Najważniejszą rzeczą, o której należy pamiętać, jest powstrzymywanie ich od uważnego jedzenia. Jeśli człowiek ma się na baczności i je świadomie, kontemplując doznania i uczucia, które się pojawiają, to może się wiele nauczyć. To dla nas bardzo niebezpieczne. Na szczęście to trudne ćwiczenie, a wszyscy wiemy, jak oni bardzo nie lubią trudnych ćwiczeń.

Gdy badam dziś stan świata, okazuje się, że radzicie sobie doskonale. Połowa świata głoduje, a druga połowa jest otyła. W obu wypadkach ludzie opanowani są myślą o jedzeniu. Utrzymujcie ich w tym stanie, a nie zwrócą swoich myśli ku rzeczom spoza naszego królestwa.

***

Māra obraca się na krześle, dumając. Patrzy wokół na swój dobrze urządzony gabinet, swoją piękną sekretarkę, swoje zadbane paznokcie.
Jest bardzo zadowolony z bycia Mārą!

***

CZWARTA ARMIA – Pragnienie

Do moich pracowitych legionów Czwartej Armii – pozdrowienia i gratulacje! Ta armia ma trzy dywizje: Dywizję Pragnienia Zmysłowego, Dywizję Bytu i Dywizję Niebytu. Pierwsza Dywizja Czwartej Armii wykonuje taką samą pracę jak Wspaniała Pierwsza Armia, dlatego załączam kopię notatek, które jej przesłałem…

Sekretarka pyta:
– Czy nie powinniśmy zrobić czegoś w związku z tym nadmiarem?
– Dlaczego? Ta organizacja jest ostatnią we wszechświecie, która powinna rozważać redukcję! A teraz nie przeszkadzaj mi więcej!

Gdzie to ja skończyłem? A tak… Druga dywizja, która promuje Pragnienie Istnienia, odgrywa kluczową rolę. Istoty ludzkie egzystują dzięki waszej pracy. Techniczne szczegóły tego procesu zostały wyjaśnione przez naszego Przeciwnika w jego Współzależnym Powstawaniu, niechętnie, ale musimy przyznać, że wykład ten jest trafny i jasny. Nie musimy jednak wchodzić w szczegóły, zainteresowani mogą sięgnąć do odpowiedniej literatury. Rozważmy po prostu tę ideę z praktycznego punktu widzenia: istoty znajdujące się w naszej mocy, egzystują, ponieważ tego chcą.

Miejcie w tym względzie jasność. Nie jest regułą, że zaczną rozumieć, co znaczy istnieć. Ludzie, w większości, nie są nawet w pełni świadomi tego pragnienia. Wykonaliście swoją robotę dobrze i podstępnie. Pragnienie istnienia zazwyczaj objawiało się w brutalniejszej formie – drugiej pochodnej, która nie była zwykłą wolą bycia, ale pragnieniem bycia w szczególności tym czy tamtym. Bycia kochanym, bycia bogatym, bycia zdrowym, bycia prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Wasz atak także powinien być dwuskrzydłowy. Tak długo, jak to możliwe, karmcie drugą manifestację – pragnienie bycia tym czy tamtym. Pod tym względem radziliśmy sobie ostatnio całkiem nieźle. Nasze możliwości były ograniczone, gdy społeczeństwo było hierarchiczne i stabilne, ale przez kilka ostatnich stuleci stare sposoby stawały się coraz mniej skuteczne. Teraz społeczeństwo jest tak otwarte, że aż prawie całkowicie chaotyczne. Nie, żeby ta „wolność” naprawdę im pomagała. Większość z nich nigdy nie będzie gwiazdami rocka albo prezydentami lub też nie odegra jakiejkolwiek z tych śmiesznych ról, których tak bardzo pragną. Nieważne. Nam wystarczy, że tego chcą. Utrzymujcie takie marzenia przy życiu! Jeśli wszystko zacznie wyglądać zbyt beznadziejnie, przypomnijcie im o zakupie kuponu na loterii.

Czasem mogą nas naprawdę zaskoczyć i stać się kimś takim, wtedy zazwyczaj wystarczy podnieść stawkę. Jeśli jedno z nich stanie się prezydentem, upewnijcie się, że będzie chciało zostać wspaniałym prezydentem. Niemniej jednak, pomimo naszych największych wysiłków, od czasu do czasu mogą zbliżyć się do stanu zadowolenia, nawet w dość skromnych i zwyczajnych warunkach. To jest bardzo niebezpieczne. W takich wypadkach weźcie pod uwagę plan B i przybliżcie ich do pierwotnego pragnienia czystej egzystencji.

Naszą podstawową bronią zawsze był pogląd na temat Wieczności. Powiedzcie im: „Jesteście lub możecie być nieśmiertelni. Wasza istota będzie trwała wiecznie”. Nie pozwólcie im myśleć na temat śmierci. To proste, bo większość z nich i tak nie chce o niej myśleć. Każda wersja tego poglądu będzie służyć naszym celom. Nie musi to mieć zbyt dużego sensu, niewielu chce rozmyślać na te tematy i dochodzić do logicznych wniosków. Istnieje kilka religii, które będą służyć temu kojącemu bulionowi, i te powinny być wspierane, ale w wyniku kilku z naszych innych projektów wzrosła liczba materialistów i sceptyków. Wielu z nich będzie lepszym celem dla Trzeciej Dywizji Pragnienia Niebytu, aczkolwiek zaskakująca liczba ciągle jest skłonna kupić wersję o Wieczności.

Większość prostszych ludzi chętnie będzie sztucznie przedłużać „młodość” za pomocą liftingu twarzy, przeszczepu włosów, ale niektórzy będą wymagali intensywniejszych zabiegów. Mit o wszechmocnej nauce, choć tak naprawdę dość głupi, jest dla tego typu ludzi bardzo kuszący. Obecnie wiele z nich wierzy, że ostatecznie nauka przedłuży ludzkie życie do nieskończoności. Niektórzy nawet zamrażają swoje zwłoki w płynnym azocie. Pamiętacie starożytnych Egipcjan? Moi chłopcy z działu Badań i Rozwoju analizują możliwość rozpoczęcia tej gry na nowo.

Ale prędzej czy później, pomimo naszych największych wysiłków, wiele z nich zacznie tracić radość istnienia. Życie w królestwie ludzkim jest bardzo często nieprzyjemne, okrutne i krótkie, a pobożne życzenia nie wykraczają poza nie. Dobrze by było, gdybyśmy odpowiednio sobie z tym poradzili, właśnie dlatego potrzebna jest Trzecia Dywizja, siły Pragnienia Niebytu.

Na powierzchownym poziomie może się to objawiać jako prosta niechęć – pragnienie niebycia w długach lub pragnienie niebycia w małżeństwie z osobą leżącą obok w łóżku albo pragnienie niebycia kimkolwiek się jest. Ciągle użyteczne są nawet jeszcze bardziej banalne formy – pragnienie niebycia na końcu długiej kolejki lub niebycia zmarzniętym itd., w nieskończoność. Wszystkie te zestawy umysłowe powodują niezadowolenie i utrzymują ich w naszej mocy.

Pamiętajcie o swojej okropnej, ostatecznej broni! Gdy odwracanie uwagi zawiedzie i przestanie zwodzić, wtedy może ich ogarnąć rozpacz. Gdy po tym, jak zainwestowali wszystkie nadzieje w jakąś żałosną iluzję, która się ostatecznie rozwieje, wystarczy krótkie pchnięcie z naszej strony, żeby przesunąć ich z niebezpiecznej ziemi środka w beznadzieję. Pamiętacie Hamleta? „Być albo nie być” ładnie podsumowuje nasz program, cokolwiek zrobicie, nie pozwólcie im nawet podejrzewać, że istnieje trzecia możliwość.

Oczywiście nie jest korzystne, gdy któryś z naszych poddanych rzeczywiście przestaje istnieć, ale nie musimy się martwić, samobójcy nam nie uciekną. Jednak możemy rozpowszechnić iluzję, że taka ucieczka jest możliwa. Podstawą ideologiczną jest tu pogląd na temat unicestwienia. Historycznie to stanowisko filozoficzne było marginalne, użyteczne jedynie do zastawienia pułapki na kilku intelektualistów. Jednakże odnieśliśmy olbrzymi sukces w popularyzowaniu tej doktryny w ciągu ostatnich trzech lub czterech stuleci.

Niektórzy z was byli sceptyczni, gdy rozpocząłem Projekt Kartezjusz, ale myślę, że rezultaty dowiodły tego, co przewidywałem. Naukowcy znajdujący się pośród nich, ci pracujący nad kwestiami związanymi z umysłem i świadomością – neurologowie, psychologowie poznawczy itd., są całkowicie ograniczeni pojęciem, że Umysł przynależy do mózgu. Nie mają na to dowodów (skąd mogliby mieć?), ale akceptują to jako całkowicie oczywiste, do tego stopnia, że w większości zdają się nie dostrzegać, że w ogóle robią założenia. To podejście zaczyna przenikać do mas. Pogląd na temat unicestwienia jest podstawą wielu nowoczesnych trendów: materializmu, konsumpcjonizmu, sekularyzacji, nauki, antyklerykalizmu itp. Sprawiliśmy, że miliony zaczęły wierzyć, że ich ciała i umysły są tylko mięsnymi maszynami. To ułatwia upadek moralności. Gdy dajemy im materialistyczny pogląd na świat, to mamy pewność, że nie ma nic, co mogłoby ich powstrzymać przed aborcją, eutanazją, samobójstwem (oczywiście) czy nawet ludobójstwem.

Jeśli zrobią ten ostateczny krok i „zniszczą” siebie, cóż, to pech, jak sądzę, aczkolwiek zapewni to pracę załodze na dole.

PIĄTA ARMIA – Lenistwo i Apatia

***

Sekretarka sprawdza swoje notatki.
– Następna armia to Lenistwo i Apatia. Māro, co to jest „apatia”?
– Mogłaś to sprawdzić w słowniku.
– Po co? – wzdycha.

***

Pozdrowienia dla pochmurnych, szarych i ciężkich hord Lenistwa i Apatii!

(– Nawiasem mówiąc, apatia to patologiczne mentalne lub duchowe odrętwienie.)

Mam nadzieję, że źle mnie nie zrozumiecie, ale nadal tak dobrze pracujcie!

Może się wydawać, że wasza moc się zmniejsza. Ludzie pracują coraz dłużej od czasu rewolucji przemysłowej, ale wiemy, że prawdziwe, czyli duchowe lenistwo rozpanoszyło się bardziej niż kiedykolwiek. Doraźne rozwiązanie, natychmiastowe zbawienie, jest tym, czego chcą. Natura sprawiła, że nasza praca jest prosta. Fundamentalne, kosmiczne prawo chaosu jest naszym największym sprzymierzeńcem. W sferze życia mentalnego oznacza to, że odrobina świadomości zawsze walczy, żeby zapobiec ponownemu utonięciu w ciemności niewiedzy. Pozwólcie im zmniejszyć wysiłek – prosta i zachęcająca pokusa – a poziom umysłu nieuchronnie spadnie.

Ten ich Nauczyciel, ten, który niestety uciekł mi z rąk, często chwalił wysiłek i pracowitość. W ciągu wieków ten nacisk przyczynił się do podkopania prawdziwej popularności jego nauk. Przypominam sobie jednego z jego mnichów, który złamał nakaz i ogłosił, że owe nauki są do niczego, ponieważ działają jedynie wtedy, gdy się ich przestrzega. Moglibyśmy poprzeć racjonalność tego poglądu.

Każdy, związany z pracą dla tej organizacji, jest świadomy niesamowitej złożoności labiryntu, który budujemy dla naszych „klientów”. Ostrożnie i metodycznie konstruowana jest warstwa po warstwie iluzji. Nie jest łatwym zadaniem dla mieszkańca świata przebić się przez tę ponadczasową gmatwaninę. Nie jest łatwe w każdym znaczeniu, ale niestety wciąż możliwe. Tak więc powinniście podwoić wysiłki i wybić im broń z ręki! Nie przebiją się tępym ostrzem.

Przejrzyjmy techniki, które sprawdzały się w przeszłości. Pamiętajcie, wartości, które chcemy rozwinąć to nuda, ociężałość, apatia, lenistwo i bezmyślność. Najstarszą i ciągle przynoszącą duże korzyści metodą jest sen. Dużo snu, w dużych, miękkich, wygodnych łóżkach. Nie jest trudno przekonać ich do porannego wylegiwania się! Pozwólmy im leżeć w łóżku więcej niż sześć godzin, a będą nasi! Kolejnym wspaniałym narzędziem jest cała farmakologia – ogłupiające i odurzające środki, które tak wielu z nich lubi sobie aplikować do ust, płuc i żył. Praktycznie nie do przecenienia jest odwieczny, standardowy alkohol etylowy, jeśli chodzi o zdegradowanie ich do poziomu podludzi, ale w dzisiejszych czasach mamy o wiele szerszy zakres łatwo dostępnych środków ograniczających inteligencję – zarówno naturalnych, jak i syntetycznych.

Lepsze życie dzięki chemii! Wielu z nich tak bardzo chce zagłuszyć myśli, że nawet wciąga różnorodne toksyczne materiały uboczne, pochodzące z rewolucji przemysłowej (to był wspaniały pomysł, z całą masą nieoczekiwanych korzyści!).

Mówiąc o technologii, nie mogę się nachwalić ogromnego pożytku z telewizji. Nie wymaga ona żadnych myśli czy wysiłku i całkowicie ogłusza umysł za pomocą panoramy atrakcyjnych zmysłowo obrazów. Niektórzy z was byli sceptyczni, gdy rozpocząłem Projekt Vidiot, przewidywali możliwe niepożądane edukacyjne i kulturalne skutki uboczne, ale teraz, gdy mamy całe generacje przyrośnięte do ekranów, widać, że wyniki przerosły moje najśmielsze oczekiwania.

– Dlatego zarabiasz tyle pieniędzy, Māro!
– Nie przerywaj mi, gdy się przechwalam. Na czym to ja skończyłem?

Nie lekceważcie także prostszych sztuczek. Zwlekanie jest wspaniałą ułomnością. Można ich na to nabierać w kilku wcieleniach, jeśli są właściwie prowadzeni. Przejadanie się jest skutecznym środkiem. Pełen brzuch przyczynia się do otępienia umysłu. Zła postawa, miękkie meble, brak ćwiczeń – do tego wszystkiego trzeba zachęcać.

Prawdopodobnie najbardziej fundamentalne jest rozwijanie poczucia beznadziei. Niech myślą, że duchowe życie jest za trudne dla zwykłej osoby. Cel zbyt odległy, wysiłek zbyt odstraszający. Poczucie otępiającej, szarej nudy jest wyziewem, który dławi ducha współczesnej ludzkości i utrzymuje ją w naszym panowaniu. Gdy czasy są ekonomicznie dobre, oni są zamroczeni pustymi luksusami. Gdy czasy są złe, zniżają się do dna rozpaczy i atakują nawzajem z małostkową złośliwością. Podstawą wszystkich cykli jest duch pustki i bezsensu, to nasz najlepszy wkład we współczesność.

***

Słychać nieśmiałe pukanie do wypolerowanych, mahoniowych drzwi. Otwierają się cicho na naoliwionych zawiasach. Młody demon ze spuszczoną głową i trzęsącymi się rękami wbiega do pokoju, ściskając kurczowo plik papierów. Podaje je Mārze i stoi, trzęsąc się, przed biurkiem. Māra chwyta papiery gwałtownym ruchem i przerzuca je. W jego oczach pojawia się błysk straszliwego ognia.
– Ty nędzny robaku! Nazywasz to sprawozdaniem?!
Ciska papierami w młodszego oficera, który sparaliżowany strachem nie łapie ich, więc rozsypują się po podłodze.
– Podnieś je i wynoś się stąd do cholery!
Przerażający głos Māry dudni jak grom. Demon skomli i gorączkowo zbiera papiery, a potem czmycha z pokoju.
Sekretarka jest zszokowana.
– Māro, jesteś okropny.
Ten spokojnie upija łyk kawy.
– Kiedy tego chcę, moja droga, kiedy chcę.

***

SZÓSTA ARMIA – Tchórzostwo

Moja szósta armio, masz szczególne zadanie utrzymywania istot w niewoli. Osłabiasz te, które zaatakujesz, i sprawiasz, że są bezbronne wobec mnie. Wolę oczarowywać i zachwycać, ale nie zniosę sprzeciwu, a tych kilku unikających uwiedzenia, trzeba terrorem zmusić do uległości!

Fizyczne tchórzostwo jest użyteczne, ale do naszych celów najodpowiedniejsze jest tchórzostwo duchowe i moralne. Trzeba przekonać istoty ludzkie, aby uchwyciły się poczucia bezpieczeństwa. To jest sztuczka, którą musimy stosować. Oczywiście wszyscy wiemy, że w moim królestwie nie ma bezpieczeństwa. Wszystkie istoty podlegają okropnej rzeczywistości narodzin, choroby, starości i śmierci. Ich dobro i majątek, związki, przyjaciele i koledzy, wszystko to jest tak ulotne jak plewy na wietrze. Nieważne. Marzenie o bezpieczeństwie może i jest beznadziejne, ale za to potężne.

Istoty na całym świecie boją się ryzykować utraty tego, co mają, a ten strach sprowadza na nie duchową niemoc. Często je przekonujcie, żeby nie ryzykowały. Jeśli zaryzykują, mogą wzrosnąć, a jeśli wzrosną, mogą się przebudzić. Uczcie je przylegania do kruchej tratwy życia, aż do momentu pochłonięcia przez wodospad. Można je utrzymywać w tym strachu przez niezliczone cykle narodzin i śmierci. Ich ludowa mądrość mówi, że tchórz umiera wiele razy, a człowiek odważny tylko raz. W rzeczywistości niewielu z nich rozumie głębszą prawdę ukrytą w tym banalnym przysłowiu.

Możemy użyć tchórzostwa, by powstrzymywać ludzi przed mierzeniem się z rzeczywistością istnienia. Nawet myślenie o tym jest zbyt przerażające. Idea zbadania tego w sposób metodyczny, jak na przykład w czasie odosobnienia medytacyjnego, jest czymś ponad ich siły. Jeśli dojdzie do tego, że zaczną medytować, będą potrzebowali odwagi, aby ostatecznie przebić się przez zasłonę. Jeśli zdołają przejść przez drobne niepokoje dramatów życiowych, napotkają prawdziwe, pierwotne lęki. Skok w Pustkę wymaga wielkiej odwagi – możemy ją podkopać.

Ostatecznie to złoty wiek tchórzostwa. Nikt nie chce ryzykować. Przejawia się to na wiele sposobów. Gdy liczba ludzi się zwiększa, rośnie zapotrzebowanie na zasoby ziemi, ci, którzy zagarnęli ich dużą część, stają się skąpi i boją się tych, którzy nie mają nic. Ich kultura opiera się na czarujących kłamstwach, wymyślonych przez nas, a brzydka rzeczywistość jest ukrywana. Chorzy i starzy są usuwani z widoku, a martwych nie widać nigdy. Firmy ubezpieczeniowe bogacą się dzięki daremnym ludzkim próbom uniknięcia nieuniknionego.

Niech nadal się obawiają porzucenia żałosnych nawyków swojego małego życia. Niech boją się myśleć, kochać, dawać, rzucać wyzwania nieznanemu. Jeśli znajdą odwagę, by kwestionować, będzie to początek końca.

Możemy ich zachęcić do uznania tchórzostwa za cnotę. Nazwijcie to roztropnością. Nazwijcie to odpowiedzialnością. „Bądź rozsądny. Po co szukać kłopotów? Zostaw to tak, jak jest”. Będą wstawać każdego ranka, zakładać kapelusze, wsiadać do metra wiozącego ich do nudnej, ciężkiej pracy i starannie zaplanują emeryturę. W tym czasie będą tak pokonani, że z łatwością i bezmyślnie prześlizgną się przez resztę drogi do grobu.

Obserwować musimy tych, którym zostało odrobinę rozsądku. Mogą zacząć myśleć o pójściu na pielgrzymkę lub, co gorsza, do klasztoru.

Szepczcie im o zagrożeniach: „Po co rzucać pracę w tych ciężkich ekonomicznie czasach? Bądź rozsądny, zostań tam, zostało tylko dwadzieścia lat do emerytury!”.

***

Māra przerywa pracę i w zamyśleniu zaczyna iść w stronę okna widokowego z rękami złączonymi za plecami. Obserwuje obraz wielkiego miasta. Ściany budynków formują gigantyczne, wijące się jaskinie, na poziomie ulic pokryte są krzykliwymi plakatami i świecącymi sloganami neonów. Hałas i kłęby dymu wypełniają powietrze. Wycieńczone postaci biegają bezcelowo tam i z powrotem w labiryncie jak bezmyślne mrówki.
– Māro, czy to jest na ziemi, czy w jednym z twoich ponurych piekieł?
– Jedna szósta pierwszego i sześć dwunastych drugiego.

***

SIÓDMA ARMIA – Niepewność

Rolą mojej Siódmej Armii jest paraliżowanie wątpliwościami. Musicie ściśle współpracować z Siłami Strachu. Dzięki waszym wspólnym atakom będziemy mogli sprawić, że istoty ludzkie będą niczym nieszczęsne jelenie zahipnotyzowane światłami zbliżającego się samochodu.

To jest pokolenie wątpiących. Kiedyś wasze zasoby były ograniczone i bardziej korzystaliśmy z przeciwnej ludzkiej wady, czyli łatwowierności, ale teraz całe masy nie posiadają żadnych ugruntowanych wierzeń. Stara pewność co do religii, społeczeństwa, polityki, a nawet nauki została podważona. Cieszą się z tego, co nazywają „wolnością”, ale nie są w stanie pójść w żadnym kierunku. Jeśli utrzymamy ich w niepewności, nigdy nam nie umkną.

Wątpliwości porównane zostały do wędrowania przez pustynię bez mapy lub przewodnika. To bardzo trafne, choć niechętnie to przyznaję, biorąc pod uwagę źródło tych słów. Kiedy istoty nie mają wiary, wtedy nie ma żadnej podstawy dla moralności, więc popadają we wszelkiego rodzaju rozkoszne i odrażające ułomności. Możemy to zaobserwować w obecnych czasach, które pod tym względem są bardzo podobne do późnej starożytności, okresu, który niesamowicie mi się podobał. W czasie trwania Imperium Rzymskiego stara religia została otwarcie wykpiona, cnotę uznano za słabość, a jedynym celem w życiu była egoistyczna pogoń za osobistym zaspokojeniem. W rzeczy samej, cudowna uczta. To prawda, destrukcja istot była przerażająca, ale to ofiara, którą skłonny byłem ponieść.

I znów dzisiaj przekonaliśmy ludzi do wiary, że bezmyślny sceptycyzm jest mądry i modny. I ponownie nieuniknionym rezultatem jest zniszczenie moralności. Gdy nie rozumieją, że ich czyny dają konkretne rezultaty, innymi słowy, gdy nie wierzą w Prawo Karmy, wtedy nie powściągają swoich apetytów (który z departamentów tak zachwycająco podburza!). Z naszego punktu widzenia prawdziwie użytecznym szczegółem jest to, że ich niewiara nie ma żadnego wpływu na praktyczne działanie tego Prawa. (Ale nie pozwólcie, aby się o tym dowiedzieli!) Będą kontynuować szczęśliwie swoją rozwiązłość i przemoc, a po śmierci zostaną na naszych usługach, aczkolwiek mniej pożytecznie.

Innym rezultatem powszechnego sceptycyzmu tego wieku jest to, że jeśli zaczną kwestionować fakty dotyczące ich istnienia, jak niestety wielu robi, to nie będą mogli znaleźć drogi wyjścia – żeby ją znaleźć, musieliby się o nią potknąć. We wszystkich sceptycznych erach widzimy namnożenie sekt i kultów. Biedny nieszczęśnik szukający wyjścia z labiryntu, będzie chodził od księdza do guru, do medium i z powrotem, bez zbadania żadnej z tych ścieżek w stopniu wystarczającym, aby zdobyć prawdziwy wgląd w swoje położenie. Wielu z nich porzuci całe to przedsięwzięcie jako beznadziejne oszustwo i zatraci się w zmysłowych przyjemnościach, które oferują przynajmniej chwilowe odwrócenie uwagi od ponurych faktów.

Wspierajcie w nich ten cyniczny i rozwiązły konstrukt umysłowy. Uczcie ich wyśmiewać starożytną mądrość i polegać na nowych i modnych fanaberiach. Szczególnie łatwo jest podkopać nauki, które nakazują powstrzymywanie chciwości i pożądania. Wątpliwości, przez które są zagubieni, nazywają rozsądkiem, ale nie zróbcie tego samego błędu, co oni. Prawdziwy rozsądek jest dla naszej sprawy bardzo niebezpieczny. Prawdziwie krytyczne badanie zjawiska istnienia jest właśnie metodą, dzięki której kilku tych uciążliwych może przeniknąć przez naszą sieć oszustwa. Upewnijcie się, że ich „krytyczne myśli” kierowane są pragnieniem. Nie pozwólcie zadać prawdziwych pytań.

Jeśli właściwie się ich poprowadzi, to mogą przejawiać najzabawniejsze przeciwieństwa. Będą wyśmiewać religię, ale bezwarunkowo wierzyć w codzienny horoskop. Będą udawać, że Karma jest przesądem, a w tym samym czasie unikać stanięcia na pęknięciach chodnika. Gdy zechcą usprawiedliwić aborcję, stwierdzą, że ludzki organizm jest jedynie nagromadzeniem komórek i impulsów elektrycznych, ale gdy będą chcieli trafić szóstkę w totka, poradzą się medium i spróbują się kontaktować z głodnymi duchami. Choć są dumni ze swojego nowoczesnego rozsądku, większość jest dość śmieszna w swoich przesądach. Wykwalifikowani naukowcy są często najgorsi ze wszystkich, bo dogmatycznie przywiązani do materialistycznej iluzji, nawet gdy natkną się na dowód czegoś przeciwnego. (Chociaż muszę przyznać, że mieliśmy ostatnio pewne trudności z fizykami – zaczynam podejrzewać przeciek).

Podsumowując, niech nadal zgadują! Namieszajcie im w głowach mnóstwem możliwości i pozwólcie krążyć w życiu bez celu. Nazwijcie moralność reżimem i ograniczającą represją. Chwalcie płytkie, szydercze podejście jako wnikliwą inteligencję. Pomniejszajcie ponadczasowe prawdy, a chwalcie jedynie te modne. Pozwólcie im być sprytniejszymi. Gdy zaczną sprzątać ten bałagan, będzie już za późno, a my zafundujemy im kolejną jazdę karuzelą.

***

Gdy Māra przegląda dane na monitorze, słychać lekkie stukanie do drzwi gabinetu i wchodzi inna, zachwycająca boginka z talerzem pełnym słodkości.
– Czas na przekąskę!
Podczas gdy Māra przygląda się jej z uznaniem, sekretarka mruży oczy. Pstryka palcami, gdy młodsza boginka wychodzi, sprawiając, że tamtej wyrastają ośle uszy.
Māra podnosi elegancką brew.
– Moja droga! Jestem zszokowany i zbulwersowany.
– Nie cierpię tej suki – syczy.
– Mmm. Masz tu jeden z tych smakołyków, są dosłownie boskie!

***

ÓSMA ARMIA – Złośliwość i Upór

Moja ósma Armia jest negatywnym odzwierciedleniem Pierwszej. Waszym obowiązkiem jest dopilnować, by istoty popadały w mentalne nawyki niechęci, wrogości, gniewu, nienawiści i złośliwości.

W naszym fachu, teoria jest podstawą, ale przejrzyjmy ją pobieżnie. Zawsze wtedy gdy istota ludzka nawiązuje kontakt z obiektem zmysłowym, tj. w każdym świadomym momencie, pojawia się związane z tym uczucie. Może być ono przyjemne lub nieprzyjemne, lub tak subtelne, że na dobrą sprawę neutralne. Uczucia te stanowią elementarny poziom życia umysłowego i na ogół są całkowicie naturalne i automatyczne. Najprostsze istoty nie podtrzymałyby istnienia bez upodobania do dobrze smakującego jedzenia i niechęci do szkodliwych czynników. Te podstawowe uczucia nie są naszym dziełem, jednakże możemy je wykorzystać, by zachęcić ludzi do pójścia o krok dalej.

W przypadku radosnych uczuć zadanie jest w dobrych rękach utalentowanych sług Pierwszej Armii. Waszą pracą jest rozwijanie mentalnego angażowania się w negatywne uczucia. Jeśli wspomniane istoty nie są uważnie świadome procesów mentalnych (a niewiele z nich jest, choćby minimalnie), możemy obrócić to proste, nieprzyjemne uczucie w cały zespół awersji i urazy. Nagie uczucie jest rzeczą chwilową, o niewielkim znaczeniu, ale och! Jaką możemy mieć z nim zabawę.

Oczywiście to prawda, że przez pomnażanie tej negatywności istoty dodają sobie całkowicie niepotrzebnego cierpienia do każdej nieuniknionej, fizycznej nieprzyjemności, przez które mogą przechodzić. To ich problem, nie nasz. My mamy pracę do wykonania.

Istota ludzka pochłonięta nieszczęściem czy gniewem, nie widzi jasno. Nie potrafi zobaczyć prawdziwej sytuacji i zacząć pracować nad ucieczką. Istnieje wiele trików, których możemy używać, żeby przekonać ją do iluzji. Jednym z najzabawniejszych jest „sprawiedliwy” gniew. Karmcie rozprzestrzeniającą się negatywność umysłu jej usprawiedliwianiem: „Skrzywdził mnie, okradł, obalił i pokonał!”. Ma to dodatkową wartość budowania ego.

Ostatnio poczyniliśmy wspaniałe postępy w tej dziedzinie, ich psychologia powszechna chwali teraz „upoważniający” aspekt takiego gniewu. Niech to, kto jest upoważniany przez tę metodę, pozostanie naszym małym sekretem.

Powiązanym z tym syndromem jest rozwijanie uczucia pokrzywdzenia. „O ja biedny” jest wspaniałym sposobem, aby wzmocnić pojęcie „mnie”. Wszystkie rodzaje wrogości działają z powodu tego, że człowiek rozumie wszechświat tylko w odniesieniu do położenia własnego ego. Tak długo, jak będą działać według tego założenia, nie zaczną widzieć jasno.

Mamy ogromny wybór emocji, z którymi możemy pracować. Jak na przykład bardzo delikatny i tymczasowy przebłysk niechęci do jadącego przed tobą na autostradzie kierowcy, który zbyt długo skręca w lewo. Albo tląca się uraza do nieuprzejmego szefa lub gorzka, trwająca całe życie nienawiść etniczna, która rozpala całe narody. Wszystko to jest przejawem tego samego i wodą na nasz młyn.

Można nawet sprawić, że poczują wrogość do martwych obiektów, zwłaszcza własnych tworów. Nie ma nic zabawniejszego od człowieka, który wpędza się w nieprzytomny gniew skierowany na jakąś niedziałającą prawidłowo maszynę.

Bezsens takiego działania nie powstrzymuje ich. Upór jest oślim odmawianiem wprowadzenia jakichkolwiek zmian. Gdy zainwestują pewną ilość energii emocjonalnej w urazę, puszczenie jej wydaje się porażką, bo to jak przyznanie, że przez ten cały czas byli głupi, a do tego nie mogą dopuścić.

Nasza pozycja w tym departamencie jest dość mocna. Gdy rozmnażają się na ziemi, robi się tłoczno i działają sobie na nerwy. Niemniej jednak musimy być czujni w związku z jednym, prawdziwym antidotum na wrogość. Jest to uczucie uniwersalnej miłującej dobroci.

Wzdrygacie się od samej nazwy, moi słudzy, ale muszę to nazwać po imieniu. W starym języku pali nazywa się to metta, u Greków było to agape. Jest to jedna z sił, której nie możemy pokonać. Zatem zatrzymujcie ją, zanim się rozwinie. Dyskredytujcie ją jako słabość. Staje się to łatwe, ponieważ współczucie traci obecnie na wartości. Stało się dość niemodne na przykład współczuć biednym. Nie wiedzą, że praktykowanie uniwersalnej życzliwości wymaga prawdziwej odwagi. Szczęśliwie dla nas, niewielu z nich posiada niezbędny zapał.

Jeśli któryś z nich zacznie praktykować rozwijanie umysłu, na przykład dzięki medytacji, to czas, żeby zdwoić wysiłki, ponieważ może uciec. Wspomniałem o tej kwestii w liście do jednej z pozostałych Armii, ale waszą specjalnością jest wiele rodzajów ataku na medytującego. Atakujcie przez ciało. Nieuniknione jest, że wysiłek pozostania w bezruchu spowoduje odczucie dyskomfortu u tych wijących się, małych nędzników. Wystarczy tylko odrobina zachęty z naszej strony, by przemienić to w zmartwienie lub rozczulanie się nad sobą.

Istnieje nieskończenie wiele niuansów. Może minąć bardzo dużo czasu, zanim uświadomią sobie, że cielesny aspekt bólu jest nieunikniony, ale zadawanie sobie psychicznego cierpienia jest całkowicie zbyteczne. Możemy także podsycać pretensję do nauczyciela, praktyki, jedzenia, pogody i niezliczonej ilości innych czynników zewnętrznych. Mogą się tarzać w tych drobnych nieszczęściach przez wiele godzin. Nie pozwólmy żadnemu z nich przed tym uciec!

***

Sekretarka ponownie bawi się pilotem, a w oknie widokowym pojawia się obraz zabójczo przystojnego piosenkarza zawodzącego do mikrofonu i ruszającego biodrami w tańcu. Bliski histerii ryk tłumu jest wyraźnie słyszalny w tle płaczliwej piosenki.
– Och! Po prostu kocham Elvisa!
Māra bierze myszkę i lekko nią porusza. Widać sławnego wykonawcę kilka lat później, jak z opuchniętą i bladą twarzą grzebie chwiejnie w szufladzie przy łóżku, szukając pomiędzy rozrzuconymi śmieciami środków nasennych.

***

DZIEWIĄTA ARMIA – Honor, Sława i Rozgłos

Z racjonalnego punktu widzenia trudno zrozumieć, dlaczego ludzie pragną sławy. Wydaje się ona niszczyć tak wielu utalentowanych spośród nich. Patologiczne nadymanie egoiluzji zaczyna być ponad siły zwykłej, śmiertelnej skorupki, a jednak tego pragną. Ktoś rozważny mógłby powiedzieć „mądry człowiek nie szuka rozgłosu”, ale jego rada niknie w tłumie śpiewającym „nie dopadnie cię żaden dreszcz” itp.

Musimy mieć jasność co do psychologicznej podstawy tego syndromu. Iluzja ego jest dla nich bardzo cenna. Niemniej jednak, ponieważ w rzeczywistości jest to zwykłe złudzenie, to tak naprawdę dość trudno ją podtrzymać i ogólnie wymaga to niesamowitego wkładu energii. Nie trzeba dodawać, że jest to energia stracona, bo nie wykorzystana do czegoś użytecznego. Jeśli to nierealne ego jest napompowane zewnętrznymi źródłami energii, takimi jak uwielbienie tłumów, to może być doświadczane jako czysty zysk. Oczywiście jest to wciąż iluzoryczne i bardzo niebezpieczne dla jednostki, ale jakże oszałamiające.

Do niedawna nasze zasoby w tym dziale były dość ograniczone. W starożytności sława oznaczała ogólnie bycie dobrze znanym przez mieszkańców własnego państwa-miasta, chociaż mogliśmy sobie poradzić trochę lepiej ze sporadycznymi imperatorami i temu podobnymi. Jednakże teraz stawka jest o wiele wyższa. Dzięki wynalezieniu technologii przekazywania obrazów z miejsca na miejsce, stało się możliwe rozpoznawanie jakiejś osoby na całym świecie. Wraz z możliwościami technologicznymi pojawił się potężny kult sławy. Masy pragną polepszyć swoją ponurą egzystencję dzięki podłączeniu się do życia swoich idoli. Jest to wspaniały system wzajemnego samozniszczenia.

Pospolici nałogowcy telewizyjni mogą uciec od własnego, prawdziwego życia, w namiastkę egzystencji świata astralnego. Bezowocne i żałosne, ale doskonale dopasowane do naszych celów. W niedługim czasie skończy się to tym, że zaczną atakować i pożerać swoje niegdysiejsze obiekty czci. Wygrywamy w obu przypadkach.

Oczywiście ten poziom sławy jest z konieczności ograniczony do garstki istot. Ale ciągle mamy do dyspozycji starszy, antyczny rodzaj sławy, który może usidlić o wiele więcej z nich. Jest to pragnienie – które może być nadmuchane do definitywnej obsesji – aby być znanym i szanowanym we własnym, malutkim otoczeniu. To prosty sposób na podsycenie płomieni ego. Jak długo ludzie przejmują się reputacją w pracy, pośród przyjaciół i znajomych, tak długo są uwięzieni w pojęciu siebie jako prawdziwych jednostek. Kiedy Joe słyszy, że wszyscy mówią: „Joe jest najlepszym mechanikiem w warsztacie”, wtedy jest przekonany o prawdziwości pojęcia „Joe, mechanik”. Tak samo dobrze to działa, gdy wszyscy mówią: „Joe jest najbardziej niechlujnym mechanikiem, jakiego widzieliśmy”.

Ogólnie rzecz biorąc, definiują siebie poprzez to, jak widzą ich inni. To jest „persona”, publiczna maska. Mają obsesję robienia dobrej miny, ostatecznie oszukują samych siebie i tracą kontakt z tym, kim naprawdę są – tak długo, jak patrzą na zewnątrz i nie są wewnątrz, bo obszar zewnętrzny jest naszym terytorium.

Ponadto innym potężnym źródłem przyjemności i bólu jest Pochwała i Obwinianie. Pozwólcie, że powtórzę, to jest jak kij i marchewka, za ich pomocą prowadzimy osła po ogrodowej ścieżce. Wydaje się nie mieć żadnego znaczenia, że obiekty są tu tak ulotne. Dążenie do rozpoznawalności jest potężnym źródłem pragnienia i stymuluje proces stawania się tak samo dobrze jak bardziej istotne nagrody.

Pochwała i Obwinianie są zwane doczesnymi wiatrami. Są jednymi z naszych najbardziej przydatnych sztuczek. Fakt, że są całkowicie pozbawione istoty, jest dla nas zabawny, ale dla nich niewidoczny. Sprawcie, żeby te wiatry ciągle wiały, trzymając istoty w Saṃsārze przez bardzo długi czas!

DZIESIĄTA ARMIA – Wysławianie Siebie i Oczernianie Innych

***

Māra wychyla się do tyłu na krześle, z rękami za głową.
– Czasami siebie zadziwiam. Mam na myśli to, że gdzie byłaby ta organizacja beze mnie? Gdybym nie był taki skromny, byłbym cholernie bliski doskonałości!
– Zawsze tak myślałam, Māro. A twoje armie są zdecydowanie nieubłagane!
– Co? Te niekompetentne dupki!? Gdybym nie bawił się bez przerwy w ich nianię, popsuliby wszystko w całym wszechświecie! W dzisiejszych czasach tak trudno jest o przyzwoitą pomoc! Ale nieważne…

***

Pozdrowienia dla mojej odważnej i potężnej Dziesiątej! Wasze zadanie jest decydujące, ale na szczęście dla nas, jest również łatwe. Ogólnie rzecz biorąc, ludzie mają kompletnie niedorzeczną postawę brania siebie na poważnie. Wydaje się, że niemożliwe jest dla nich mentalne odłączenie się od perspektywy ego. Jednym ze sposobów na wzmocnienie tej pierwotnej, poznawczej iluzji jest rozwijanie samouwielbienia. Sprawcie, by myśleli o sobie jako o prawdziwie wspaniałych i sprawiedliwych, napełnijcie ich dumą.

To jest zadanie dla pierwszej dywizji Dziesiątej Armii.

Samouwielbienie napędza wszystkie skazy. To arcydzieło iluzji. Patrzą w lustro przez różowe okulary. Są niezdolni do zobaczenia własnych błędów i jeżą się oburzeni, gdy ktoś im je wytknie. Oczywiście przez samouwielbienie napędzane jest także przywiązanie i zmysłowość. „W końcu, czy ktoś tak wspaniały jak ja nie zasługuje na trochę zabawy?” Rozpala także gniew, dziki gniew zadufanych w sobie, którzy myślą, że ich poglądy i opinie są właściwe, a wszyscy inni są idiotami. Tak zabawnie jest obserwować dwa zderzające się ludzkie ego.

Siły Dziesiątej mają do odegrania szczególną rolę w tych trudnych przypadkach, w których jednostka przejawia oznaki duchowego rozwoju. Jeśli ludzie zaczną się uwalniać z mocniejszych sideł pozostałych armii, często wtedy możemy obrócić przeciwko nim ich własne zwycięstwa – wspierać duchową dumę i arogancję. Szepczcie im do ucha o tym, jakimi są wspaniałymi, duchowymi istotami: „Spójrz na mnie, wspaniałego, świętego człowieka!”. To jest pułapka, w którą złapało się wiele ryb.

Nie przejmujcie się za mocno trafnością ich opinii. Są zdolni do najbardziej absurdalnego samooszukiwania się dotyczącego ich zasług. W końcu bardzo niewielu z nich rozwija talent do samoobserwacji, a jeszcze mniej jest zdolnych do prawdziwej samokrytyki.

Jednakże musicie być świadomi, że wielu z nich ma bardzo negatywny obraz siebie. Jeśli umiejętnie sobie z tym poradzicie, nie powinno to stanowić problemu. Negatywny czy pozytywny obraz siebie jest obrazem siebie i pozostanie podstawową percepcyjną halucynacją samopostrzegania, utrzymującą ich w niewoli. Zarówno pozytywne, jak i negatywne wersje bardzo dobrze służą naszym celom. Jeśli nie możecie przekonać ich, że są wspaniali, to skłońcie ich do ukarania siebie za bycie nieudacznikami. Pamiętajcie, że istnieją trzy rodzaje próżności: „Jestem lepszy niż ty, jestem gorszy niż ty i jestem równy tobie”. Każda z nich nadal jest próżnością i nadal wzmacnia dwoistość.

Tak naprawdę pojawiły się znaki, że w nowoczesnej kulturze forma negatywna stała się dominująca. Większość ludzi nie lubi siebie zbytnio. (Nie, żebym mógł ich naprawdę winić). To skomplikowane zjawisko, ale ostatecznie zakorzenione jest we wzroście materializmu. Kiedy człowiek zaprzecza podstawowemu, duchowemu poziomowi istnienia, wtedy życie staje się dość puste. Nie pozwólcie im zgadnąć, że to problem – zamiast tego przekonujcie ich, że jako jednostki są nieudolni. Postmodernistyczne środowisko jest dość obiecujące, jeśli chodzi o tę tendencję. Od rewolucji przemysłowej starali się za pomocą maszyn stworzyć materialistyczny raj, a teraz ich wynalazki sprawiają, że miliony ludzi stało się zbytecznych.

Zadaniem drugiej dywizji Dziesiątej Armii jest zachęcanie do oczerniania innych. To uzupełnienie samouwielbienia. Jest wiele istot, które będą się starały wychwalać siebie, poniżając innych. Nie dbają o to, że ta praktyka jest nielogiczna. Nieważne, że zawsze pogarsza to sytuację – i tak to robią. O wiele łatwiej jest krytykować czyjeś skazy, niż pracować nad własnymi. Macie dużo broni i taktyk – besztanie, plotkowanie, osąd itd. Jesteście głównym narzędziem wzbudzania wrogości i konfliktu. Często dało się zauważyć, że ludzie najchętniej krytykują te wady, którymi sami są zainfekowani. Naprawdę zabawnie jest to obserwować, ale oni nigdy nie widzą, kiedy dają się na to złapać. Wszelkie formy oczerniania innych oparte są na ułudzie bycia sprawiedliwym.

Plotka jest popularną formą tej ułomności. Każdy kocha skandale i nieważne, czy są prawdziwe, o ile są soczyste! Jak bardzo sprawiedliwi się czują, kiedy gdakają o czyichś grzeszkach! To drobna przywara, którą możecie wzbudzić wszędzie, gdzie zbierają się ludzie, w szkole, pracy, klubach, rodzinach itd. Dzięki długiemu doświadczeniu odkryliśmy, że to doskonale demoralizuje klasztory i inne wspólnoty duchowe.

Ale nie zapomnijcie o paskudniejszych formach krytyki. Złośliwe, osobiste ataki mogą zrujnować czyjeś życie. A jeszcze bardziej niszcząca jest odmiana zwana uprzedzeniem, gdzie podstawą wrogości są nieosobiste kryteria takie jak język czy kolor skóry. Chociaż może to brzmieć jak absurd dla racjonalnej istoty, ludzie potrafią tak się zaangażować w te głupoty, że całe narody popadają w chaos wojny. Wojna oczywiście jest aktywnością, którą należy wspierać, jako że jest wspaniałym pożeraczem wszelkich duchowych wartości.

Jednak subtelniejsze i głębsze szkody wyrządza fakt, że tak długo, jak ktoś szuka wad na zewnątrz, nie patrzy do wewnątrz. Na patrzenie do wewnątrz nigdy przenigdy nie możemy im pozwolić.

***

– Podpisz to: „Māra, Pan Narodzin i Śmierci, Pożeracz Istot i Ten, Który Kręci Kołem” itd. Wyślij jedną kopię do każdego z moich Przywódców Armii i jedną do mojego adwokata.
Sekretarka wychodzi, chichocząc i puszczając oczko. Māra zamyka pracowity dzień, szybko dokonując przeglądu rozległego imperium. Obserwuje ekran i skanuje wszechświat, patrząc, jak istoty rozpoczynają i kończą swoje istnienie.

Widzi jak moralni umierają i pojawiają się ponownie w niebie, niemoralni trafiają do piekła. Czas istot z piekła i nieba kończy się i pojawiają się ponownie na ziemi… ciągle na nowo w bezowocnych cyklach niszczeni przez wiatry pragnienia – wiatry podsycane przez wieki wysiłkami Māry.
Ale tam, na ekranie, w małej bambusowej chatce leży stara, umierająca kobieta. Nosi szaty, a jej głowa jest ogolona. Z cichą godnością prostuje słabe ciało na cienkiej, tkanej macie, leżąc na prawym boku.

Māra obserwuje to z niesmakiem – wie, boi się tego, co nadejdzie, ale nie może odwrócić wzroku. To tak bolesne i tak wciągające jak badanie spróchniałego zęba językiem. Mniszka cicho i spokojnie oddaje ostatnie tchnienie, a ekran migocze. Automatyczne oprogramowanie przeszukuje szybko wszystkie królestwa istnienia i wraca z przerażającą wiadomością o błędzie: „Istnienie nieznalezione”.
– Phi! Na szczęście nie tracimy zbyt wielu w ten sposób.

Māra nie pozwala sobie na zbyt długie rozważania na temat miejsca pobytu starej mniszki – to w niejasny sposób go niepokoi. Kontynuuje przeglądanie o wiele większej liczby łatwiejszych przypadków, które pozostają pod jego jurysdykcją. Krążą i krążą w kółko – w górę i w dół diabelskiego koła.

Māra, przez wieki zajęty pracą, złapał się w swoją własną sieć. Podczas relaksu po wypełnieniu zadań wyciąga grzebień z kieszeni kamizelki. Elegancki bóg-demon refleksyjnie czesze swoje lśniące, czarne włosy. Oczywiście próżność jest jedną z jego wad. Po kilku minutach patrzy na grzebień z platyny i kości tygrysa i mruży oczy, a jego oddech zatrzymuje się i w żołądku pojawia się chorobliwe uczucie.

Pomiędzy czarnymi włosami jest jeden siwy…

O autorze

thumb_Ven_Punnadhammo.jpg

Punnadhammo Ajahn
zobacz inne publikacje autora

Arrow River Forest Hermitage jest Theravadyjskim klasztorem i ośrodkiem medytacyjnym w północnym Ontario, pięćdziesiąt mil na południowy zachód od Thunder Bay stworzone z 92 akrów ziemi w przepięknym lesie mieszanym. Arrow River Community Center zostało założone przez Kema Anandę w 1975 roku. Czcigodny Punnadhammo rozpoczął tam praktykę w 1979 r., gdzie spędził rok odosobnienia w 1988/89. Następnie udał się do Tajlandii aby wyświecić się na bhikkhu.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL: Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.

gnu.svg.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0

cc.png

Oryginał można znaleźć na tej stronie: LINK

Źródło: ©1997 Arrow River Community Center via BPS

Tłumaczenie: Magdalena Kamińska (Maudgalyayana)
Redakcja polska: Alicja Brylińska
Czyta: Mieszko Mączyński

Image0001%20%281%29.png

Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/