Plik z napisami do ściągnięcia STĄD (kliknij prawym przyciskiem myszy i wybierz "zapisz jako")

Wciąż przychodzą spóźnialscy. Może powinniśmy zrobić tak, jak robiłem w szkole – jeśli się spóźnisz, to musisz iść do kąta? To byłby dobry pomysł? Karać ludzi, poddać ich presji? Dodatkowe 10 minut medytacji? Już tego nie robią w szkołach.

W porządku, myślę, że jest już nas dosyć. Wszystkie ważne osoby już są. W takim razie witam na dzisiejszej lekcji medytacji. Jeśli ktoś przyszedł na wprowadzenie do medytacji, to odbywa się ono w pokoju po mojej prawej. Są to cztery spotkania dla ludzi, którzy nigdy wcześniej nie medytowali. Więc jeśli już wcześniej medytowałeś, to lekcja tutaj jest dla ciebie. Co tydzień podczas takiego spotkania ja albo któryś z pozostałych mnichów lub mniszek, będziemy uczyli was podstaw medytacji oraz pokierujemy medytacją prowadzoną. Jednak zwykle zanim zaczniemy samą medytację, skupiamy się na jednym jej aspekcie i omawiamy go.

To moja pierwsza sobota od powrotu z odosobnienia, dlatego zacznę od zupełnych podstaw. Wszyscy na pewno słyszeliście o uważności [mindfulness]. W żadnej księgarni nie może dzisiaj zabraknąć działu o uważności.

To mi przypomniało starą historyjkę o człowieku, który poszedł do księgarni. Zapytał ekspedientkę: „Gdzie jest sekcja na temat samopomocy?”. Odpowiedziała: „Proszę pana, gdybym panu powiedziała, to by się mijało z celem”… to był żart. W każdym razie księgarnie są dzisiaj pełne książek o uważności. Jednak najważniejsze jest tak naprawdę to, gdzie tę uważność umiejscowisz, gdzie ją skierujesz. Każdy jest uważny, ale chodzi o to, żeby skierować swoją uważność w miejsca, które są bardzo, bardzo pożyteczne. W celu osiągnięcia wyciszenia, spokoju i przejrzystości. I, jak wkrótce zobaczycie w medytacji prowadzonej, pierwszym miejscem, w które kierujemy swoją uważność, gdy już usiądziemy i zamkniemy oczy, jest własne ciało. Po to, aby rozwinąć świadomość ciała. A co mam na myśli, mówiąc świadomość ciała? Nie to, by sprawdzać, jak bardzo jest spragnione albo głodne. Nie, czy jest duże czy małe, tylko to na ile jest zrelaksowane, a na ile spięte. Aby być świadomym doznań w swoim ciele: relaksacji lub napięcia. Dwie skrajne wartości tego samego wskaźnika. Ponieważ początkowym celem medytacji jest właśnie zrelaksowanie ciała. Spraw, żeby czuło się dobrze i wygodnie.

I mimo że jest to dopiero pierwsza część medytacji, jest ona bardzo ważna w życiu ludzi. Widzę, że jest tak wiele osób, których ciało w ogóle nie jest zrelaksowane – jest spięte. A jednym ze skutków jest to, że nie mogą w nocy zasnąć. Cierpią na bezsenność albo nie wysypiają się dobrze. Kiedy idą do łóżka, ich ciało jest tak spięte, że nic dziwnego, że nie śpią.

Dlatego naszym pierwszym celem w medytacji jest nauczenie się, jak zrelaksować ciało. Ale nie poprzestajemy na zwyczajnym zrelaksowaniu, tylko relaksujemy je bardzo głęboko. Nie wymaga to dużych umiejętności: relaksujesz ciało najlepiej, jak potrafisz, skupiasz się na częściach ciała, w których czujesz, że wskaźnik uważności pokazuje napięcie – wtedy możesz je rozluźnić, zrelaksować, dać im naprawdę głęboką ulgę.

Często porównuję to do spa, chociaż sam nigdy nie byłem. Ale wyobraźcie sobie, jak to musi być, wydać duże pieniądze na drogie spa, dać się wymasować gorącymi kamieniami, być polewanym aromatycznymi olejkami, wymasowanym, brać gorące kąpiele… po tym wszystkim czujecie się tak zrelaksowani. Spa kosztuje was olbrzymie pieniądze, ale tutaj macie jeszcze lepiej i nie wydajecie przy tym ani grosza. To jest dopiero stosunek wartości do ceny. Właściwie to wartości za darmochę. W każdym razie to działa – czujesz to. Czujesz, że twoje ciało jest naprawdę zrelaksowane i otwarte, czujesz jak wraca w nie zdrowie. Bóle i inne problemy po prostu się rozpuszczają. W medycynie azjatyckiej, w Chinach mówią że „chi” może płynąć bez przeszkód i dawać ci mnóstwo energii i zdrowia, kiedy się naprawdę porządnie zrelaksujesz. W Indiach nie mówią „chi”, tylko nazywają to „żywioł wiatru”. „Wiatr” może płynąć przez twoje ciało bez blokad, dzięki temu, że się relaksujesz. Wtedy właśnie tak się czujesz – przyjemnie. Odczuwasz otwartość i zdrowie. I to jest ważny etap w medytacji.

Jednak ja zawsze lubię dodać coś ekstra. Ta relaksacja i otwartość sprawia, że odczuwasz również ten piękny stan rozkoszy. Jest ci przyjemnie w twoim ciele. Wszystko jest takie miłe i swobodne.

Czasem ciężko jest znaleźć porównanie, ale nieraz odczuwamy taki stan, kiedy obudzimy się rano. Nie musimy nigdzie wstawać, jest nam wygodnie i przytulnie w łóżku. Po prostu cieszymy się tym rozkosznym doznaniem ciepła, wygody, komfortu, wręcz się rozpływamy. Zachęcam was, żebyście dostrzegli właśnie to uczucie.

Wydarza się wtedy ciekawa rzecz. Gdy będziecie w stanie dostrzec doznanie rozkoszy zrelaksowanego ciała, zauważycie, że idziecie jeszcze głębiej. Ta rozkosz przenosi was na nowy poziom niesamowitego zrelaksowania.

Więc to jest to, co robimy. Kierujemy naszą uważność na wskaźnik relaksacji. Zamiast odczuwać stres – wszyscy wiecie, jak to jest być zestresowanym – zamiast tego, możecie się odprężyć i być swobodni, otwarci, wtedy nic nie jest spięte. Nic cię nie ciągnie w tę czy tamtą stronę – jesteś wolny.

A kiedy już uda ci się zrelaksować ciało, tak że odczuwasz w nim rozkosz, możesz przejść do kolejnego etapu medytacji i zrobić to samo ze swoim światem umysłu i emocji. Wszystkie te myśli, zmartwienia i troski, które chodzą ci po głowie, są bardzo podobne do bólów, napięć i innych dolegliwości w ciele. Gdy twoje ciało jest spięte, zestresowane, czasem wręcz płonie – oczywiście, że nie jest to przyjemne. Nie jesteś swobodny. Tak samo z twoim umysłem, masz w nim bóle, rany, schorzenia i napięcia. I tak, jak właśnie uczyliśmy się relaksować ciało, teraz stosujemy dokładnie te same techniki w przypadku umysłu.

Powiedzmy, że medytujesz i przypominasz sobie, że dzisiaj przytrafiło ci się coś strasznego. Czujesz, jakie to wywołuje w twoim umyśle napięcie i stres. A dzięki temu, że jesteś świadomy tych wskaźników, czujesz, że czasem ten stres w umyśle się nasila, a czasem zmniejsza i podąża bardziej w kierunku ulgi i spokoju. Widzisz, jak wskaźnik się rusza, pokazuje więcej stresu lub więcej relaksu, ulgi.

Wtedy używasz swojej mądrości i wglądu: „Jak to się stało?”. „Jaką mój umysł miał postawę, kiedy poczułem ulgę?” „Co sprawiło, że to wydarzenie z dzisiaj, stało się mniejszym problemem?” „Jak ja to zrobiłem?” I za każdym razem zauważysz, że jest to postawa odpuszczania, bycia w zgodzie z trudnościami, zamiast walczenia z nimi. To bycie uprzejmym, otwieranie wrót swojego serca, to współczucie i uspokajanie wszystkiego. To są postawy, które zastosowane do świata emocji, dają mu ulgę. Niesamowite jest, jak świetnie to działa.

Weźmy przykład: kiedyś przydarzyło ci się coś złego. Poczuj, jakie to tworzy w tobie napięcie, jak odczuwany jest ten problem i zapytaj, jak możesz dać sobie ulgę. Bądź uprzejmy. Włącz współczucie. I zobaczysz, że to łagodzi problem. To tak, jak z twardą bryłą bólu w ciele, jeśli skierujesz w jej kierunku uważność i uprzejmość – zrelaksujesz ją, poczujesz, jak staje się coraz miększa i delikatniejsza.

Możesz doświadczyć, jak to wydarzenie z przeszłości cię ciągnie. Właśnie tym jest stres, czymś, co rozciąga cię z obu stron. Kiedy obserwujesz te zjawiska w umyśle, to tak, jakby cię rozciągały. Ale uczysz się, jak puścić z obu stron, tak że wszystko się relaksuje, jak lina, która nie jest już rozciągana. Staje się przyjemna i swobodna. W ten sposób twój świat umysłu się uspokaja. Zaczynasz zauważać wskaźnik spokoju i wskaźnik stresu w umyśle. Dostrzegasz, co czyni cię spokojniejszym, a co cię stresuje. I wkrótce podczas medytacji nauczysz się, jak przesuwać ten wskaźnik w kierunku coraz większej ulgi i spokoju.

Zauważasz też, co cię stresuje. Kiedy starasz się coś zrobić, kiedy walczysz, kontrolujesz albo próbujesz się czegoś pozbyć, to czyni cię to bardzo zestresowanym. Wkrótce, dzięki obserwowaniu informacji zwrotnych oraz tego, jak wygląda przyczyna i skutek, dzięki uważności, która jest we właściwym miejscu, nauczysz się, jak sprawić, żeby umysł naprawdę głęboko się zrelaksował. Przestajesz walczyć, uspokajasz się, jesteś uprzejmy i delikatny. Umysł tak dobrze się wtedy czuje. Zaczyna też czuć rozkosz. Umysł rozkoszujący się spokojem, bez żadnych zmartwień. Dałeś mu ukojenie, łagodząc te wszystkie zmartwienia przeszłości i przyszłości. Czujesz spokój, czujesz się dobrze. A kiedy dostrzeżesz rozkosz spokojnego umysłu, przyjemność staje się jeszcze większa. To dlatego dobrze cieszyć się medytacją.

Jednak, jak zobaczycie podczas medytacji prowadzonej, wielu ludzi nie potrafi utrzymać tego stanu przyjemnego spokoju, ciągle chcą czegoś więcej i przez to wszystko psują. Dlatego na pewnym etapie medytacji zasugeruję wam, żebyście, jeśli chcecie, zaczęli być świadomi swojego oddechu. Czasem oddech jest szorstki, czasem miękki. Czasem długi, czasem krótki. Oddech może wskazać ci, jak się ma twój umysł. Wiecie, kiedy się zdenerwujecie, oddychacie bardzo szybko. Kiedy jesteście zrelaksowani, wasz oddech jest bardzo powolny. Tak więc oddech jest również wskaźnikiem twojego zrelaksowania.

Dlatego podczas medytacji zasugeruję wam – bo to nie są rozkazy, a jedynie sugestie – abyście skierowali uwagę na oddech. A rozumiem przez to jedynie: czy wdychacie, czy wydychacie? Które z tych dwóch? Jak możecie się tego dowiedzieć? Chodzi o jakiegoś rodzaju odczucie, gdzieś w twoim ciele – nie obchodzi mnie gdzie – które mówi ci, co robi twój oddech. To właśnie obserwujesz. Zobacz, na ile możesz zrelaksować ten oddech. Zrelaksuj go maksymalnie. Gdy wszystko staje się bardzo spokojne, wyciszone, nieruchome i piękne – to właśnie nasza medytacja. Sprawdź, jak wiele spokoju i bezruchu jesteś w stanie osiągnąć. Tak, żeby wszystkie te wskaźniki poszły w stronę bezruchu i spokoju przy pomocy twojej uważności. Nic prostszego.

W takim razie spróbujemy. Ci z was, którzy długo siedzieli, mogą wstać i porozciągać trochę nogi. Za to reszta może już usiąść na swojej poduszce do medytacji, ławeczce, krześle, czy na czymkolwiek siedzicie – usadówcie się tak wygodnie, jak tylko możecie. Muszę też przypomnieć tym, którzy przyszli później, że prowadzimy tutaj lekcję dla tych, którzy już trochę medytowali. Jeśli przyszliście na wstęp do medytacji, to ta lekcja odbywa się w pokoju po mojej prawej. Będziemy siedzieć przez mniej więcej 45 minut, więc może to być trochę za długo, jeśli dopiero zaczynacie medytować. W każdym razie zobaczmy, co się stanie. Wyłączcie też telefony i inne urządzenia, które hałasują.

I podczas gdy zamykacie oczy, możecie, tak jak ja, poziewać albo głęboko odetchnąć, żeby pomóc ciału się zrelaksować, nawet nieco sztucznie. Pierwszym celem medytacji jest to, żeby poczuć się komfortowo, na swoim krześle, poduszce, czy na czymkolwiek siedzicie. Jeśli opierasz się o ścianę, upewnij się, że plecy mają się naprawdę dobrze. Poświęć też szczególną uwagę swojemu tyłkowi, który styka się z podłożem. Możesz się powiercić, żeby zająć dobrą pozycję.

Zamykacie oczy, ale nie ściskacie ich. Pozwalacie, aby były delikatnie zamknięte, bez wysiłku. Teraz przenieście uwagę na swoje ciało, szczególnie zwróćcie uwagę na ile jest spięte, a na ile zrelaksowane. Wtedy powinniście być w stanie skupić się na jednym miejscu w ciele – tym, które jest najbardziej spięte, obolałe, które najbardziej wam dokucza.

Bądź świadomy tego miejsca.

Zobacz, co sprawia, że staje się ono mniej spięte, dokuczliwe, bardziej zrelaksowane, że jest ci tam lepiej. Jesteś świadomy tej części ciała, która jest najbardziej dokuczliwa. Dla mnie jest to teraz zatkany nos. Jestem świadomy tego jednego obszaru, z wyłączeniem wszystkich innych. I zauważam napięcie. Eksperymentuję – co sprawia, że to napięcie w nosie się zmniejsza? Co sprawia, że się zwiększa? Istnieje pewien rodzaj nastawienia umysłowego, które nazywam odpuszczaniem. Innym razem nazywam je uprzejmością. To właśnie ono zmniejsza napięcie. Stosuję je i dostrzegam informację zwrotną, jak wskaźnik spokoju rośnie, a stres i irytacja się zmniejszają.

Czasem może to zająć wiele minut, ale nie obchodzi mnie to. Przez cały ten czas staję się bardziej zrelaksowany, spokojniejszy. Cały czas czuję się coraz lepiej. A jeśli czujesz, że musisz się podrapać, albo zakaszleć – proszę, zrób to. To również ważne.

Kiedy już jeden obszar ciała się zrelaksuje, mogę przenieść swoją uwagę w inne miejsce i zrobić to samo. Odczuwam intensywność nieprzyjemnych doznań. Sprawdzam, co mogę zrobić, żeby je zrelaksować samym tylko nastawieniem umysłu, podejściem do nich. W moim małym świecie, nie niepokojonym przez innych, mogę dać temu procesowi tyle czasu i uwagi, ile potrzebuję. Tak żeby osiągnąć jakieś rezultaty. Czuję, jak mój nos się przetyka. Gardło się relaksuje. I kontynuuję, dopóki nie zrelaksuję tej części ciała tak bardzo, jak tylko mogę.

Od czasu do czasu ponownie pojawia się w nas napięcie. Tak jest, kiedy coś zrobimy, kiedy pojawia się nasza ingerencja – wtedy znowu odpuszczamy. Za każdym razem kierujemy się do obszaru ciała, który wymaga uwagi. Są takie obszary, którym w ogóle nie poświęcasz czasu. Teraz jest na to czas. Szczególnie, jeśli masz jakieś schorzenie, uraz albo ból, umieść swoją uwagę w tym miejscu ciała. Bądź świadomy, jak bardzo jest spięte, obolałe. I naucz się umiejętności relaksowania go. Uważność przez cały czas daje ci informację zwrotną, mówi ci, jak się masz. I robisz tak, aż czujesz się w ciele naprawdę dobrze. Opisuję to jako uczucie mrowienia w całym ciele. To tak, jakby ktoś robił ci masaż. Te wszystkie miejsca, które były napięte, teraz się rozluźniają, tak że nic im już nie ciąży. I czujesz nie tylko, że ciału jest dobrze, czujesz też, że to jest stan, w którym dokonuje się uzdrawianie. Ciało jest rozluźnione, otwarte na powrót do zdrowia.

Możecie poświęcić więcej czasu na ciało lub, jeśli chcecie, zróbcie teraz to samo w swoim świecie emocji, w świecie wewnętrznym. Bądźcie świadomi tego, co wydarza się w waszym umyśle, zauważając, jak wiele jest w nim napiętych miejsc. Pozwólcie umysłowi wybrać jedno. Być może coś z przeszłości albo jakąś obawę o przyszłość. Pozwólcie umysłowi być z tym bólem. Poczujcie wskaźnik napięcia i sprawdźcie, co musicie zrobić, żeby zrelaksować to emocjonalne napięcie. Jak złagodzić problem? Dać ukojenie umysłowi, jakbyś masował obolałą część ciała – z tym, że teraz robisz to z umysłem. Tak żeby ulżyć bolesnemu wspomnieniu z przeszłości albo jakiemuś strasznemu lękowi o przyszłość.

Gdy już poradziłeś sobie z jednym wspomnieniem z przeszłości, czy strachem o przyszłość, zajmij się kolejnym, tak żeby cała twoja przeszłość zaznała ukojenia, a twoja przyszłość przestała być problemem – by stała się spokojna, otwarta i wolna. Tak byś mógł odpocząć w chwili obecnej. W miejscu, w którym tworzysz swoją przyszłość. Odpoczywając w tej chwili, uspokoiwszy przeszłość i przyszłość, czujesz na ile jesteś w tej chwili zrelaksowany, a na ile spięty. Sprawdź, co musisz zrobić, żeby uczynić tę chwilę bardziej komfortową i przejrzystą.

Jeśli chcecie zacząć być świadomi swojego oddechu, po prostu bądźcie świadomi wdechu, bądźcie świadomi wydechu. Zauważcie, na ile wasz oddech jest zrelaksowany i jak go jeszcze bardziej zrelaksować.

Zbliżamy się do końca medytacji. Sprawdźcie, jak się czujecie. Jak spokojni się staliście? Jak nieporuszeni? Tak właśnie działa medytacja. Nacieszmy się nią jeszcze przez parę chwil. Uderzę teraz trzy razy w gong. Po trzecim uderzeniu zakończcie medytację.

Świetnie. Jeśli transmisja na żywo zadziałała, będziemy mogli odpowiedzieć na kilka pytań z różnych zakątków świata. Te lekcje medytacji są sławne na całym świecie, oglądają je ludzie z wielu różnych krajów.

Podczas gdy czekamy – czy są jakieś pytania z sali?

[niewyraźnie]

Gdy masz jakieś schorzenie, najpierw układasz ciało tak wygodnie, jak to możliwe. Potem skup się na miejscu, w którym masz dolegliwość i sprawdź, jak możesz je odprężyć. Jak złagodzić napięcie i niepokój tej choroby albo bólu, tak że wkrótce to wszystko staje się na tyle ukojone, że znika. Zrelaksowałeś to. Cudowną rzeczą jest, że kiedy wejdziesz w głęboką medytację, to po niej twoje choroby znikają. Widziałem to wiele razy. I to naprawdę niesamowite.

W porządku, anegdotka: wiele lat temu, pierwszy raz pojechałem do Canberry, żeby wygłosić serię wykładów. Gospodarz wszędzie mnie oprowadzał i pokazywał wiele rzeczy. Trwało to cały dzień, po drodze jeszcze się zgubiliśmy. To był jeden z tych dni bez wytchnienia, a od samego rana było mi bardzo zimno. Więc pod koniec dnia okazało się, że jestem mocno przeziębiony, a miałem wygłosić publiczny wykład w dużej świątyni! Było to ogłaszane! Przyszło mnóstwo ludzi, a kiedy tylko spróbowałem wygłosić mowę, między każdym zdaniem kichałem, kaszlałem, leciało mi z nosa i uszu – to było obrzydliwe. Po piętnastu minutach wiedziałem, że nie będę w stanie wygłosić mowy, więc zaproponowałem, żebyśmy wszyscy pomedytowali. Pomedytowaliśmy pół godziny, a potem wygłosiłem piękną mowę, bez kaszlnięcia, bez kichnięcia, to naprawdę robiło wrażenie. Ludzie mówili: „Łał! Czy to możliwe? Był przeziębiony, leciało mu z nosa – nie przyśniło nam się to”. Nie że to było konieczne – czasami jesteśmy leniwi i nie robimy pewnych rzeczy, dopóki nie chcemy albo raczej nie musimy. Więc po prostu siadasz, a po czasie przeziębienie mija. A po tym wygłosiłem tę piękną, płynną mowę, bez żadnych przerw. Ludzie mówili: „Łał, to ciekawe, ta medytacja naprawdę działa”. Bo tak jest, ona działa.
W porządku, są już pytania? Spisują je, to trochę potrwa.

Ludzie uczą się medytacji w szpitalach, żeby poradzić sobie z bólem i chorobami, i ma to bardzo pozytywne skutki. A są to ludzie, którzy nigdy wcześniej nie medytowali! Jeśli wcześniej medytowałeś, i wiesz co robić, to będzie świetne i zdarzy się wiele nietypowych rzeczy.

Pamiętam tego tybetańskiego mnicha, który kiedyś robił figle lekarzom, którzy podłączyli go do ECG i EEG, a on co chwilę zatrzymywał i ponawiał sygnał. Mieszał im w danych. Medytacja jest naprawdę potężna, może zdziałać wiele niesamowitych, małych i dużych rzeczy. Ale w szczególności czyni cię naprawdę zdrowym. Pozwala też radzić sobie z chronicznym bólem oraz innymi rzeczami, z którymi musimy się zmagać w życiu.

Przez ostatni rok lub dwa badam temat uważności. Czym ona tak naprawdę jest? To jest bycie świadomym czegoś i dostrzeganie, jak się to zmienia. Jest tak wiele rzeczy, których można być świadomym podczas medytacji lub w życiu. Więc szczególnie w medytacji bądźcie świadomi naprawdę istotnych elementów, w przypadku ciała – relaksacji, spokoju. W przypadku umysłu, podobnie – spokoju, zamiast poirytowania, niepokoju. Wszyscy ci, którzy się martwią o nieustannie pojawiające się myśli, obserwują niewłaściwą rzecz. Skąd to myślenie się bierze? Co jest pod spodem? Myśli biorą się z tego poruszenia pod spodem, z braku spokoju. Kiedy jesteśmy spokojni, doświadczamy tego pięknego wyciszenia, myśli nie mogą się pojawić. Po prostu ich tam nie ma. Więc nie starajcie się przestać myśleć, robicie to od setek lat. Zatrzymać to, zatrzymać tamto – dolewacie tylko oliwy do ognia, bo nie umieszczacie uwagi we właściwym miejscu. Próbowaliście kiedyś coś naprawić np. auto? Czasem długo głowicie się co się stało, a po czasie dostrzegacie oczywiste rozwiązanie i po chwili nie ma problemu.

To tak, jak na odosobnieniu, na którym kiedyś uczyłem (biedni Singapurczycy, zawsze coś im się przytrafia). Jeden czy dwa tygodnie temu uczyłem na odosobnieniu w Jhana Grove i okazało się, że nie działa nagłośnienie. Danya była za granicą, a pozostali nie wiedzieli, jak to włączyć. A na odosobnienie przyszli naprawdę ważni biznesmeni, inżynierowie z Singapuru. Musiałem więc mówić bez nagłośnienia. Po mowie spytałem, co się stało – ktoś powiedział, że wszystko jest zamknięte w szafce, a oni nie mają klucza. Ja wtedy mówię: „Popatrz tutaj, nie jest włączone do gniazdka”. Wystarczyło tylko podłączyć do gniazdka! Zamiast szukać gdzie indziej. Kiedy uważność jest w niewłaściwym miejscu, nie da się zobaczyć rozwiązania.

W porządku, pytania z zagranicy. Bardzo dobrze. Pierwsze pytanie: „Jak wykonywać poprawną medytację, gdy staje się ona anapanasati i prowadzi do bólu głowy”.

Co rozumiesz przez „staje się anapanasati”? Może chodzi ci o to, że stajesz się świadomy swojego oddechu, ale ciągle boli cię głowa? Pozwól wtedy, żeby ten ból głowy stał się najważniejszą rzeczą na świecie. Wtedy wdychasz bólem głowy, wydychasz bólem głowy. Możesz tutaj użyć jednego z tych trików. Kiedy wdychasz, wyobraź sobie, że wdychasz miłującą dobroć, współczucie, łagodność, a gdy wydychasz, że wychodzi z ciebie ból, napięcie. Jeśli chcesz, możesz dodać wizualizację. Nie wiem, jak wyobrażacie sobie spokój i zdrowie, może jako piękne, złote bąbelki, które wlatują ci przez nos do głowy i łagodzą ból. A wszystkie te potworki, demony i inne niefajne rzeczy, wszystko to wychodzi ci przez nos, gdy wydychasz. Wdychasz spokój i zdrowie, a gdy wydychasz – odpuszczasz. To świetny trik, ale musisz się zaangażować i wykonać go właściwie, z życiem. Nie tylko: „Wdycham spokój, wydycham i odpuszczam… phi, to nie działa”. Musicie wykazać pełne zaangażowanie, wyobraźcie sobie ten spokój, to zdrowie najlepiej, jak potraficie. Namalujcie obraz tego, nie musi być dokładny, wystarczy, że naprawdę do was przemawia. Ja wyobrażam sobie piękne małe, musujące bąbelki – wchodzą i uzdrawiają ból. A sam ból, wszystkie te obrzydliwe rzeczy wychodzą mi przez nos, gdy wydycham. Rób tak przez 10 minut, a twój ból głowy zniknie.

Następne pytanie: „Gdy zaczyna się medytować, jak długo i jak często to robić?”.

Nie chodzi o to, jak długo medytować, tylko kiedy medytować. Mam takie powiedzenie: kiedy jest najlepszy, a kiedy najgorszy czas na medytację? Najlepszy czas na medytację jest teraz, a najgorszy później. Jak długo medytować? Tak długo, jak sprawia ci to przyjemność. Jak długo jesz? I jak często jesz? Gdy jesteś głodny – jesz, jeśli jesteś naprawdę głodny, jesz długo, duży posiłek. Czasem w ogóle nie jesteś głodny, więc jesz tylko trochę, bo to ci wystarcza. Tak samo jest z medytacją, jeśli twój umysł, twoja duchowa istota jest naprawdę głodna spokoju i życzliwości, lepiej sprawić sobie duży posiłek, pomedytować długo. Ale jeśli masz się całkiem nieźle, możesz zrobić sobie małą medytację.

Ostanie pytanie: „Podczas medytacji czasem nie wiem czy śpię, czy medytuję. Skąd to wiedzieć?”.

Zupełnie się o to nie martw, zwracaj uwagę na to, jak jesteś zrelaksowany. Czasem ludzie są ospali, ale to dlatego, że są zmęczeni. W medytacji i psychologii nazywa się to deprywacją snu. Nie śpisz wystarczająco długo i głęboko, więc kiedy zaczynasz medytować twój mózg myśli: „Aha! Teraz mogę się wyłączyć i nadrobić braki w odpoczynku”. Pozwól mu na to, bo on tego potrzebuje. A po czasie obudzi się sam z siebie. Więc jeśli nie wiesz czy śpisz, czy medytujesz, kompletnie się tym nie przejmuj, nie musisz tego wiedzieć. Po jakimś czasie zobaczysz, że odpowiedź jest bardzo jasna, jesteś bardzo wyciszony, ale też bardzo świadomy, superświadomy. A wiesz, że jesteś superświadomy, że naprawdę medytujesz, bo twoja uważność rośnie. Nie wiem czemu inni o tym nie mówią – tak właśnie się dzieje. Twoja uważność staje się naprawdę silna, później supersilna, mam tu na myśli to, że wychodzisz na zewnątrz, a drzewo, które widzisz, eksploduje kolorami. To nie tak, jak widzisz na co dzień – widzisz głębiej, a to, co widzisz jest niesamowicie bogate.

Jedna z moich głupich, ale prawdziwych opowieści. Byłem na 15-dniowym odosobnieniu w swojej jaskini. To mój urlop, moje wakacje. Oczywiście nie wygłaszałem żadnych wykładów, z nikim nie rozmawiałem ani nie wykonywałem żadnej pracy, po prostu medytowałem codziennie przez cały dzień. Przez 15 dni z rzędu, nie wypowiadając żadnego słowa. Masz wtedy naprawdę głębokie medytacje. I to oczywiste, że twoja uważność staje się wtedy naprawdę potężna. Pierwszego dnia po odosobnieniu, podczas obiadu – zapamiętałem to wyraźnie – pierwszą rzeczą jaką zjadłem, jaką włożyłem do ust, była łyżka puree z zielonego groszku. I mówię szczerze, to dosłownie eksplodowało w moich ustach. Smak był tak niesamowity, nigdy w życiu nie jadłem tak dobrego puree z groszku. A to po prostu moja uważność była tak niesamowicie silna, że po spróbowaniu czegokolwiek, choćby marchewki, ta jej „marchewkowość” była tak intensywna. A to zwyczajna marchewka. Cokolwiek spróbujesz, masz wrażenie, że twoje ciało jest naelektryzowane. To dlatego, że twoja uważność, wrażliwość jest naprawdę pobudzona. To jest mocna, a potem supermocna uważność. Kiedy patrzysz na coś zwyczajnego, jak ta wykładzina – łał… patrzcie na to. Nie oszaleliście, po prostu wasz umysł się otwiera i widzicie znacznie głębiej. Wtedy wiecie, że nie jesteście śpiący. A właściwie, kiedy osiągniesz te stany, nie jesteś w stanie spać, nie śpisz w nocy – naturalnie, masz mnóstwo naturalnej energii. Ale jeśli jesteś trochę śpiący – w porządku. Biedactwa. Tyle myślicie, martwicie się, zróbcie sobie przerwę. Nawet kiedy medytujecie, oprzyjcie się o ścianę, żebyście się nie przewrócili.

W porządku, ktoś jeszcze ma jakieś pytanie? Nie? Nawet mówiąc o spaniu, ludzie zaczynają ziewać. Pokłońmy się 3 razy – ci z was którzy chcą, a potem możemy skończyć.

O autorze

brahm.jpg

Brahmavamso Ajahn
zobacz inne publikacje autora

Czcigodny Ajahn Brahmavamso Mahathera (znany jako Ajahn Brahm), właściwie Peter Betts, urodził się w Londynie 7 sierpnia 1951 roku. Obecnie Ajahn Brahm jest opatem klasztoru Bodhinyana w Serpentine w Australii Zachodniej, Dyrektorem ds. Duchowych Buddyjskiego Towarzystwa Stanu Australia Zachodnia, Doradcą ds. Duchowych przy Buddyjskim Towarzystwie Stanu Wiktoria, Doradcą ds. Duchowych przy Buddyjskim Towarzystwie Stanu Australii Południowej, Patronem Duchowym Bractwa Buddyjskiego w Singapurze oraz Patronem Duchowym ośrodka Bodhikusuma Centre w Sydney.

Artykuły o podobnej tematyce:

Sprawdź też TERMINOLOGIĘ


Poleć nas i podziel się tym artykułem z innymi: Facebook

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL: Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.

gnu.svg.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0

cc.png

Oryginał można znaleźć na tej stronie: LINK

Źródło: http://www.bswa.org

Tłumaczenie: Marcin Sulski
Redakcja polska: Alicja Brylińska

Image0001%20%281%29.png


Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/