Tytuł: Próbując znaleźć tą słodką.

O autorze: Ajahn Viradhammo

Wersja pdf:

zobacz źródło

print

Wersja scribd:

Na podstawie mowy wygłoszonej w czerwcu 2002 roku w Klasztorze Bodhinyanarama w Nowej Zelandii.

bz_0022.jpg

Nazwij to pięcioma skandhami procesem psychofizycznym, doświadczeniem ciała-umysłu lub życiem. Jeśli się porusza nie chwytaj go. Uwalniaj i odpowiadaj życiu bardziej z empatią i hojnością niż z chciwością, lgnięciem i całym, związanym z tym stresem.

Coś przeczytam na początek. Będzie to fragment z książki Ken’a Wilber’a “Bez granic”.

„Ruch wycofywania się i odkrywania zaczyna się w momencie gdy świadomie doświadczasz rozczarowania życiem. Przeciwnie do najbardziej uczonych opinii to uporczywe uczucie zniechęcenia życiem nie jest oznaką “choroby psychicznej” czy niedostosowania społecznego lub też dysfunkcji osobowości. Dzieje sie tak ponieważ pod tym elementarnym niezadowoleniem z życia i egzystencji ukryty jest zalążek wzrastającej inteligencji - szczególnej inteligencji pogrzebanej pod ogromną warstwą społecznych złogów. Ktoś , kto zaczyna doznawać cierpienia życia w tej właśnie chwili budzi się do głębszej rzeczywistości – rzeczywistości prawdziwszej ponieważ cierpienie rozbija na kawałki cały ogrom naszych zwyczajowych wyobrażeń o życiu i zmusza nas do bycia przytomnym w pewien szczególny sposób pozwalający widzieć uważniej, czuć głębiej, zmagać się z naszym światem w sposób, którego dotąd unikaliśmy. Prawdziwe w zupełności jest powiedzenie, że cierpienie jest pierwszą łaską. W pewnym sensie cierpienie jest niemalże czasem radości bo świadczy o twórczym wglądzie. Oczywiście jedynie w pewnym sensie. Niektórzy lgną do własnego cierpienia jak matka do swojego dziecka, obnosząc się z nim jak z jakimś ciężarem, którego nie mają odwagi upuścić. Nie stają przytomnie twarzą w twarz z cierpieniem…”

Wyszło to oczywiście spod pióra dobrze odżywionego, należącego do klasy średniej Amerykanina. Nie miałoby raczej zastosowania w przypadku Palestyńczyka z obozu dla uchodźców w Hebronie. Tak czy inaczej, zrozumiałym jest, że jeśli już zabezpieczone mamy podstawowe warunki egzystencji i żyjemy w społeczeństwie obywatelskim mamy możliwość kontemplowania Dhammy. W tym przypadku cierpienie, stres i różne formy niezadowolenia mogą być pouczające i co za tym idzie, mogą być źródłem duchowego postępu i dojrzałości. Nasza cyniczna “strona” może zażartuje: “Jeszcze jedno takie doświadczenie ‘postępu’ a będzie po mnie.” Natomiast nasza bardziej szczera “strona” zostanie pobudzona do aspirowania w kierunku uwolnienia sie od ułudy – żeby widzieć jasno, czuć głęboko i kontaktować sie z samym sobą i otaczającym światem w sposób jakiego dotąd unikaliśmy.

Mogą nam się przydarzyć rodzaje lęków, których od niepamiętnych czasów unikaliśmy, ale ostatecznie, z różnych zresztą względów skłonni jesteśmy je obserwować i zgłębiać w celu zrozumienia. Ma teraz szansę pojawić się wgląd i uświadomienie głębszych prawd.

Te bardziej prawdziwe, bardziej dogłębne rzeczywistości składają się na Właściwe Rozumienie, pierwszy składnik Ośmiorakiej Ścieżki

Chciałbym żebyśmy przyjrzeli się części naszych śpiewów porannych w celu pogłębienia owego Właściwego Rozumienia. W szczególności zastanówmy się nad pięcioma skandhami.

Właściwe Rozumienie jest w zasadzie wglądem, jakiego potrzebujemy żeby rozpocząć zadanie buddyjskiego wyzwolenia. Podobnie potrzebujemy nieco rozumienia gdy zaczynamy jakiekolwiek przedsięwzięcie – tworzenie ogródka, czy budowanie nowego domu. Być może nasze rozumienie jest bardzo ogólne na początku – uczymy się w trakcie, ale przynajmniej mamy jakieś wyobrażenie o kształtowaniu naszego życia, według nauk Buddy.

Musimy zrozumieć logikę owego postępu. Nie polega to jedynie na gromadzeniu wiedzy czy przyswajaniu informacji. Ta wiedza musi wniknąć głęboko w nasze serce, żebyśmy mogli zdobyć właściwą wiarę, właściwe przekonania i właściwą inteligencję, i mogli rozwijać życie w skuteczny, i prowadzący do wyzwolenia sposób. Żeby to pojąć należy zrozumieć naukę o Pięciu Skandhach.

Gdy zajrzymy do naszego śpiewnika znajdziemy tę naukę wyłożoną w szczegółowy sposób:

„….narodziny są cierpieniem (dukkha), starzenie się jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem, smutek, lament, ból, żal i rozpacz są cierpieniem, przebywanie z kimś nielubianym jest cierpieniem, oddzielenie od kogoś lubianego jest cierpieniem, niespełnienie pragnień jest cierpieniem. Słowem pięć przedmiotów przywiązania jest cierpieniem.”

Dukkha tłumaczy się jako stres, cierpienie, ból, nieszczęście, niezadowolenie. Pięć przedmiotów przywiązania to Pięć Skandh. Skandhy natomiast to fizyczne i psychiczne składowe osobowości i doświadczenia zmysłowego w ogóle. Według buddyzmu więc, problem ludzkiego cierpienia bierze się z przywiązania do Pięciu Skandh.

Skandhy to kategorie psycho-fizycznego doświadczania ujęte w następujące pięć grup:
1. Rupa czyli ciało, zjawisko fizyczne.
2. Vedana – czucie, przyjemność (wygoda), ból (stres), ani przyjemność ani ból.
3. Sañña to percepcja bazująca na pamięci. Na przykład, jeśli mówię o Ajah’nie Chah, większość z was wie prawdopodobnie kim był, niektórzy nie wiedzą. Jeśli poznaliście go posiadacie pewne szczególne wyobrażenie o nim, ale jest ono inne od mojego, ponieważ nasze doświadczenia z Ajahn’em są różne. Nasze wspomnienia są różne i dlatego nasze postrzeganie jest inne.
4. Sankhara ma bardzo szerokie znaczenie: formowanie, zespół, tworzenie, fabrykowanie. W kontekście pięciu skandh definiowane jest to jako mentalne formowanie, całość psychicznych konstrukcji składających się na procesy myślenia i zastanawiania się, planowania, martwienia się i tak dalej.
5. Viññana – to świadomość, pojmowanie, akt zauważania danych zmysłowych, oraz idei pojawiających się w naszym umyśle. Mamy więc świadomość oka, świadomość nosa, ucha, języka, ciała i umysłu.

Gdy po raz pierwszy spotykamy się z tymi definicjami być może będą one nieco zniechęcające i zagmatwane, ale musimy zacząć od Właściwego Rozumienia żeby perspektywa z jakiej przyglądać się będziemy świadomości była zgodna z Naukami.

Problemem jest przywiązanie do pięciu skandh. Przywiązujemy się do doświadczenia zmysłowego. Przywiązujemy się do ciała. Przywiązujemy się do czucia. Przywiązujemy się do percepcji. Przywiązujemy się do koncepcji i idei. Przywiązujemy się do świadomości. Odwrotność zaś tego, nie-przywiązanie jest jedynym sposobem w jaki przedstawić można wyzwolenie, wolność od cierpienia.

Kontynuując śpiewy mamy dalej:
• rupupadanakkhandho (przywiązanie do form)
• vedanupadanakkhandho (przywiązanie do czucia)
• saññupadanakkhando (przywiązanie do postrzegania)
• sankharupadanakkhando (przywiązanie do tworów mentalnych)
• viññanupadanakkhando (przywiązanie do świadomości)

Upadana tłumaczy się jako przywiązanie, więc otrzymujemy: rupa + upadana + khandha = rupupadanakkhandha jest to przywiązanie do zespołu cielesności, do formy. Podobnie z pozostałymi czterema zespołami. Zatem pięć tych zespołów rupa (forma), vedana (czucie), sañña (postrzeganie), sankhara (twory mentalne) i viññana (świadomość) tworzy przedmioty przywiązania.

Tak więc, żeby osiągnąć Właściwe Poglądy i Właściwe Rozumienie musimy zrozumieć ten kluczowy element buddyjskiego podejścia. Szukanie najgłębszego duchowego spełnienia w skandhach czy doświadczeniu zmysłowym jest nieporozumieniem. Jest to jak szukanie gorącego posiłku w lodówce. Jeśli się tego na prawdę nie zrozumie, nie uchwyci tego intelektualnie, można zmarnować cały swój czas szukając w niewłaściwym miejscu. Tak jak w tej zabawnej anegdocie o mistyku Sufi Nasrudinie.

Nasrudin siedział przed arabskim sklepem z przyprawami. Przed nim stał wielki kosz z „dynamitowymi” papryczkami chili. Oczy Nasrudina łzawiły gdy rozgryzał papryczki jedną po drugiej. Gdy tak płakał i pocił się podszedł do niego jeden z przyjaciół.
- Nasrudin, co ty robisz?! Dlaczego tak się pocisz i płaczesz? Po co żujesz te papryczki?
- Próbuję znaleźć tą słodką, odparł Nasrudin.

Zajrzyjmy jeszcze raz do śpiewnika i zastanówmy się nad aspektem nauk dotyczącym nieprzywiązania do skand jak to ujmuje tradycja Pali:
• Rupam aniccam (forma jest niestała),
• vedana anicca (odczuwanie jest niestałe),
• sañña anicca (postrzeganie jest niestałe),
• sankhara anicca (twory mentalne są niestałe),
• viññanam aniccam (świadomość jest niestała).

Następnie:
• rupam anatta (forma nie jest “ja”),
• vedana anatta (odczuwanie nie jest “ja”),
• sañña anatta (postrzeganie nie jest “ja”),
• sankhara anatta (twory mentalne nie są “ja”),
• viññanam anatta (świadomość nie jest “ja”).

Nauczanie o niestałości i “nie ja” jest bez wątpienia podstawowe dla zrozumienia Budda-dhammy. Anicca (niestałość i niepewność) wydaje się być czymś oczywistym.

Wszyscy widzimy ciągłą zmianę, nieprawdaż? Przynajmniej wydaje się nam, że rozumiemy co Budda miał na myśli. Może nie uchwyciliśmy tego dogłębnie, ale przynajmniej mamy o tym jakieś wyobrażenie.

Z pewnością widzimy mnóstwo stresu i cierpienia, więc dukkha też jest czymś oczywistym. Tu podobnie – może nasze zrozumienie nie jest tak głębokie jak Buddy, ale możemy w jakiś sposób odnieść się do tego aspektu nauk. Z anatta jest już trudniej. Jednym z najczęstszych nieporozumień co do anatta jest myślenie, że nie ma „ja” a zatem nie ma nic. Oczywiście to ja jednak jestem świadomy. Jeśli kopniesz mnie w nogę to ja poczuję ból a nie ty. Jest historyjka o mnichu, który mówi nauczycielowi, że jeśli nie ma „ja” to nic się nie liczy. Nauczyciel przyłożył mu wtedy po głowie, a ten krzyknął z bólu – „ Hej, to boli!”. Nauczyciel na to - „Mówiłeś, że nic się nie liczy! O co ci chodzi?”.

Nauki o anatta nie głoszą, że nic nie ma. Nie nic, ale nie-ja. Forma nie jest ja, odczuwanie nie jest ja, postrzeganie nie jest ja, twory mentalne nie są ja, świadomość nie jest ja. Nie ma żadnej trwałej substancji czy osoby w tym wszystkim. W skandhach nie ma ja. Pytamy siebie –„Kto w takim razie czuje ból? Jeśli złamię nogę jest to mój ból, a nie twój. Nic z tego nie rozumiem.” Otóż to. Nie rozumiemy. Gdyby to było łatwe do zrozumienia, nie potrzebowalibyśmy pomocy Buddy i jego wglądu. Urzeczywistnienie Buddy było prawdziwe i dogłębne, więc nic dziwnego, że gdy spotykamy niektóre z nauk mówimy „Nie jarzę!”

W tym właśnie momencie powinniśmy badać, kontemplować nauki, studiować teksty oraz nasz własny umysł i ciało aż w końcu będziemy widzieć zgodnie z tym co zobaczył Budda. Zrozumienie anatta to zrozumienie przywiązania i nieprzywiązania. Jest to sam rdzeń drzewa bodhi.

Żeby osiągnąć głębsze rozumienie anatta upraszczamy naszą perspektywę z jakiej patrzymy na wydarzenia w życiu, poprzez obserwowanie naszych doświadczeń jako wrażeń cielesnych, uczuć, postrzeżeń, konstrukcji mentalnych, zjawisk zmysłowych. Innymi słowy obserwujemy zmienną naturę skandh. Jeśli brakuje tej perspektywy łatwo wikłamy się w wewnętrzną narrację, czy fabułę tworzoną przez życiowe sytuacje. Dla przykładu nie istnieje jedynie uczucie irytacji z powodu jakichś przeciwieństw w życiu, ale też cała masa myśli, historii, usprawiedliwień, przechowywanych zawiści i przypływów poczucia winy powstających z tej samej energii dyskomfortu. Wszystko to skażone jest silnym „ja i inni”. Jest to przywiązanie w całej okazałości.

Jeśli ćwiczymy nieprzywiązywanie się obserwujemy fizyczne zjawiska powstające na skutek zdenerwowania. Przyglądamy się też myślom powstającym z powodu zdenerwowania, a co najważniejsze, obserwujemy pragnienie powstające na skutek zdenerwowania. Może to być na przykład pragnienie manifestujące się jako chęć, żeby komuś dokuczyć zwracając się do niego w sposób szorstki, albo poczucie winy i surowa samoocena.

Popadanie w takie schematy sprawia, że to zdenerwowanie staje się naszym osobistym problemem. Kiedy jednak emocje takie jak zdenerwowanie zaczyna się obserwować jako zjawiska w umyśle, a nie jak bezwzględnie prawdziwe rzeczywistości to zaczynamy kierować się ku właściwemu zrozumieniu i nieprzywiązaniu.

Skandhy są zmiennymi uwarunkowaniami, które przychodzą i odchodzą, rodzą się i umierają. To nie jest jednak cały obraz: jest też niestworzone, nieuwarunkowane, nieuformowane, Nibbana – nieśmiertelne. Urzeczywistnienie nieśmiertelnego czy Nibbany jest celem buddyzmu. Drogą do tego wiodącą jest nieprzywiązywanie się do pięciu skand. Nieprzywiązywanie się ma coraz głębsze poziomy, które odsłaniają się gdy czynimy postęp na ścieżce. Zrozumienie nowicjusza staje się bardziej subtelne i dokładne w miarę upływu lat.

Dlaczego tak się wikłamy w pięć skandh, nasze myśli, emocje, pasje, związki, ciała i całą resztę? Kiedy staramy się zmaksymalizować przyjemne doświadczenia i zminimalizować nieprzyjemne pochłaniają nas nasze własne pragnienia. Pragnienia natomiast skupiają się na skandhach. Jest to magnetyczne przyciąganie powodujące przywiązanie. Jeśli odnieść się do Czterech Szlachetnych Prawd, druga z nich stwierdza, że przyczyna cierpienia to przywiązanie do pragnienia. Pragnienie związane jest z ciągłym staraniem się żeby skandhy były szczęśliwe, zadowolone, żeby im było miło, wygodnie, dobrze lub jakkolwiek. Pragnienie to energia, która zawsze wychodzi na zewnątrz od serca, od umysłu, próbuje przeorganizować coś, pozbyć się czegoś, coś wywnioskować lub posiąść.

Pragnienie może być zorientowane na przyszłość – próbując odnieść sukces, władzę, być szczupłym i pięknym, śniąc o perfekcyjnym partnerze życiowym, martwiąc się o pracę i tak dalej. Może być również zakorzenione w przeszłości, odtwarzając w kółko jakiś bolesny incydent, rozpamiętując ciągle od nowa dawne urazy, wzbudzając żal i chęć zemsty albo też trzyma się nostalgicznych wspomnień o starych dobrych czasach. Może być gwałtowne lub łagodne, Przybiera wiele form i kształtów, ale jego cechą główną jest brak spokoju. Jeśli nasza uwaga zaprzątnięta jest tą energią niezadowolenia, nie jesteśmy gotowi do duchowych poszukiwań. Jest to zmaganie się z pragnieniem skupionym na skandhach, bycie pochłoniętym przez skandhy.

Gdy nasza uwaga zaprzątnięta jest sprawami ciała, uczuciami, postrzeganiem, tworami natury psychicznej czy świadomością zmysłów to właśnie jest symptomem przywiązania. Jeśli jesteśmy w to uwikłani rozpraszają nas ciągle i pochłaniają przychodzące i odchodzące, ciągle zmieniające się doświadczenia, rodzenie się i umieranie. Wyklucza to jakąkolwiek możliwość dostrzeżenia głębszych prawd.

Żeby zrozumieć założenia buddyzmu trzeba najpierw pojąć co oznacza nieprzywiązywanie się. Buddyści często twierdzą, że nie powinni się przywiązywać, ale nie mają zupełnej jasności czego to dotyczy. Z powodu niewłaściwego rozumienia mają poczucie winy związane z negatywnymi emocjami, zamiast po prostu obserwować rzeczy negatywne gdy przychodzą i odchodzą, jako naturalną część uwarunkowanego umysłu. Praktyki medytacyjne, które doskonalimy pomagają nam w tym zwyczajnym byciu świadkiem spraw, które powstają i odchodzą. Na przykład obserwowanie oddechu może być ćwiczeniem w cierpliwym obserwowaniu zmiany i odkrywaniu, czy też pamiętaniu o stałym centrum tego bycia świadkiem. W tej praktyce przytomność ( bycie świadkiem czy obserwowanie) jest ważniejsze niż przedmiot obserwacji. Uważność ma większą wagę niż przedmiot tejże uważności, który jest jednym z aspektów skandh. Kładziemy nacisk raczej na samo poznanie niż na jego przedmiot.

Porównajmy to z doczesnymi wysiłkami podejmowanymi pod wpływem oczarowania i uzależnienia od jakości doświadczenia. Przedmiot zainteresowania staje się najważniejszy, a kieruje tym pragnienie. Ktoś zwyczajny stara się gromadzić przyjemne doświadczenia, pozbyć się niektórych aspektów doświadczenia, ma obsesję na punkcie jakiejś idei i gubi się w snach o tym czy o tamtym.

Pragnienie zawsze przyciąga nas ku przedmiotom bez względu na to czy są to przedmioty mentalnej, emocjonalnej czy materialnej natury . Uwarunkowane pamięcią o minionych bólach i przyjemnościach przyciąga naszą uwagę tu czy tam energią lęku i pożądania. Powoduje to napięcie w umyśle: przyciąganie i odrazę, lubienie – nielubienie. W treningu uważności i jasnego zrozumienia staramy się obserwować to przyciąganie i odpychanie świata i nie dawać się temu wciągnąć.

Weźmy następny konkretny przykład. Powiedziano mi, że moja firma redukuje etaty o dziesięć procent i mogę stracić pracę. Naturalnie uruchamia to niepokój. Czuję to zarówno fizycznie jak i w mózgu, moje myśli uwarunkowane są przez ten niepokój. „Jak zapłacę czynsz? Może powinienem brać nadgodziny?” I tak dalej. W wymiarze społecznym muszę stworzyć plan awaryjny i przemyśleć problem. Zrobiwszy to nadal jednak czuję trwogę.

Jeśli potrafię jednak obserwować tę emocję jako skandhę, cielesne napięcia, które poruszają się i zmieniają w świadomości – jeśli mogę być raczej świadkiem tego niepokoju, niż mieć obsesję bojaźliwego myślenia, to mam już nieco przestrzeni i wolności. Jest to pierwszy stopień nieprzywiązania. Raczej zauważam niepokój jako przedmiot, niż staję się przedmiotem tego niepokoju. Jest różnica między byciem bojaźliwym człowiekiem, a postrzeganiem bojaźliwości jako przedmiotu umysłu.

Niepokój się pojawia, a wraz z nim pragnienie żeby nie czuć tego niepokoju. Jest to całkiem naturalne. W naszej praktyce nieprzywiązywania się to pragnienie również obserwujemy jako jeszcze jedną manifestację skandh. Jesteśmy świadkiem tego pragnienia – pragnienia bezpieczeństwa i szczęśliwej przyszłości. Jeśli zwracamy uwagę na to pragnienie zamiast szukać rozrywki czy kompensacji żeby zastąpić czymś ten niepokój, praktykujemy nieprzywiązywanie się. Postrzeganie niepokoju jako sankary, postrzeganie go jako anicca, dukkha, anatta, jako uwarunkowania, które pojawiło się, trwa przez chwilę, nie jest żadnym osobistym problemem i niewarte jest chwytania. Jest to sztuka „odpuszczania sobie”.

Nie jest to coś, w co musisz wierzyć – jest to coś , co musisz zrozumieć i wcielić w swoje codzienne życie. Nie jest to żaden system wierzeń. Ta praktyka ma swój cel zwany wyzwoleniem od skandh. Jest to przedsięwzięcie, wspaniałe hobby. Jeśli poświęcisz temu hobby nieco czasu możesz dojść do tego wyzwolenia. Jest pewna praca, którą trzeba wykonać i ma to sens.

Pragnienie jest magnesem przyciągającym nas w stronę skandh. Świadomość ograniczeń skandh a stąd ograniczeń pragnienia, ustawia życie we właściwej perspektywie, zgodnej z Właściwym Rozumieniem. Pragnienie jest w porządku. Nie jest ani dobre ani złe, ale świadomość jego ograniczeń uchroni nas przed jego złudnym magnetycznym przyciąganiem. Możemy powiedzmy, pić nasz owocowy sok, cieszyć się ciepłem i światłem słonecznego dnia, ale uświadamiamy sobie, że wyzwolenie nie leży w doświadczeniu jako takim; nie leży w skandhach.

Nieuleganie dyktaturze pragnień jest prawdziwym wyrzeczeniem – polega na porzuceniu przekonania, że spełnienie można znaleźć w obiektywnym doświadczeniu. Gdy wyrzekniemy się tego ruchu ku skandhom co nam zostanie? Jeśli nie podążamy za doświadczeniami cielesnymi, uczuciami przyjemności, bólu i obojętności; żadnych postrzeżeń, myśli, idei, emocji, widoków, dźwięków, zapachów, smaków, wrażeń cielesnych czy zjawisk mentalnych co nam pozostanie? Czy jesteśmy wtedy bankrutami? Czy coś w ogóle zostaje? Czy to po prostu nicość?

Jeśli podążamy wciąż za własnymi rządzami starając się ciągle zmaksymalizować przyjemność i zminimalizować ból nasza uwaga skupiona jest na skandhach. Uwaga jest zawsze poza tym stałym centrum poznania. Jeśli jednak kroczymy ścieżką uważności to przyjmujemy postawę otwartości zamiast kontrolowania, dominacji czy manipulowania. Buddyjskie podejście polega raczej na zaczekaniu i odpuszczeniu sobie, niż na stawaniu się, zdobywaniu czy pozbywaniu się. Wyrzeczenie zasadza się na tym rodzaju rozumienia. Wymaga to cierpliwości, odwagi i woli, żeby życie samo odsłoniło swe tajemnice. To z kolei wymaga miłości i szacunku do życia we wszelkich jego manifestacjach.

Właściwe Poglądy kierują naszymi wysiłkami na ścieżce i utrzymują nasz umysł w harmonii z Dhammą. Gdy zrozumiemy to podejście, to znaczy dotyczące puszczania skandh, będzie jeszcze wiele do zrobienia, ale przynajmniej zdobędziemy nieco jasności, co do tego jak i co należy zrobić. Skupianie się na skandhach jako sposób uwolnienia się od cierpienia skazane jest na porażkę. Uwolnienie się od stresu nie może być osiągnięte poprzez uleganie pragnieniom.

Co jednak z moim pragnieniem uwolnienia się od stresu? Czy to nie pragnienie? Powiedzmy więc, jest mądra wola i głupie pragnienie.

Mądre chęci dotyczą aspirowania do wolności naszej własnej i innych. Chcemy żyć w społeczeństwie, które jest uczciwe i sprawiedliwe. Mądre chęci kierują się ku różnym zagadnieniom tego świata: naszego życia społecznego, związków, obowiązków, ekspresywnej strony życia, naszych kulturalnych przyjemności i zainteresowań. Chcemy żeby środowisko było chronione, aby można było pić czystą wodę i oddychać czystym powietrzem.

Są to naturalne i pożądane pragnienia. Właściwe prowadzenie się, piękno w sensie artystycznym, powszechna opieka zdrowotna, moralna i duchowa edukacja – i wszystko inne co może nam przyjść do głowy. Te rodzaje życzeń i aspiracji dla nas samych, naszych rodzin i społeczeństw są wskazane i w zgodzie ze społecznymi naukami Buddy. W ich skład wchodzi etyka, altruizm, właściwe związki, komunikowanie się i zespół wskazówek pomagających nam dokonywać wyborów do samego kresu naszych dni. Pragniemy być wolni od cierpienia i tego samego życzymy innym. Te sugestie zawarte w Naukach prowadzą nas w sensie mądrego pragnienia.

Wraz z naukami społecznymi mamy też nauki wewnętrzne, z których zrozumienie przywiązania i uwalniania skandh jest nadzwyczaj ważne. Czynimy refleksję nad kontemplacyjnymi naukami o świecie wewnętrznym i działaniu świadomości. Częścią tego jest obserwowanie strumienia zjawisk w świadomości, albo jak byśmy to nazwali, strumienia zjawisk skandh. Zadanie polega na byciu świadkiem strumienia świadomości z mądrością nieprzywiązywania.

Dwa aspekty słów Buddy, społeczny i wewnętrzny określają buddyjską ścieżkę. W sensie społecznym musimy się starać żeby wszystko było właściwe. Jeśli brak jest moralności musimy się do tego odnieść. Jeśli jest głód też musimy się z tym zmierzyć. Staramy się być altruistyczni i pomagać światu najlepiej jak potrafimy odpowiednio do naszych zdolności i zasobów. Otrzymujemy zachętę i pomoc od naszych duchowych przyjaciół i towarzyszy rozwijając postawy i umiejętności, które mogą być wyrazem radości życia.

Na najgłębszym jednak poziomie urzeczywistnienia wiemy, że żadne zewnętrzne uwarunkowania czy związki nie są ostatecznie stałe czy niezawodne. Są one wszystkie ruchem skandh i nie ma pośród nich jakiejkolwiek utopijnej doskonałości. Właściwe Poglądy dotyczą więc, rozumienia jak rozsądnie żyć i mądrości uwalniania. Nie chodzi o uwalnianie w sensie potępiania, represji czy alienacji, ale uwalnianie pełne empatii wobec życia, choć nie łudzące się nawet przywiązaniem do zmian w życiu.

To wszystko na temat przywiązania do pięciu skandh. Nazwij to pięcioma skandhami, procesem psychofizycznym, doświadczeniem ciała-umysłu lub życiem.

Jeśli się porusza nie chwytaj go. Uwalniaj i odpowiadaj życiu bardziej z empatią i hojnością niż z chciwością, lgnięciem i całym, związanym z tym stresem. Ścieżka uwalniania skandh staje się wtedy formą sztuki – zręcznej sztuki życia.

gnu.svg.png

Chcąc wykorzystać część lub całość tego dzieła, należy używać licencji GFDL:

Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję lub/i modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.


cc.png

Można także użyć następującej licencji Creative Commons:
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0


sasana_banerros.jpg

Oryginał można znaleźć na tej stronie: http://www.buddhamind.info/stillness/

Źródło: Viradhammo Bhikkhu 2005
All commercial rights reserved.
This book may be copied or reprinted for free distribution without permission from the publisher.

Redakcja portalu tłumaczeń buddyjskich: http://SASANA.PL/

Tłumaczenie: Zbigniew Molski
Współpraca: Maciej Królikowski